Prezydent: Słowa Obamy nie odzwierciedlają jego poglądów

Prezydent: Wysłałem list do Obamy, liczę na naprawienie błędu

Premier: Nie możemy akceptować takich słów

Polscy Żydzi oczekują osobistego sprostowania od Baracka Obamy

Wczoraj Obama użył sformułowania "polski obóz śmierci"

Zarabiają na katastrofie. Turystyczny boom na Giglio

Katastrofa Costa Concordii była wydarzeniem o wielkim znaczeniu nie tylko dla pasażerów i załogi statku. Pojawienie się wielkiego wraku zmieniło też znacząco życie wielu mieszkańców wyspy Giglio. - Oczywiście jesteśmy trochę szczęśliwi, nawet wobec tego, że to wydarzenie było przykre - mówi Tiziana Pavoni, właścicielka jednej z kawiarni w pobliżu portu.

Długi niemal na 300 metrów wrak wycieczkowca stał się obiektem zainteresowania na całym świecie. Na wyspę Giglio zaczęli ściągać turyści, chcący zobaczyć na wpół zatopioną Costa Concordię. Tłumy ludzi wybierają się w trwającą około godzinę podróż promem z stałego lądu.

Dodatkowo na wyspie nieustannie przebywa znaczna liczba ratowników i specjalistów, którzy ciągle szukają we wraku ciał i starają się wypompować z niego paliwo. Wszystkiego dopełniają liczne ekipy dziennikarzy.

Ruch w interesie

Zazwyczaj o tej porze roku Giglio jest uśpiona, ponieważ nie odwiedzają jej żadni turyści. Restauracje, kawiarnie, bary i hotele są pozamykane w oczekiwaniu na nadejście sezonu letniego. Najazd tłumu niespodziewanych gości wywrócił do góry nogami życie wielu wyspiarzy. - To było coś całkowicie niespodziewanego, co zmieni nasze życie nie tylko w kolejnych miesiącach, ale nawet latach - powiedział burmistrz wyspy.

Można powiedzieć, że dla nas wynikło z tego coś dobrego, ponieważ w zimie zazwyczaj zagląda tu tylko kilka osób.

Tiziana Pavoni

Diametralnie zmieniło się życie na przykład właściciela i pracowników Caffe Ferraro. 13 stycznia, w dniu katastrofy, kawiarnia zamknęła się po godzinie dziewiątej wieczorem. Zaledwie dwie godziny później została otworzona aby zapewnić rozbitkom coś ciepłego do picia i jedzenia. Później kawiarnia stała się miejscowym centrum medialnym, w którym nieprzerwanie koczują dziennikarze.

- Oczywiście jesteśmy trochę szczęśliwi, nawet wobec tego, że to wydarzenie było przykre. Można powiedzieć, że dla nas wynikło z tego coś dobrego, ponieważ w zimie zazwyczaj zagląda tu tylko kilka osób - stwierdziła Tiziana Pavoni, właścicielka Caffe Ferraro.

Słaba perspektywa

Otworzono też pozamykane hotele. Gianluca Pigini, właścicel Demo's Hotel stojącego w pobliżu portu w Giglio, wyjątkowo wrócił z Rzymu na wyspę. Od kiedy otworzył swoje podwoje tuż po katastrofie, do dzisiaj ma nieustannie pełne obłożenie. Mieszkają u niego dziennikarze i ratownicy.

Pigini jest zadowolony z niezwykłego ruchu w biznesie, ale obawia się, co będzie latem. Czy turyści przypadkiem nie wystraszą się wielkiego wraku i jego wpływu na środowisko. - Im szybciej to usuną tym lepiej dla wszystkich - powiedział Pigini.

Miejscowi restauratorzy również nie narzekają na nagły ruch w biznesie. - Ostatnie dwa tygodnie były bardzo intensywne. Przyszły tłumy ludzi. Tylko oni kiedyś odejdą, a my musimy być gotowi na sezon turystyczny - mówi właściciel restauracji France Melis.

mk//gak

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opini.

Pozostałe informacje