tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Usłyszeli płacz dziecka, wyważyli drzwi. Matka tłumaczyła, że wyszła do szkoły po starszego syna

Usłyszeli płacz dziecka, wyważyli drzwi. Matka tłumaczyła, że wyszła do szkoły po starszego syna
Foto: śląska policja | Video: TVN 24 Katowice W mieszkaniu płakało dziecko, wyważyli drzwi

Według mieszkanki kamienicy, płacz dziecka słychać było od kilku godzin. Zadzwoniła do dzielnicowego. Przyjechał natychmiast. Nikt nie otwierał, więc wyważył drzwi. W środku, w łóżeczku, zobaczył półtorarocznego chłopca. Dziecko było samo w mieszkaniu.

33-letniej kobiecie z Bytomia, która zostawiła półtorarocznego syna samego w mieszkaniu, odebrano także starszego, siedmioletniego. Teraz sąd rodzinny rozstrzygnie, czy i kiedy odzyska dzieci.

- Stanęła do pionu po tym, co się stało, walczy o dzieci - mówi Rafał Szpak, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Bytomiu. Ale, jak dodaje, nie poprze jej w sądzie. - Ograniczymy się do przedstawienia faktów - mówi.

Matka przyszła po chwili

Dzielnicowy z Bytomia odebrał w zeszłym tygodniu telefon od mieszkanki kamienicy przy ulicy Reymonta. Powiedziała, że od kilku godzin z jednego z mieszkań dochodzi płacz dziecka.

- Miała numer do dzielnicowego i zadzwoniła, nie przeszła obojętnie, nie zawahała się - podkreśla Tomasz Bobrek, rzecznik policji w Bytomiu.

Dzielnicowy z innym policjantem pojechali na miejsce. Ponieważ nikt nie otwierał drzwi, zza których dobiegał płacz, zdecydowali się wyważyć drzwi.

- W mieszkaniu był półtoraroczny chłopiec. Był sam, w łóżeczku - mówi Bobrek.

Źródło: śląska policja W mieszkaniu płakało dziecko, wyważyli drzwi

Z opisu dzielnicowego wynika, że był brudny, a w mieszkaniu panował bałagan, były porozrzucane przedmioty. Chłopiec miał wysypkę na ciele oraz zajady i ślady krwi wokół ust. - Prawdopodobnie się uderzył. Nie było śladów przemocy - podkreśla Bobrek.

Wezwano pogotowie i zabrano chłopca na obserwację do szpitala, gdzie wciąż przebywa.

Po chwili do mieszkania wróciła matka chłopca wraz z siedmioletnim synem. - Wobec zastanej sytuacji pracownicy MOPR-u zdecydowali o umieszczeniu starszego chłopca w domu dziecka - mówi Bobrek.

A gdzie ojciec?

Matka jest podopieczną Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Brała udział w prowadzonych tam za pieniądze unijne warsztatach dotyczących opieki nad dzieckiem i powrotu na rynek pracy.

- Były bardzo efektywne, niestety nie w przypadku tej pani - mówi Rafał Szpak. - W tym domu nie ma alkoholu czy przemocy, tylko nieporadność. Być może gdyby policja przyszła później, ona już by otworzyła drzwi i uspokajała dziecko. Stało się inaczej, pani postawiła na nogi wszystkie służby. Może to będzie dla niej zimny prysznic, że nie zostawia się dziecka samego w domu nawet na chwilę. Teraz będziemy z nią pracować, żeby odzyskała dzieci.

- A gdzie jest ojciec? - pytamy.

Szpak odpowiada tylko, że 33-latka jest w związku z mężczyzną. Sąsiedzi kobiety powiedzieli nam, że pracuje, a popołudniami remontuje mieszkanie, w którym wydarzył się dramat chłopca.

- Partner kobiety jest ojcem młodszego dziecka - mówi Dorota Nowak, prokurator rejonowy w Bytomiu. - Dobrze wypowiadał się o swojej partnerce jako matce. On w tym czasie był w pracy. Ona wyjaśniała, że wyszła tylko na chwilę po starszego syna do szkoły. Młodszy spał. Był chory, bolało go gardło, dlatego go ze sobą nie zabrała.

Policja zawnioskowała do prokuratury o umorzenie dochodzenia, jednak prokuratura postanowiła zweryfikować sprawę przed podjęciem decyzji.

Postępowanie prokuratury prowadzone jest oddzielnie do sprawy w sądowym wydziale rodzinnym.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (2)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
slavk0

Nie rozumiem tych ludzi. Ma odebrane jedno dziecko, drugim się nie interesuje, zostawia samo, naraża na śmierć, ale jak sąd chce odebrać, to nagle sobie przypomina, że jest matka i to jej dziecko i nie chce oddać. Nie rozumiem tego zachowania...

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      blindoln

      500+ przepadnie.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          Zasady forum
          Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

          Pozostałe informacje