Zamach za zamachem. Od października w Turcji zginęło niemal 200 osób

W Turcji doszło do kolejnego zamachuYıldız Yazıcıoğlu

To piąty tak krwawy zamach w Turcji od października. W tym wczorajszym, według ostatnich doniesień zginęły 34 osoby, a 125 zostało rannych.

W niedzielę samochód wypełniony materiałami wybuchowymi eksplodował w pobliżu przystanku autobusowego w Ankarze. Zginęły 34 osoby. O zamach podejrzewa się Partię Pracujących Kurdystanu (PKK), którą, podobnie jak Państwo Islamskie, łączy się także z innymi tragicznymi wydarzeniami na terenie Turcji. Tych w ostatnim czasie nie brakowało.

Dwie bomby na dworcu

Do pierwszego krwawego ataku doszło 10 października. Dwie bomby eksplodowały wówczas przed dworcem kolejowym, gdy tysiące aktywistów z całej Turcji gromadziły się, by wziąć udział w proteście przeciwko wznowieniu konfliktu między Ankarą a kurdyjskimi bojownikami. Marsz zorganizowały liczne związki zawodowe, organizacje pozarządowe i partie lewicowe.

W wyniku ataku zginęły 102 osoby, a około 400 zostało rannych. Był to do tej pory najtragiczniejszy zamach w historii współczesnej Turcji. Według premiera Ahmeta Davutoglu dokonało go tzw. Państwo Islamskie. Inna hipoteza wskazuje na PKK. Po atakach ogłoszono trzydniową żałobę narodową, a Davutoglu zawiesił swoją kampanię wyborczą.

Śmierć turystów i policjantów

Kolejny akt terroru miał miejsce 12 stycznia w Stambule. W samobójczym zamachu do jakiego doszło na płycie placu między Błękitnym Meczetem i świątynią Hagia Sofia w turystycznej dzielnicy miasta, zginęło w sumie 12 osób, a 14 zostało rannych. Większość zabitych stanowili obcokrajowcy, aż sześciu z nich pochodziło z Niemiec. Do ataku nikt się nie przyznał, ale cytowani przez agencję Reutera oficjele twierdzili, że za wszystkim najprawdopodobniej znów stoi tzw. Państwo Islamskie.

Zaledwie dzień później (13 stycznia) w prowincji Diyarbakir na południowym wschodzie kraju w wyniku wybuchu samochodu pułapki oraz wymiany ognia śmierć poniosło 13 osób, a 36 zostało rannych. Celem bojowników PKK, która przyznała się do zamachu, były domy funkcjonariuszy policji z tego miasta.

Celem wojsko

17 lutego niespokojnie znów było w Ankarze. Zdetonowano wówczas samochód z materiałami wybuchowymi. Do eksplozji doszło w centrum, celem był autobus z personelem wojskowym, który zatrzymał się na czerwonym świetle.

Śmierć poniosło 30 osób, rannych zostało 61. Do zamachu przyznała się organizacja Sokoły Wolności Kurdystanu (TAK), powiązana z (PKK).

Autor: TG/kk / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Yıldız Yazıcıoğlu