tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Była urzędniczka Baracka Obamy chce wykupić firmę Weinsteina

Była urzędniczka Baracka Obamy chce wykupić firmę Weinsteina
Foto: US Department of Labor Harvey Weinstein miał zatrudniać ludzi, którzy powstrzymywali jego ofiary (mat. "Fakty" TVN z dn. 07.11.2017)

Była urzędniczka w administracji Baracka Obamy odpowiedzialna za małą przedsiębiorczość zaoferowała The Weinstein Company przejęcie firmy. Maria Contreras-Sweet chce przejąć firmę za 275 milionów dolarów i - jak podają amerykańskie media - ma za sobą wsparcie wielu "cichych partnerów".

"The Hollywood Reporter" potwierdził informację, że była szefowa administracji odpowiedzialnej za mały biznes (lata 2014-2017) w trakcie drugiej kadencji Baracka Obamy - Maria Contreras-Sweet - złożyła ofertę zakupy The Weinstein Company. Contreras-Sweet zaoferowała 275 mln dolarów firmie, która wpadła w poważne kłopoty po wybuchu seksafery z udziałem Harveya Weinsteina. Pierwszą informację o ofercie byłej urzędniczki Obamy opublikował "Wall Street Journal".

W swojej ofercie Contreras-Sweet zaznaczyła, że po ewentualnym zakupie firmy zamierza wymienić skład zarządu, w którym obecnie zasiadają jedynie mężczyźni, na skład zdominowany przez kobiety.

Jak podkreśla "The Hollywood Reporter", kobieta wspierana jest przez "cichych partnerów", w tym wiele kobiet. Jak informuje magazyn, działania byłej urzędniczki Obamy wspiera Mickey Mayerson, jeden z najbardziej szanowanych prawników finansowych w USA.

Propozycja Contreras-Sweet

Amerykańskie media informują również, że starania Contreras-Sweet wspiera Gloria Allred, która reprezentuje grupę kobiet, które oskarżają Weinsteina o "niepożądane kontakty seksualne i napaść". Contreras-Sweet zapowiedziała propozycję utworzenia funduszu na rzecz pokrzywdzonych przez współzałożyciela firmy oraz na rzecz rozpoczęcia procesu mediacyjnego.

W swoim liście do zarządu TWC Contreras-Sweet podkreśliła, że "jest zdruzgotana ostatnimi doniesieniami" na temat afery Weinsteina i  że "reorganizacja firmy w biznes dowodzony przez kobiety byłaby inspiracją dla przemysłu". Chciałaby wprowadzić także "nowy model, który sprawiłby, że firma w przemyśle rozrywkowym mogłaby zarówno odnosić sukces finansowy, jak i traktować wszystkich swoich pracowników z szacunkiem i godnością".

Wielu amerykańskich ekspertów finansowych wskazuje, że The Weinstein Company bardzo trudno będzie uniknąć ogłoszenia upadłości, jeśli nie dojdzie do całkowitej sprzedaży. Niedawno firmy Fortess Investment Group oraz Colony Capital Toma Baracka zrezygnowały (każda z osobna) z rozmów o kupnie The Weinstein Company ze względu na sceptyczną ocenę przyszłości niegdysiejszego czołowego gracza na amerykańskim rynku.

Kłopoty po wybuchu seksafery

Kłopoty The Weinstein Company zaczęły się w październiku bieżącego roku, gdy w świetle oskarżeń pod adresem Harveya Weinsteina firma zwolniła go 8 października. Obecnie już ponad 90 kobiet oskarża Weinsteina o różnego rodzaju przemoc seksualną. Padają również zarzuty pod adresem młodszego brata Harveya - Boba Weinsteina, a same władze firmy oskarżane są o to, że wiedziały o zachowaniu współzałożyciela firmy i o zmowę milczenia.

Firma The Weinstein Company, która zajmuje się m.in. produkcją filmową, telewizyjną oraz dystrybucją filmów do USA, zatrudnia obecnie około 150 osób. Posiada kilkanaście programów telewizyjnych w produkcji oraz wiele filmów, które czekają na swoje premiery.

W zeszłym tygodniu firma sprzedała prawa do dystrybucji ważnego tytułu w swoim portfolio: "Paddington 2". Prawa do dystrybucji przejęła Warner Bros. za - jak podają amerykańskie media -  15 mln dolarów.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje