tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS
przeprosiny strona glowna

Pięciolatek wpadł między peron a odjeżdżający pociąg. Matka stanie przed sądem

zobacz więcej wideo »
Pięciolatek wpadł między peron a odjeżdżający pociąg. Matka stanie przed sądem
Foto: Częstochowa / Policja | Video: śląska policja Matka chłopca, który spadł z peronu, stanie przed sądem

Gdy pociąg ruszył kobieta zrobiła krok w jego kierunku. Żegnała mężczyznę. Dotknęła okna, puszczając rękę pięcioletniego syna, z którym stała na peronie. Chłopiec ruszył za matką i wpadł w szczelinę. Nic mu się nie stało, ale matka usłyszała zarzut. Miała 0,6 promila alkoholu w organizmie.

W ostatniej chwili przed zamknięciem lusterek bocznych lokomotywy maszynista zauważył, że z peronu zniknęło dziecko i zatrzymał pociąg. Dlatego 16 kwietnia 2018 roku na dworcu w Częstochowie nie doszło do tragedii.

Opatrzność i odruchy maszynisty

Śledczy ustalili, że 16 kwietnia 47-letnia Jolanta S. przebywała ze swoim pięcioletnim synem na dworcu kolejowym Częstochowa Osobowa. Stali na peronie, żegnali mężczyznę, który odjeżdżał pociągiem.

W pewnym momencie - według śledczych na skutek niewłaściwego sprawowania opieki przez matkę - dziecko wpadło w przestrzeń pomiędzy krawędzią peronu a ruszającym pociągiem. Jak widać na nagraniach z monitoringu, kobieta zrobiła krok w kierunku pociągu i dotykając okna, puściła rękę chłopca, a on ruszył za matką.

Maszynista, widząc to zdarzenie w lusterku bocznym lokomotywy, niezwłocznie uruchomił hamowanie alarmowe i po trzech sekundach jazdy zatrzymał pociąg. Jak mówiła nam Agnieszka Serbeńska, rzeczniczka PKP, "nad chłopcem czuwała opatrzność", bo lusterka boczne zamykają się automatycznie przy odjeździe pociągu. Opatrzność i doświadczenie maszynisty, który za rok idzie już na emeryturę i takie czynności jak patrzenie w lusterka czy nagłe hamowanie są dla niego odruchem.

To maszynista wezwał policję.

Zero obrażeń, 0,6 promila

W wyniku upadku chłopiec nie odniósł obrażeń, nie wymagał hospitalizacji.

Jednak w wydychanym powietrzu stwierdzono u Jolanty S. około 0,6 promila alkoholu. Kobiecie przedstawiono zarzut narażenia syna na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, za co grozi do pięciu lat więzienia.

Przesłuchana w charakterze podejrzanego Jolanta S. nie przyznała się do zarzucanego jej przestępstwa i wyjaśniła, że nie była w stanie przewidzieć zachowania dziecka.

Prokurator zastosował wobec podejrzanej środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji, zobowiązując ją do stawiennictwa w komisariacie trzy razy w tygodniu oraz nakazując powstrzymanie się od nadużywania alkoholu.

S. nie była w przeszłości karana.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje