tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Idzie chodnikiem, uderza nieznajome młotkiem, nic nie mówi, nie kradnie. "Poczytalny"

Idzie chodnikiem, uderza nieznajome młotkiem, nic nie mówi, nie kradnie. "Poczytalny"
Foto: śląska policja | Video: TVN 24 Katowice Materiał z aresztowania napastnika

Pierwszą kobietę dźgnął czymś w klatkę piersiową, drugą uderzył dwukrotnie metalowym przedmiotem w głowę, łamiąc czaszkę. Obie nieznajome, napotkane na chodniku, w innym dniu, w różnych częściach miasta. Psychiatrzy nie dopatrzyli się u niego choroby, jest oskarżony o usiłowanie zabójstwa.

Prokurator skierował do Sądu Okręgowego w Katowicach akt oskarżenia przeciwko 29-letniemu mężczyźnie oskarżonemu o napady na dwie kobiety w Katowicach w listopadzie 2016 roku.

Jak informuje Marta Zawada-Dybek, rzeczniczka prokuratury okręgowej w Katowicach, mężczyzna oskarżony jest o popełnienie dwóch przestępstw: spowodowanie lekkich obrażeń ciała u jednej pokrzywdzonej kobiety oraz usiłowanie dokonania zabójstwa drugiej.

Co dziesięć dni widziany na ulicy

5 listopada 2016 roku w centrum Katowic 35-latka została zaatakowana przez mężczyznę. Nie znali się, mijali na chodniku. Uderzył ją w klatkę piersiową - prawdopodobnie młotkiem.

Skończyło się na płytkiej ranie. Ale druga ofiara - wedle ustaleń śledczych - ledwo uszła z życiem.

Do pierwszego napadu doszło po godz. 22. Do drugiego w biały dzień, o 13.

10 dni później, 15 listopada, daleko od centrum miasta, w dzielnicy Szopienice spacerującą chodnikiem 47-latkę przechodzień uderzył w głowę - śledczy podają, że metalowym przedmiotem, ale mógł to być również młotek. Napastnik nic nie powiedział, nic nie ukradł.

Zadał dwa ciosy i uciekł, ale śledczy ustalili, że zaprzestał dalszego ataku tylko dlatego, bo spłoszyli go świadkowie. Ofiara doznała złamania kości pokrywy czaszki.

Po drugim napadzie policjanci mieli informacje, jak wygląda sprawca. Po kolejnych dziesięciu dniach dniach, 25 listopada, zauważyli w centrum Katowic mężczyznę odpowiadającemu rysopisowi. Bez stałego meldunku, wtedy 28-letniego. Śledczy przypisali mu oba napady. Trafił do aresztu - wtedy pod zarzutem uszkodzenia ciała dwóch osób - i jest tam do dzisiaj.

Nie przyznaje się

- Na postawie opinii biegłych psychiatrów ustalono, iż oskarżony w chwili popełnienia zarzucanych mu przestępstw był poczytalny - mówi Zawada-Dybek.

29-latek nie przyznaje się do zarzucanych czynów. Grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje