tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Był 90 minut pod wodą, miał 21 stopni, 3 dni walczył o życie. "Serce przestało pracować"

zobacz więcej wideo »
Był 90 minut pod wodą, miał 21 stopni, 3 dni walczył o życie. "Serce przestało pracować"
Video: TVN 24 Katowice Lekarze mówili we wtorek, jak walczą o życie chłopca

Trzy doby walczył o życie, był nieprzytomny, aparatura pracowała za jego serce, płuca i nerki. Strażacy, którzy go wyciągnęli spod lodu, mieli nadzieję, bo "to młody synek i nie stracił koloru". Miał 14 lat.

- Od rana pogłębiała się niewydolność wielonarządowa, serce całkowicie przestało pracować, w czwartek wieczorem chłopiec zmarł - poinformował nas Wojciech Gumułka, rzecznik Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.

14-letni mieszkaniec Rudzińca pod Gliwicami leżał tam od poniedziałku wieczorem po tym, gdy został wydobyty ze stawu.

Przerębel o średnicy metra

15 stycznia po godz. 15 do parku z zabytkowym zamkiem w Gliwicach przyszli po szkole dwaj koledzy. 14-latek postanowił się poślizgać na zamarzniętym stawie. Zostawił torbę przy brzegu i wszedł na lód.

Około dziesięć metrów od brzegu lód załamał się pod chłopcem. 14-latek wpadł do lodowatej wody, raz się odbił i znikł z pola widzenia, zostawiając przerębel o średnicy metra.

Jego kolega pobiegł szukać pomocy. Osoba, która powiadomił o wypadku, o 15.29 zaalarmowała straż pożarną.

Przyjechali natychmiast, najpierw ochotnicy z Rudzińca, potem z gliwickiej PSP, wreszcie nurkowie z PSP w Bytomiu.

Ochotnicy weszli z saniami na lód i pod wodę, jeden - z Gliwic - mimo że nie jest zawodowym nurkiem, zanurkował. Jednak akcję utrudniało zamulone dno - staw jest płytki na niewiele ponad dwa metry, ale to popegeerowski osadnik.

Chłopca wyciągnęli dopiero bytomscy nurkowie. W ciągu dziewięciu minut odnaleźli go około pięć metrów od brzegu. Jednak późno dotarli na miejsce. Chłopiec został wyciągnięty dopiero o 16.47. Po wielogodzinnej reanimacji zabrał go śmigłowiec ratowniczy.

Źródło: Google Maps Rudziniec pod Gliwicami, gdzie doszło do tragedii

Rokowania były nieznane

Rozpoczęła się walka o życie 14-latka w GCZD w Katowicach. - Chłopak nie stracił koloru. Hipotermia spowalnia procesy metaboliczne i były przypadki, że ocaliła życie ludzkie, a to młody synek - miał nadzieję Józef Glagla, strażak, który koordynował akcję ratowniczą w Rudzińcu.

- Rokowania są nieznane - mówili dziennikarzom lekarze.

Chłopak był śpiączce farmakologicznej, podłączony do specjalistycznej aparatury ratującej życie, która zastępowała mu pracę serca, płuc i nerek. Miał wielonarządową niewydolność, wynikającą prawdopodobnie z niedotlenienia.

Był 90 minut pod wodą, w tym czasie nie oddychał, w chwili przywiezienia do szpitala miał 21 stopni temperatury.

12 ofiar lodu

Tylko w tym roku strażacy interweniowali około 140 razy do zdarzeń na zamarzniętych akwenach.

Ostrzegają, że nie ma bezpiecznego lodu. By pokrywa lodowa udźwignęła dorosłego człowieka, musi mieć co najmniej 7 cm grubości. Taki lód tworzy się podczas temperatury minus 10 stopni, która musi się utrzymywać na takim poziomie przez kilka dni. Nie było jeszcze takiej pogody w Polsce tej zimy.

Nawet to nie daje żadnej gwarancji bezpieczeństwa - lód zmierzony przy brzegu może być cieńszy kilka metrów dalej wskutek chociażby nurtu wody.

Ostrzeżenia nie skutkują. Już 12 osób straciło w tym roku życie na załamanym lodzie.

We wtorek wieczorem, dzień po tragedii w Rudzińcu, którą nagłaśniały wszystkie media, zginął 14-latek w Skarbimierzu pod Opolem. Wszedł z koleżanką na zamarznięty basen, był pod lodem 90 minut.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje