tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

"Diabeł w końcu został stracony". Wykonano karę śmierci na niani podpalaczce

"Diabeł w końcu został stracony". Wykonano karę śmierci na niani podpalaczce
Foto: AFP PHOTO / Hangzhou Intermediate People's Court / EastNews | Video: Google Maps Sprawa "niani podpalaczki z Hangzhou" gościła na czołowych miejscach w mediach od chwili, gdy doszło do tragedii

W lutym została skazana na śmierć, teraz wykonano egzekucję. 35-letnia niania Mo Huanjing świadomie wznieciła pożar, w którym zginęła kobieta z trojgiem dzieci. Podpalaczka kierowała się chęcią zysku. Do tragedii doszło w chińskim mieście Hangzhou.

Jak opisywały media w lutym, gdy trwał proces 35-letniej Mo Huanjing zakończony orzeczeniem kary śmierci, kobieta miała olbrzymie długi hazardowe. Wpadła na pomysł, że wywoła pożar w mieszkaniu rodziny, dla której pracowała w mieście Hangzhou jako niania. Zamierzała następnie okazać się odwagą i uratować lokatorów, za co ci z wdzięczności mieli być bardziej skłonni, by udzielić jej pożyczki, a nawet obdarować ją pieniędzmi.

Śmierć matki i dzieci

Plan się nie powiódł. W pożarze, wznieconym w czerwcu ubiegłego roku przez Mo na 18. piętrze apartamentowca zginęła jej pracodawczyni Zhu Xiaozhen wraz z trójką swych dzieci, w wieku sześciu, dziewięciu i jedenastu lat. Ojciec rodziny, Lin Shengbin, przebywał w interesach poza miastem. Sama Mo uciekła, gdy ogień wymknął się spod kontroli.

Informacja o egzekucji wywołała ogromne poruszenie na portalu społecznościowym Weibo, czyli chińskim odpowiedniku Twittera. Lin Shengbin, mąż i ojciec ofiar pożaru, jest tam obserwowany przez 2,6 mln internautów. Śmierć niani skomentował słowami: "Diabeł został w końcu stracony". I dalej: "Gdy usłyszałem tę wiadomość, nie mogłem przestać płakać. Zadzwoniłem do rodziców. Moja matka słuchała i płakała, i powiedziała, że wszyscy zbyt długo czekaliśmy na ten dzień".

Lin stwierdził, że jego zdaniem sprawiedliwości stało się zadość, ale przed bliskimi ofiar "jeszcze trudniejsza droga". Zamieścił zdjęcie grobu żony i dzieci.

Źródło: Lin Shengbin/Weibo Lin Shengbin zamieścił w chińskim serwisie Weibo zdjęcie grobu żony i dzieci

Do piątkowego popołudnia wpis skomentowało ponad 130 tysięcy użytkowników, udostępniło zaś - ponad 75 tysięcy.

Spór o karę śmierci

Sprawa "niani podpalaczki z Hangzhou" gościła na czołowych miejscach w chińskich mediach od chwili, gdy doszło do tragedii. Straż pożarną obwiniano o zbyt powolną reakcję. Strażacy nie zgadzali się z tymi zarzutami, wskazując ze swej strony na słabe ciśnienie wody i niskie standardy ochrony przeciwpożarowej w budynku.

Sprawę na swych sztandarach umieścili zwolennicy kary śmierci w Chinach. Według nieoficjalnych doniesień, w kraju tym dokonuje się więcej egzekucji niż w jakimkolwiek innym - a nawet niż we wszystkich pozostałych razem wziętych - ale ich prawdziwa liczba jest objęta ścisłą tajemnicą. Organizacja Amnesty International szacuje, że można mówić o tysiącach egzekucji rocznie.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Pozostałe informacje

Sprawdź, czy zagraża Ci smog

TVN Meteo
Partnerem serwisu jest PhilipsPhilips - partner serwisu

INFORMACJE BIZNESOWE »

Ceny dyktują warunki. "Inwestorzy boją się kupić mieszkanie, za które przepłacą"

Ceny dyktują warunki. "Inwestorzy boją się kupić mieszkanie, za które przepłacą"

Najostrożniejsi inwestorzy wstrzymują się z zakupami nowych mieszkań. Sugeruje to znaczny spadek zakupów gotówkowych lokali. "Wciąż jednak transakcje stricte gotówkowe odpowiadają za 53 procent pieniędzy trafiających na konta deweloperów" – zauważa Bartosz Turek, analityk Open Finanse. Zdaniem Marcina Krasonia z firmy Home Broker za spadki sprzedaży na rynku pierwotnym odpowiada wzrost cen. czytaj dalej »

NASA planuje wysłać człowieka na Wenus

Naukowcy chcą wysłać statek załogowy na drugą pod względem odległości od Słońca planetę Układu Słonecznego. Zobacz TOTERAZ.

INFORMACJE SPORTOWE »

Mimo ciszy wyborczej, ten lokal wypełniony jest muzyką

Wybory w gminie Czerwonak nigdy nie są nudne. Zobacz TOTERAZ, jak został tam ozdobiony lokal wyborczy.

Edinson Cavani podczas meczu Paris Saint Germain - SC Amiens w Paryżu (Ian Langsdon/PAP/EPA) czytaj dalej »