tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

"Bezładnie, w sposób upolityczniony sięga do przeszłości". Historycy oceniają Morawieckiego

zobacz więcej wideo »
"Bezładnie, w sposób upolityczniony sięga do przeszłości". Historycy oceniają Morawieckiego
  • Historyk MorawieckiHistoryk Morawiecki
  • Edukacja politycznaEdukacja polityczna
  • LiderLider
  • Równi sobie?Równi sobie?
Video: tvn24 Historycy oceniają słowa premiera Morawieckiego dotyczące historii

Mateusz Morawiecki dużo mówi o historii. Chce ją "odkłamywać", ale jednocześnie próbuje pisać ją na nowo. - Premier postanowił, wychodząc z roli, zostać naczelnym historykiem kraju, do czego mimo wykształcenia predyspozycji nie ma - podkreśla Zbigniew Girzyński, historyk i były poseł Prawa i Sprawiedliwości. Materiał magazynu "Czarno na białym".

Premier - z wykształcenia historyk -  na nowo pisze niektóre rozdziały historii, zgodnie z linią polityczną partii. Jak sam mówi, "walczy o prawdę historyczną, bo ta historia była za długo zakłamywana".

W ocenie profesora Andrzeja Paczkowskiego z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk Morawiecki "dla celów politycznych deformuje kompletnie przeszłość". - On za często, bezładnie i w sposób bardzo zideologizowany i upolityczniony sięga do przeszłości. To nie jest mu do rządzenia krajem potrzebne - zaznacza profesor.

Z kolei doktor Zbigniew Girzyński, historyk i były poseł Prawa i Sprawiedliwości twierdzi, że "premier postanowił, wychodząc z roli, zostać naczelnym historykiem kraju, do czego mimo wykształcenia predyspozycji nie ma". - Jeśli dalej będzie się bawił historią jak dziewczynka zapałkami, to zamiast się nimi ogrzać, może zrobić sobie krzywdę - ocenia.

W materiale "Czarno na białym" dwóch naukowców analizuje, co premier "odkłamuje" w historii i czy sam pisze ją bez błędów.

Wybory w 1989 roku

- Ta zmiana musi trwać, dlatego wybory 2018, 2019 i 2020 roku są historycznie ważne, nie mniej ważne niż te w 1989 roku - mówił premier.

Według Girzyńskiego "to porównanie jest błędne". - Skoro te wybory mają być tak przełomowe, jak w 1989 roku, to po której stronie stoi pan premier? Przecież to on teraz kieruje rządem. Nie chcę być złośliwy, czyżby stawiał się w miejscu [premiera w latach 1988-1989 Mieczysława - przyp. red.] Rakowskiego? - mówi były poseł PiS.

Z kolei profesor Paczkowski przypomina, że "wybory z 4 czerwca 1989 roku były bardzo ważnym elementem likwidacji ustroju komunistycznego". - Czy wobec tego wybory w 2019 roku mają być elementem likwidacji demokracji? - zastanawia się.

Premier Morawiecki w rocznicę czerwcowych wyborów napisał na Twitterze, że były one "zbojkotowane przez wielu Polaków i tylko częściowo wolne".

Takie słowa wpisują się w narrację radykalnego odłamu Solidarności, czyli Solidarności Walczącej założonej w 1982 roku przez ojca obecnego premiera - Kornela Morawieckiego.

"Wzywaliśmy do bojkotu, a każdego, kto będzie głosował, do skreślenia kandydatów partyjnych i wyboru solidarnościowych. Tak też się stało. Nie głosowało ponad 10 mln (38%)" - napisał Kornel Morawiecki w jednym z artykułów po wyborach w 1989 roku.

Profesor Paczkowski zwraca uwagę na analizę frekwencji wyborczej w 1989 roku i kolejnych wyborach parlamentarnych. W roku 1989 wyniosła 62,7 procent i od tamtego czasu za każdym razem była niższa. W 2015 roku, kiedy wygrał PiS, frekwencja wyniosła 50,9 procent.

- Głosowało 50 procent, z czego tylko 35 procent na PiS, czyli prosty rachunek - tylko 18 procent głosowało za PiS-em. Żadna większość - zauważa Paczkowski.

Solidarność bez Wałęsy

Morawiecki w maju na spotkaniu z mieszkańcami Gdańska, w historycznej sali BHP, wymieniał zasłużonych uczestników strajku w Stoczni Gdańskiej. Nie wymienił Lecha Wałęsy.

Nie wspomniał też o Bogdanie Borusewiczu, jednym z głównych organizatorów strajku, a obecnie wicemarszałku Senatu z ramienia Platformy Obywatelskiej. O dziwo, wymienił jego nieżyjącą już żonę - Alinę Pieńkowską. - Jestem wdzięczny, że ją wymienił, ale myślę, że dlatego, bo nie wiedział, że była moją żoną - mówi Bogdan Borusewicz.

Zwraca też uwagę, że premier, pomijając wielu zasłużonych, wspomniał o przywódcy strajku w stoczni Gdynia - Andrzeju Kołodzieju, swoim znajomym. - Jak premier Polski może wymieniać inny zestaw w zależności od tego, kogo lubi, a kogo nie, to jest źle - podkreśla wicemarszałek Senatu.

Spotkanie z Morawieckim zakończyło się awanturą. Część działaczy Komitetu Obrony Demokracji i Obywateli RP wykrzykiwała nazwisko Lecha Wałęsy.

