tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Ściął drzewo, żeby przekroczyć granicę. Bo rzeka wezbrała

Ściął drzewo, żeby przekroczyć granicę. Bo rzeka wezbrała
Foto: BiOSG | Video: BiOSG Mężczyzna ściął drzewo, żeby przekroczyć granicę

20-latek z Iraku nielegalnie przekroczył granicę polsko-ukraińską. Jak informują strażnicy graniczni, imigrant razem z towarzyszącym mu mężczyzną ścięli drzewo, żeby przeprawić się przez wezbrany San. Zostali zatrzymani kilka kilometrów dalej.

Funkcjonariusze straży granicznej w Stuposianach zatrzymali do kontroli osobowego volkswagena z polskimi tablicami rejestracyjnymi.

- Samochodem kierował 28-letni Ukrainiec, który podróżował wraz z mężczyzną, który nie posiadał przy sobie żadnych dokumentów - relacjonuje Piotr Zakielarz, rzecznik prasowy Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej.

Ściął drzewo, żeby przekroczyć rzekę

Okazało się, że towarzyszący Ukraińcowi mężczyzna to 20-letni obywatel Iraku. - Mężczyzna polsko-ukraińską granicę przekroczył nielegalnie w miejscu, gdzie przebiega ona wzdłuż Sanu. Do przeprawy przez rzekę wykorzystał ścięte po stronie ukraińskiej drzewo - tłumaczy Zakielarz.

Jak dodaje rzecznik, drzewo mężczyzna ściął sam, przy pomocy siekiery, którą miał ze sobą. - Pomysłowość imigranta najprawdopodobniej wynikała z wysokiego poziomu wody na rzece - zauważa Zakielarz.

Irakijczyk został już przekazany służbom ukraińskim w ramach readmisji. Do powrotu na Ukrainę zobowiązano też 28-latka, który pomógł mężczyźnie przekroczyć granicę. Ukrainiec został objęty pięcioletnim zakazem wjazdu na terytorium Polski i krajów Schengen.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje