tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Bollywoodzki film o maharadży, który przygarnął polskie dzieci

Bollywoodzki film o maharadży, który przygarnął polskie dzieci
Foto: Centrum Studiów Polska-Azja Maharadża Jam Saheba Digvijay Sinhji w otoczeniu polskich dzieci

- Historia polskich dzieci i maharadży Jam Saheba, który je przygarnął a następnie wybudował dla nich osiedle w Balachadi, jest wyjątkowa i trzeba ją opowiedzieć - tak reżyserka z Indii tłumaczy pomysł na swój nowy film. Dokument opiera się na opowieściach najstarszego żyjącego mieszkańca tego osiedla i historii jego rodziny. Całość kręcona jest w bollywoodzkiej konwencji, dlatego nie zabraknie emocji, plenerów i muzyki. Będzie nawet scena tańca w dawnym pałacu maharadży.

Indyjska ekipa filmowa rozpoczyna właśnie dwutygodniowe zdjęcia w Polsce. Twórcy chcą pokazać Wiesława Stypułę, najstarszego żyjącego mieszkańca osiedla Balachadi, gdzie maharadża Jam Saheba Digvijay Sinhji wziął pod opiekę około tysiąca polskich dzieci z rodzin wysiedleńców do Związku Radzieckiego. Zdjęcia mają się odbyć w domu 82-letniego Stypuły.

Źródło: Centrum Studiów Polska-Azja Pełne nazwisko maharadży brzmi: Jam Shri Sir Digvijay Sinhji Ranjitsinhji Sahib Bahadur

- Jego losy są niezwykle ciekawe, podobnie jak jego droga z Polski przez Syberię do Indii - mówi "Polsce Zbrojnej" Anu Radha, reżyserka i producentka filmu ze studia Aakaar Films. - Ojca Stypuły, żołnierza Korpusu Ochrony Pogranicza, NKWD zamordowało w lesie pod Bykownią. On zaś z matką i bratem trafili za Ural. W 1941 roku tylko jemu udało się dotrzeć do polskich wojsk. Matka i brat, chorzy na tyfus, zostali w radzieckim szpitalu. Po wojnie Stypuła odnalazł ich w Polsce.

Po syberyjskiej tułaczce schronienie w Indiach

Choć bollywoodzki dokument pod roboczym tytułem "Mała Polska w Kathiawar" (Kathiawar to dystrykt, w którym leży Balachadi) opiera się głównie na jego historii, to reżyserka na tym tle chce pokazać wojenne losy Polaków.

Spośród setek tysięcy naszych rodaków, wywiezionych na wschód po wkroczeniu w 1939 roku do Polski Armii Czerwonej, dużą część stanowiły kobiety i dzieci (w tym także sieroty). Po ogłoszeniu w 1941 roku amnestii tysiące maluchów dotarło do tworzących się oddziałów gen. Władysława Andersa. Władze ZSRR pozwoliły im opuścić sowieckie imperium, ale nie zapewniły żadnego nowego, trwałego schronienia. Na czas wojny pomocy udzieliło im kilka krajów, m.in. Meksyk i Nowa Zelandia.

Jednak pierwsze z pomocą przyszły Indie. Wojnę przetrwało tam około pięciu tysięcy polskich dzieci. Blisko tysiąc mieszkało w osiedlu w Balachadi wybudowanym przez Jam Saheba, maharadżę państwa Nawanagar (w obecnym stanie Gudźarat).

Źródło: Centrum Studiów Polska-Azja Bohater dokumentu opisał swoją historię i innych dzieci z syberyjskiej tułaczki w dwóch książkach

"Maharadża z wielkim zainteresowaniem oglądał inscenizacje teatralne oraz różnego rodzaju pokazy i zawody sportowe. Praktycznie nie opuścił żadnej premiery. Potrafił szczerze bawić się na jasełkach, wzruszać perypetiami 'Kopciuszka', jak i głęboko przejmować losem 'Kordiana'. Zazwyczaj przed przedstawieniem prosił o przetłumaczenie tekstu lub o dłuższe wprowadzenie. Reagował spontanicznie: widocznym wzruszeniem, śmiechem, oklaskami. Był naprawdę wdzięcznym widzem. Po spektaklu zapraszał młodych aktorów na uroczysty, wspólny podwieczorek, obdarowywał ich słodyczami" - tak Wiesław Stypuła opisał tamten czas w książce "W gościnie u 'polskiego' maharadży".

Z inicjatywy hinduskiego władcy został otwarty także specjalny rachunek bankowy pod nazwą "The Polish Children's Account", na którym zdeponowano wyjściową dotację w wysokości 50 tysięcy rupii.

Najpierw order i skwer, teraz film

Hinduski arystokrata doczekał się uznania - w ub.r. prezydent Bronisław Komorowski za "wybitne zasługi w niesieniu pomocy dzieciom polskich zesłańców" odznaczył go pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, a władze warszawskiej Ochoty postanowiły jeden ze skwerów nazwać imieniem Dobrego Maharadży.

Źródło: Aakaar Films Reżyserem filmu "Mała Polska w Kathiawar" jest Anu Radha

To tak, jak chciał sam Hindus. Zapytany przez gen. Władysława Sikorskiego, czym Polska mogłaby się odwdzięczyć za przygarnięcie bezdomnych dzieci, odpowiedział: "W wyzwolonej Polsce nazwijcie moim imieniem którąś z warszawskich ulic".

Historią Digvijayasinhaji i jego podopiecznych zainteresowało się również Bollywood. Pierwsze ujęcia do "Małej Polski w Kathiawar" kręcono pod koniec listopada w Indiach. 82-letni bohater filmu odwiedził wówczas dawne osiedle, w którym znalazł schronienie, a teraz mieści się szkoła kadetów. Przed kamerami spotkał się również z synem i córką nieżyjącego już maharadży i zaprezentował zaprojektowaną przez siebie tablicę, upamiętniającą pomoc Indii.

- Historia jest wyjątkowa i trzeba ją opowiedzieć. Poza tym, to ostatnia chwila, aby porozmawiać z wiekowymi już dziś mieszkańcami Balachadi - mówi "Polsce Zbrojnej" Anu Radha.

Godzinny dokument powstaje po polsku i w hindi. Tworzony jest w bollywoodzkiej konwencji, dlatego nie zabraknie w nim emocji, pięknych plenerów i muzyki. Będzie nawet scena, w której Wiesław Stypuła tańczy z reżyserką filmu w dawnym pałacu maharadży.

Premiera jest planowana na maj.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (5)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
arris_10

Juz nie moge sie doczekac obejrzenia

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Kotmarceli

      Miał Chłop gest i Wielkie Serce!
      Powinno się to bardziej nagłośnić.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          paskuś
          paskuś

          :) Chętnie obejrzę - mój pierwszy bollywood.

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              konopia leczy

              raczej Poliwood

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  Zasady forum
                  Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

                  Pozostałe informacje

                  INFORMACJE BIZNESOWE »

                  Ekonomiści czekają na podniesienie oceny Polski. Ale jest kilka niewiadomych

                  Ekonomiści czekają na podniesienie oceny Polski. Ale jest kilka niewiadomych

                  Agencja S&P doceniła dobrą sytuację gospodarczą Polski i stan naszych finansów publicznych; jeżeli to się utrzyma, możliwe będzie podniesienie ratingu Polski bądź jego perspektywy - oceniają ekonomiści. Według nich, kluczowe dla podniesienia oceny Polski będą kwestie instytucjonalne i polityczne oraz wpływ obniżenia wieku emerytalnego na finanse i rynek. czytaj dalej »

                  INFORMACJE ZE ŚWIATA »

                  Uznawany za dyktatora polityk ambasadorem dobrej woli w ONZ. "Zniewaga"

                  Uznawany za dyktatora polityk ambasadorem dobrej woli w ONZ. "Zniewaga"

                  Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) mianowała Roberta Mugabego, prezydenta Zimbabwe, ambasadorem dobrej woli do spraw walki z chorobami niezakaźnymi (tak zwanymi NCDs). Decyzja wywołała sprzeciw środowisk walczących o prawa człowieka oraz światowych liderów w dziedzinie zdrowia. zobacz więcej »

                  INFORMACJE SPORTOWE »

                  Twarzą w twarz ze strachem

                  Przychodzą w parach, z rodziną, z grupą znajomych. Po to, aby udowodnić swoją odwagę. Wychodzą ze zdjęciem swojej przerażonej twarzy. W Kanadzie wiedzą, jak skutecznie przestraszyć. Zobacz TOTERAZ.

                  Żołnierze na ulicach Kabulu, Afganistan (Fot. HEDAYATULLAH AMID/PAP/EPA) czytaj dalej »