tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Iraccy Kurdowie chcą niepodległości

Kurdowie w euforii poszli do urn. Referendum pomimo sprzeciwów

Kurdowie w euforii poszli do urn. Referendum pomimo sprzeciwów
Foto: Mohamed Messara / PAP / EPA Irak. Referendum niepodległościowe na terenach Kurdów

Mieszkańcy terenów kontrolowanych przez irackich Kurdów poszli w poniedziałek do urn, by wypowiedzieć się w referendum, czy chcą niepodległego państwa. Plebiscytowi towarzyszy ogromny entuzjazm Kurdów, ale też chaos informacyjny.

Lokale wyborcze otworzono o godzinie 8 czasu lokalnego (godzinie 7 w Polsce). Głosowanie ma potrwać do godziny 18 czasu lokalnego (godziny 17 w Polsce).

Wcześniej, to jest między godziną 7 a 8 rano, swoje głosy oddali peszmergowie, czyli członkowie kurdyjskich sił zbrojnych, oraz funkcjonariusze służby bezpieczeństwa. Ponadto już od 23 września trwa głosowanie drogą elektroniczną, które ma umożliwić oddanie głosów licznej diasporze kurdyjskiej.

Na kartach do głosowania umieszczone zostało jedno pytanie - napisane w czterech językach używanych na obszarze głosowania: kurdyjskim, arabskim, asyryjskim i turkmeńskim. Brzmi ono: "Czy chcesz, by Region Kurdystanu oraz kurdyjskie tereny poza administracją Regionu stały się niepodległym państwem?".

Głosowanie bez zakłóceń?

Referendum zorganizowano w czterech prowincjach tworzących Region Kurdystanu w Iraku (Irbil, As-Sulajmanijja, Dahuk, Halabdża) oraz w części czterech innych prowincji, to jest w Sindżarze i Równinie Niniwa w prowincji Niniwa, niemal całej prowincji Kirkuk (poza dystryktem Hawidża), dystrykcie Tuz Churmatu w prowincji Salah ad-Din oraz w dystryktach Chanakin i Kifri, a także w mieście Mandali w prowincji Dijala. Głosowanie poza Regionem Kurdystanu wywołuje szczególny sprzeciw władz centralnych w Bagdadzie.

Niezależna Wysoka Komisja do spraw Wyborów i Referendum w Kurdystanie (IHERC), będąca instytucją organizującą plebiscyt, poinformowała na konferencji prasowej w niedzielę wieczorem, że spodziewa się, iż głosowanie będzie przebiegało w spokojnej atmosferze na wszystkich terenach, na których zostało zaplanowane.

Niektórzy przedstawiciele władz Regionu Kurdystanu przyznali jednak nieoficjalnie, że w miastach Mandali, Dżalula i as-Sadija, znajdujących się w prowincji Dijala, oraz w części dystryktu Tuz Churmatu w prowincji Salah ad-Din, przeprowadzenie referendum może zostać zakłócone lub uniemożliwione przez szyickie Oddziały Mobilizacji Ludowej (PMF), które są obecne w tych miejscach.

Jeden okręg, 3,9 miliona wyborców

Sprzeczne informacje zostały podane natomiast w odniesieniu do liczby uprawnionych do głosowania. Członek IHERC Dzutjar Mahmud po niedzielnej konferencji prasowej poinformował, że całkowita liczba uprawnionych do głosowania wynosi 3,9 miliona wyborców na wszystkich terenach objętych głosowaniem, w tym głosowaniem elektronicznym. Dodał, że jest tylko jeden okręg i nie są prowadzone odrębne spisy wyborców dla poszczególnych prowincji i dystryktów.

Mahmud odmówił też podania, ilu wyborców głosuje w Regionie Kurdystanu, a ilu na terenach pozostających poza jego administracją, czyli na terenach spornych. Na pytanie o liczbę uprawnionych do głosowania elektronicznego odpowiedział, że nie jest ona znana, gdyż rejestracja następuje bezpośrednio przed oddaniem głosu.

Początkowo rejestracja zarówno w głosowaniu elektronicznym, jak i tradycyjnym, miała następować na podstawie tak zwanej karty żywnościowej za ropę. Dokument ten został wprowadzony w Iraku w okresie obowiązywania sankcji nałożonych na ten kraj za czasów Saddama Husajna. Później jednak IHERC zgodziła się na głosowanie również na podstawie innych dokumentów. Numery tych dokumentów, zdaniem osób reprezentujących władze Regionu Kurdystanu, mają wskazywać z jakich dystryktów i prowincji pochodzą ich posiadacze.

Weryfikacja na podstawie tych numerów ma też, zdaniem przedstawicieli władz Regionu Kurdystanu, wykluczyć z udziału w głosowaniu ludność arabską osiedloną na terenach kurdyjskich, w tym w Kirkuku, przez Saddama Husajna w ramach tak zwanej akcji arabizacyjnej.

Sprzeczne informacje

Mimo informacji podanej przez Dzutjara Mahmuda o tym, że jest tylko jeden okręg głosowania, uprawnieni do udziału w referendum mogą wziąć w nim udział jedynie w miejscu stałego zamieszkania. Wyjątek ma dotyczyć uchodźców wewnętrznych, którzy wciąż pozostają w obozach i nie mogą wrócić do swych domów ze względu na zniszczenia dokonane w czasie walk z dżihadystycznym tak zwanym Państwem Islamskim (IS).

Liczba uprawnionych do głosowania, podana przez Dzutjara Mahmuda, jest jednak sprzeczna z danymi wcześniej podawanymi przez media kurdyjskie, które również powoływały się przy tym na IHERC. Różnica jest przy tym znaczna, gdyż według tych informacji uprawnionych jest aż 5,3 miliona wyborców, z czego 3,2 miliona na terenach administracyjnych Regionu Kurdystanu, a 2,1 miliona na terenach spornych. Zdaniem kurdyjskiej telewizji Rudaw liczba członków kurdyjskiej diaspory uprawnionych do głosowania elektronicznego wynosi około 150 tysięcy osób.

Według informacji podanych przez władze Regionu Kurdystanu na wybory miało przybyć ponad 130 obserwatorów międzynarodowych, a także akredytowało się około 120 dziennikarzy zagranicznych.

Euforia w Kurdystanie

Zdaniem Dzutjara Mahmuda wyniki referendum będą znane w ciągu 24 godzin od zakończeniu głosowania. Wyraźnie podkreślił jednak, że oficjalne wyniki, w tym dane dotyczące frekwencji, będą odnosić się wyłącznie do całego obszaru głosowania i nie będą podane oddzielne wyniki dla poszczególnych prowincji i dystryktów. Ma to duże znaczenie, gdyż oznaczałoby to, że nie będzie podana informacja na temat wyników wyborów w poszczególnych terenach spornych, na przykład w Kirkuku.

Tymczasem wcześniej niektórzy politycy kurdyjscy sugerowali, że referendum to zastąpi referendum, o którym mowa jest w artykule 140 konstytucji irackiej, to jest dotyczące przynależności tych terenów do Regionu Kurdystanu. Na tych terenach mieszka też wielu członków innych grup etniczno-religijnych, którzy z mniejszym entuzjazmem podchodzą do referendum.

Tymczasem w miastach Regionu Kurdystanu, w szczególności stolicy tego Regionu Irbilu, od kilku dni panuje euforia. Miasto tonie w kurdyjskich flagach i plakatach nawołujących do głosowania na "tak". Brak jest też widocznych śladów jakiejkolwiek kampanii przeciwników. Żadna kurdyjska partia oficjalnie nie opowiedziała się przeciwko referendum, choć niektóre z nich uznały jego organizację za błąd.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Iraccy Kurdowie chcą niepodległości

Komentarze (5)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
vistulaflisak
vistulaflisak

Tak samo przez 123 lata rozbiorów cała Europa traktowała naszych emisariuszy z przychylnym lekceważeniem. Kurdowie mają jeszcze gorzej, bo nigdy nie mieli państwa, choć Saladyn - pogromca krzyżowców - był Kurdem.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      jawotr
      jawotr

      Szans dużych na powodzenie nie ma, ale trzeba próbować.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            1
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          sindanoriello
          sindanoriello

          Gorąco im kibicuję i życzę powodzenia. Oby tylko świat, a w szczególności Amerykanie znowu nie poświęcili ich na ołtarzu "bo tak jest lepiej i na rękę sojusznikom". Sudan został podzielony na dwa państwa, ale Sudan biedny i nieliczący się na świecie. Okolice Kirkuku bardzo bogate w ropę, tylko o to chodzi.

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              1
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              Tyberios
              Tyberios

              Ja też im kibicuje ale patrząc realnie, nikomu w okolicy nie jest na rękę powstanie samodzielnego państwa Kurdyjskiego. Turków aż trzęsie od tego, Iraq patrzy mocno krzywo, Iran nie lepiej. Syria w ogóle tego nie dopuszcza a tym samym Rosja. Amerykanie miotają się i pewnie zwyczajnie postanowią nic nie robić. Kurdowie prą na pola naftowe rozwiń

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  1
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    1
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  psiamac

                  tam gdzie żyjecie tam wasza ojczyzna, to należy się wam Kurdowie.

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      1
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      zamknij
                      Zasady forum
                      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

                      Pozostałe informacje

                      Sztuka w ruchu. Niezwykły performance w Paryżu

                      To już trzecia edycja projektu w paryskim Panteonie. Zobacz ToTeraz.

                      INFORMACJE BIZNESOWE »

                      Delegowanie na nowych zasadach. Godziny rozmów nie przynoszą porozumienia

                      Delegowanie na nowych zasadach. Godziny rozmów nie przynoszą porozumienia

                      Polska, kraje Grupy Wyszehradzkiej i kilka krajów regionu odrzuciły francusko-hiszpańską propozycję, aby objąć przepisami dyrektywy o pracownikach delegowanych sektor transportu, a jednocześnie wprowadzić zapis, że szczegółowe zapisy znajdą się w tak zwanym Pakiecie Mobilności UE. czytaj dalej »

                      INFORMACJE ZE ŚWIATA »

                      Wizyta do końca trzymana w tajemnicy. Sekretarz stanu USA w Afganistanie

                      Wizyta do końca trzymana w tajemnicy. Sekretarz stanu USA w Afganistanie

                      Szef amerykańskiej dyplomacji Rex Tillerson złożył w poniedziałek krótką, niezapowiadaną wizytę w Afganistanie. W bazie sił powietrznych Bagram rozmawiał z prezydentem Aszrafem Ghanim, premierem Abdullahem Abdullahem i innymi przedstawicielami władz Afganistanu. zobacz więcej »

                      INFORMACJE SPORTOWE »

                      Zbiory oliwek w Vendemian na południu Francji (GUILLAUME HORCAJUELO/PAP/EPA) czytaj dalej »