Joanna Kopcińska, rzeczniczka rządu, tłumaczyła później, że "premier wymieniał osoby, które znał, z którymi miał bezpośredni kontakt w przeszłości". Bogdan Borusewicz mówi jednak, że "nie wie nic o kontaktach" między jego żoną a Mateuszem Morawieckim.

Wojna i współpraca z Hitlerem

- Często jesteśmy nie za dobrze rozumiani przez naszych przyjaciół z Europy Zachodniej, bo oni mieli to szczęście, że nie przeżyli komunizmu, a ich wcześniejsze dzieje były bardziej szczęśliwe, nie przeżyli tak jak my - I i II wojny światowej. Nie były one tak dewastujące, jak dla Węgier, jak dla Polski - mówił Morawiecki podczas wizyty premiera Węgier Viktora Organa w Warszawie.

W ocenie Girzyńskiego "premier trochę słabo zna historię Węgier, jeśli chodzi o II wojnę światową".

- Państwo węgierskie do ostatnich dni było sojusznikiem III Rzeszy i Hitlera - przypomina z kolei profesor Paczkowski.

Węgrzy co prawda odmówili hitlerowcom przemarszu wojsk przez swoje terytorium, aby nie ułatwiać ataku na Polskę, ale historykom nie chodzi o takie niuanse, bo premier zestawia historię Węgier i Polski wprost, a w dodatku mówi, że kraje zachodnie nie doświadczyły "tak jak my" I i II wojny światowej.

Nie wiadomo, dlaczego premier uważa, że I wojna światowa - bitwy pod Sommą, Verdun, Ypres, gdzie zabitych liczono w milionach, gdzie masowo używano broni chemicznej, były mniej dewastujące.

- Wojna pozycyjna z nieustającym ostrzałem artyleryjskim, zginęły miliony ludzi - przypomina sytuację na froncie zachodnim profesor Paczkowski.

Stosunki polsko-żydowskie

Premier w lutym tego roku złożył kwiaty w Monachium pod pomnikiem Brygady Świętokrzyskiej, która na pewnym etapie współpracowała z hitlerowcami, ale nie pojechał kilka kilometrów dalej do obozu w Dachau, gdzie mordowano polskich duchownych i Żydów.

- Nie wspomniał, że obok leżą inni, którzy są bardziej godni uczczenia niż żołnierze Brygady Świętokrzyskiej - zauważa profesor Paczkowski.

Poza tym według Morawieckiego pogrom kielecki z 4 lipca 1946 roku, w którym zginęło 37 Żydów, 3 Polaków, a rannych zostało 35 Żydów, "był w jakiejś części prowokacją władzy komunistycznej".

- To nieprawda - odpowiada doktor Marcin Zaremba z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego.

Zbigniew Girzyński, odnosząc się również do innej wypowiedzi premiera, w której mówił, że milion Polaków ratowało Żydów, twierdzi, że to nowa świadoma polityka rządu, który chce skończyć ze wstydem lat poprzednich, a mówić tylko o bohaterstwie. Bez względu na winę.

- Nie tylko nie mam pretensji, że taka polityka jest przez rząd realizowana. Bardzo dobrze, że jest realizowana, ale ją trzeba robić w sposób umiejętny i używając osób, które będą wiarygodne i będą budowały nasz wizerunek, a nie powodowały wizerunkowych kłopotów - podkreśla Girzyński.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (3)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
mozdzyn
mozdzyn

Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość.
George Orwell, "Rok 1984"

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      6
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      mrdok
      mrdok

      Żal mi p. Morawieckiego, czasem wygląda jakby wierzył w to co mówi - Historia go oceni, może jeszcze nie po tych wyborach, może nie po następnych. Żadna władza nie trwa wiecznie.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          9
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          Lot 2
          Lot 2

          To raczej Histeria (polityczna) w wykonaniu tego gościa.

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              11
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              Zasady forum
              Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

              Pozostałe informacje

              MUNDIAL 2018
              Faza grupowa
              Faza grupowa
              Faza grupowa

              Król zwierząt z RPA rządzi też w internecie

              Niby nic niezwykłego - lew w swoim naturalnym środowisku. A jednak obejrzały go już ponad 4 miliony ludzi. Zobacz TOTERAZ.

              Sprawdź, czy zagraża Ci smog

              TVN Meteo

              INFORMACJE ZE ŚWIATA »

              Wybrany prezydent zapowiada zmianę układu z rebeliantami

              Wybrany prezydent zapowiada zmianę układu z rebeliantami

              Konserwatysta Ivan Duque z prawicowego Centrum Demokratycznego (CD), który zdecydowanie wygrał drugą turę wyborów prezydenckich w Kolumbii, zapowiedział rewizję porozumienia pokojowego z FARC z 2016 roku. Jego zdaniem kary za zbrodnie wojenne powinny być surowe. zobacz więcej »

              INFORMACJE SPORTOWE »

              Bez prądu, komputera i pieniędzy. Do superzabawy wystarczą patyczki i sznurek

              Gracze ciągną nitkę raz mocniej, raz lżej i w ten sposób sterują ludzikiem. Zobacz TOTERAZ.

              Uczestnik biegu Brutalfutas w Nyaregyhaza, Węgry (Fot. PETER KOMKA/PAP/EPA) czytaj dalej »