tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Lider Dumy i Nowoczesności odpowie za homofobiczne obrazki, bo internet jest miejscem publicznym

zobacz więcej wideo »
Lider Dumy i Nowoczesności odpowie za homofobiczne obrazki, bo internet jest miejscem publicznym
Foto: Shutterstock | Video: TVN 24 Katowice Sąd Najwyższy uchylił wyrok, sprawa ruszy od nowa

Słynny ostatnio z organizacji urodzin Hitlera Mateusz S. odpowie także za szerzenie homofobii w sieci. To stara sprawa, sąd pierwszej instancji ją umorzył, uznając, że internet nie jest miejscem publicznym. Jednak Rzecznik Praw Obywatelskich uznał to za kuriozalny argument i dzisiaj Sąd Najwyższy się z tym zgodził. Sprawa ruszy od nowa.

"Zakaz pedałowania", "Homoseksualiści wszystkich krajów łączcie się" - to najłagodniejsze hasła, jakie pojawiły się na stronie internetowej Stowarzyszenia "Duma i Nowoczesność" z Wodzisławia Śląskiego.

Seria naklejek z nieprzyzwoitymi i obraźliwymi napisami stylizowanymi na znaki zakazu, przedstawiającymi między innymi dwa ludziki w pozycji sugerującej seks analny - opisuje biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

Internet to miejsce prywatne?

Według informacji RPO policjanci z Wodzisławia ustalili, że naklejki te opublikował lider stowarzyszenia Mateusz S.

Zdarzenie miało miejsce pod koniec 2016 roku. S. usłyszał zarzut z kodeksu wykroczeń za umieszczanie w miejscu publicznym nieprzyzwoitych ogłoszenia, napisu lub rysunku albo używanie słów nieprzyzwoitych. Groziła mu za to kara ograniczenia wolności, grzywny do 1,5 tys. zł albo kara nagany.

Jednak Sąd Rejonowy w Wodzisławiu w kwietniu zeszłego roku umorzył sprawę. Sędzia przyznał, że rysunki "przez część odbiorców mogą zostać uznane za nieprzyzwoite", ale umieszczenie ich w internecie nie wypełnia znamion wykroczenia, ponieważ "internet nie jest miejscem publicznym".

"To kuriozalne"

RPO uznał ten argument za kuriozalny. - Wbrew przekonaniu wyrażonemu przez sąd rejonowy, internet nie jest "jedynie zapisem danych w komputerach", lecz stanowi ogólnoświatową sieć, system - wskazał.

I dodał: Można stwierdzić, że w przypadku umieszczenia określonych treści na stronie internetowej, w serwisie internetowym, osoba działająca w internecie przekazuje określone treści do nieokreślonego kręgu podmiotów. Oznacza to, że w internecie nie można bezkarnie publikować wszystkiego, co się chce. Właściciele stron internetowych i wydawcy portali odpowiadają za pojawiające się tam treści.

Jeszcze w lipcu 2017 roku RPO skierował kasację tego orzeczenia do Sądu Najwyższego. Wnosił o uchylenie zaskarżonego postanowienia wodzisławskiego sądu i przekazanie temu sądowi sprawy do ponownego rozpoznania.

Nie było loginu, nie było hasła

Sąd Najwyższy rozpatrzył kasację we wtorek i zgodził się z RPO, bo na stronę DiN z nieprzyzwoitymi hasłami "mógł wejść każdy".

- Ta przestrzeń w internecie była dostępna dla nieograniczonej liczby osób. Gdyby była zabezpieczona, gdyby trzeba było wpisać login, hasło uprawniające do wejścia, sytuacja byłaby inna - ocenił dzisiaj sędzia.

Tym samym sprawa wraca do I instancji. Dla Mateusza S. będzie to druga sprawa w sądzie.

Urodziny Hitlera

O pierwszej zrobiło się głośno po reportażu "Superwizjera" o polskich neonazistach. Dziennikarze pokazali nagrane z ukrytej kamery obchody 128. urodzin Adolfa Hitlera zorganizowane w 2017 roku w lesie nieopodal Wodzisławia Śląskiego. W materiale widać rozwieszone na drzewach czerwone flagi ze swastykami i "ołtarzyk" ku czci Hitlera z jego czarno-białą podobizną oraz wielką drewnianą swastyką nasączoną podpałką do grilla, która po zmroku zostaje podpalona. Widać też uczestników spotkania przebranych w mundury Wehrmachtu, wznoszenie toastów "za Adolfa Hitlera i naszą ojczyznę, ukochaną Polskę" i częstowanie tortem w kolorach flagi Trzeciej Rzeszy.

Śledztwo w sprawie tych "obchodów" prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Prócz Mateusza S. zarzuty usłyszało dotychczas jeszcze sześć osób: propagowania nazistowskiego ustroju poprzez zorganizowanie i przeprowadzeniu 128. rocznicy urodzin przywódcy Rzeszy Niemieckiej, w trakcie której pochwalano, afirmowano te rządy, prezentowano i wykorzystywano emblematy, nagrania i teksty oraz inne gesty nawiązujące do symboliki nazistowskiej.

Podczas przeszukań w mieszkaniach zatrzymanych znaleziono mundury, flagi, odznaki, naszywki i publikacje o symbolice nazistowskiej. Zabezpieczone zostały ponadto telefony komórkowe i komputery. Przy jednym z podejrzanych znaleziono też pistolet i 16 sztuk amunicji; usłyszał więc  zarzut nielegalnego posiadania broni.

Niezależnie od zarzutów karnych sąd zajmie się wkrótce wnioskiem o rozwiązanie Stowarzyszenia "Duma i Nowoczesność". Skierował go w lutym do sądu starosta wodzisławski. Gliwicka prokuratura informowała, że weźmie udział w postępowaniu sądowym zmierzającym do zdelegalizowania stowarzyszenia.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje