tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Koty pożarły rybki, winny ich właściciel. Koniec sąsiedzkiej awantury

zobacz więcej wideo »
Koty pożarły rybki, winny ich właściciel. Koniec sąsiedzkiej awantury
  • Sąd podtrzymał wyrok. Kary jednak nie będzieSąd podtrzymał wyrok. Kary jednak nie będzie
  • "Straż miejska będzie miała co robić""Straż miejska będzie miała co robić"
  • Sąd: właściciel winny tego, że nie dopilnował kotówSąd: właściciel winny tego, że nie dopilnował kotów
  • Koty oskarżone o zjedzenie rybek sąsiadaKoty oskarżone o zjedzenie rybek sąsiada
  • Przed sądem odpowiada za winy kotówPrzed sądem odpowiada za winy kotów
  • Przed sąd za kotyPrzed sąd za koty
  • Właściciel kotów o sprawie Właściciel kotów o sprawie
  • Poszkodowany mężczyzna o działaniach kotów Poszkodowany mężczyzna o działaniach kotów
  • Za kota przed sądZa kota przed sąd
Foto: Shutterstock | Video: TVN24 Wrocław Koty zjadły rybki ze stawu sąsiada

Jest wina, ale nie ma kary. Sąd II instancji podtrzymał wyrok, uznający właściciela dwóch kotów winnym ich niedopilnowania. Czworonogi przeszły na sąsiedzką posesję, a potem spałaszowały rybki pływające w stawie.

W 2016 roku mieszkaniec Wrocławia zauważył, że z jego oczka wodnego ubywa rybek. Zaczął uważniej przyglądać się temu, co dzieje się na jego posesji. W końcu przyłapał koty sąsiada, które miały grasować nad oczkiem wodnym. - Jadły na zmianę - relacjonował mężczyzna. I jak twierdził, czworonogi nie tylko się stołowały, ale także w jego ogrodzie załatwiały swoje potrzeby.

Mężczyzna próbował rozmawiać ze swoim sąsiadem. W końcu jednak wezwał strażników miejskich. Ci z właścicielem zwierząt się nie dogadali. I tak sprawa trafiła do sądu. Skarżącym była straż miejska. Pozwanym właściciel kotów. Mężczyzna został obwiniony o uciążliwe zachowanie swoich kotów. Utrzymywał, że nie wie, o jakie dokładnie koty chodzi sąsiadowi i czy w ogóle o jego. Sąd nie miał wątpliwości, że chodziło o zwierzaki pana Patryka i ukarał go naganą. - Czyn obwinionego był społecznie szkodliwy, ale nie nadmiernie rażący - uzasadniała sędzia Aurelia Krajczy-Kozłowska.

Wina jest, kary nie ma

Z wyrokiem nie pogodził się właściciel Lulu i Miłki. Jak mówił, takie rozstrzygnięcie sprawia, że "wszyscy właściciele kotów we Wrocławiu mogą drżeć". I jak się okazuje, mimo że wyrok apelacji jest dla niego bardziej korzystny niż poprzedni, to nadal mu nie w smak.

W poniedziałek Sąd Okręgowy we Wrocławiu ogłosił swoją decyzję. Podtrzymał wyrok sądu I instancji. Uznał, że ustalony stan faktyczny, dotyczący przebiegu wydarzeń pozostaje bez zmian. To znaczy, że wina leży po stronie właściciela kotów. Sędzia w uzasadnieniu pozwolił sobie na nieco luźniejszy ton.

- Zdajemy sobie sprawę, jak ciężko jest utrzymać kota w tym, żeby zachowywał się w sposób, który jest dla nas pożądany. Niemniej jednak, właściciel biorąc na wychowanie zwierzę domowe, bierze na siebie określone obowiązki i musi być z nich w jakiś sposób rozliczany - mówił SSO Stanisław Jabłoński.

"Absurdalna sytuacja"

Sąd zaznaczył, że szkodliwość czynu jest jednak znikoma, a cała sprawa w ogóle nie powinna trafić do sądu, tylko został załatwiona polubownie. Dlatego właściciel kotów został zwolniony z obowiązku zapłaty za koszty sądowe. Z rozstrzygnięcia nie jest jednak zadowolony.

- Nie zgadzam się z tym wyrokiem. Ja się zastanawiam, czy wyrok nie uruchomi teraz lawiny kolejnych. Kiedy zobaczę teraz na ulicy kota czy psa, to mam wzywać straż miejską? Bo zwierzę przecież opuściło teren posesji. To absurdalna sytuacja - przyznaje Patryk Hałaczkiewicz.

- Chodziło o to, aby dostrzec winę w zachowaniu obwinionego. Czyli była osoba pokrzywdzona, której dobro zostało naruszone. Strony nie chciały ze sobą mediować, więc musieliśmy sprawę skierować do sądu - podsumowuje Piotr Szereda, oskarżyciel publiczny straży miejskiej we Wrocławiu.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

Marzyła o szczeniaczku od lat. Gdy go dostała, emocje wzięły górę

Łzy szczęścia dziewczynki wzruszają i bawią jednocześnie. Zobacz TOTERAZ.

Sprawdź, czy zagraża Ci smog

TVN Meteo

INFORMACJE BIZNESOWE »

Poważne zastrzeżenia wobec pomysłu rządu

Poważne zastrzeżenia wobec pomysłu rządu

Proponowany kształt Polskiego Instytutu Ekonomicznego może naruszać niezależność Narodowego Banku Polskiego, gdyż dopuszcza wymóg przekazania przez prezesa banku danych kluczowych między innymi do prowadzenia polityki pieniężnej, przed ich wykorzystaniem do realizacji ustawowych zadań - uważa prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. czytaj dalej »

INFORMACJE ZE ŚWIATA »

"Decydujący moment 
w historii państwa Izrael

"Decydujący moment
w historii państwa Izrael

Kneset uchwalił w czwartek ustawę określającą Izrael jako "państwo narodu żydowskiego". W nowym prawie zapisano, że "rozwój osadnictwa żydowskiego leży w interesie narodowym", a "cała i zjednoczona Jerozolima" jest stolicą państwa. - To decydujący moment w historii państwa Izrael - oświadczył premier Benjamin Netanjahu. zobacz więcej »

INFORMACJE SPORTOWE »

Legia zna kolejnego rywala w walce o elitę

Legia zna kolejnego rywala w walce o elitę

Spartak Trnawa będzie rywalem Legii Warszawa w drugiej rundzie eliminacji piłkarskiej Ligi Mistrzów. W środę mistrz Słowacji zremisował w Mostarze ze Zrinjskim 1:1, a w dwumeczu wygrał 2:1. Dzień wcześniej mistrz Polski wyeliminował irlandzką drużynę Cork City. zobacz więcej »

Wieża, która ożywa. Niezwykły pokaz 3D w Stambule

Video mapping to audiowizualny pokaz, podczas którego mamy wrażenie, że obiekty się ruszają. Zobacz TOTERAZ.

W 24. rocznicę terrorystycznego ataku na mniejszość żydowską w Argentynie rodziny domagają się sprawiedliwości. (Fot. Carlota Ciudad/PAP/EPA) czytaj dalej »