tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

"Akt narodowego upokorzenia". Trump przyjął premiera Malezji

"Akt narodowego upokorzenia". Trump przyjął premiera Malezji
Foto: Shawn Thew / EPA Malezja jest dla USA silnym partnerem w Azji

Prezydent Trump przyjął we wtorek w Białym Domu premiera Malezji Mohameda Najiba Razaka. Jak wynika z ustaleń śledczych z ministerstwa sprawiedliwości USA, jest on podejrzany o zdefraudowanie między innymi z rządowego funduszu 1MDB 4,5 miliarda dolarów.

Prezydent Trump przyjął szefa rządu Malezji w obecności wiceprezydenta Mike'a Pence'a i szefa amerykańskiej dyplomacji, Rexa Tillersona.

Trump pochwalił gościa za malezyjskie inwestycje w Stanach Zjednoczonych i osobiste zaangażowanie premiera Mohameda Najiba Razaka w walkę z tak zwanym Państwem Islamskim.

Przy okazji wizyty szefa rządu Malezji w Białym Domu Trump poinformował o zakupie przez Malezję amerykańskich samolotów pasażerskich wyprodukowanych przez koncern Boeinga. Wartość kontraktu została oceniona na sumę "od 10 do 20 mld USD".

Bez słowa o zarzutach

Ani prezydent Trump, ani jego malezyjski gość nie wspomnieli o prowadzonym przez amerykański resort sprawiedliwości śledztwie ws. prania brudnych pieniędzy i defraudacji 4,5 mld dolarów w 2015 r., o które resort sprawiedliwości USA podejrzewa premiera Najiba Razaka i jego współpracowników.

Premier miał "wyprowadzić" m.in. z kont państwowego funduszu rozwojowego o nazwie 1MDB (1Malaysia Development Berhad) ok. 700 mln USD i przelać te środki na własny rachunek.

Lim Kit Siang, jeden z przywódców opozycji malezyjskiej, cytowany w doniesieniach agencji Associated Press, nazwał wizytę w Białym Domu premiera zniesławionego defraudacją publicznych pieniędzy "aktem narodowego upokorzenia i wstydu".

Trzeci kontrowersyjny gość

Premier Malezji jest trzecim – po prezydencie Egiptu i przywódcy Turcji – szefem państwa, którego wizyta w Białym Domu w pierwszym roku sprawowania władzy przez prezydenta Donalda Trumpa spotyka się z ostrą krytyką organizacji praw człowieka i przeciwników politycznych Trumpa.

Gdy wizytę w Białym Domu składał prezydent Egiptu Abdel Abd el-Fatah es-Sisi czy prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, w obu przypadkach administracja prezydencka uzasadniała konieczność tych wizyt amerykańskimi interesami gospodarczymi i względami bezpieczeństwa. Miało to być przejawem, twierdzili przychylni Trumpowi komentatorzy, prowadzonej przez niego polityki w duchu "pryncypialnego realizmu".

Wizyty prezydentów Egiptu i Turcji były podyktowane koniecznością zapewniania współpracy tych państw w walce z międzynarodowym terroryzmem - podkreślali.

Rywalizacja z Chinami

W przypadku wtorkowej wizyty premiera Malezji przedstawiciele Białego Domu anonimowo cytowani w amerykańskich mediach wskazują, że oprócz znaczenia Malezji w walce z działalnością organizacji terrorystycznych powiązanych z ISIS w Azji, wzmocnienie amerykańskiej współpracy z władzami w Kuala Lumpur pozwoli na zbudowanie przeciwwagi dla wpływów chińskich w Azji południowo-wschodniej.

Przedstawiciele Białego Domu argumentują też, że pogłębienie współpracy USA z Malezją, która nie zerwała stosunków dyplomatycznych z KRLD i jest krajem, w którym znajduje zatrudnienie wielu robotników sezonowych z KRLD, może być pomocne w nakłanianiu władz nie tylko w Pjongjangu, ale też w Pekinie do wywarcia silniejszych nacisków na KRLD, by ta zrezygnowała z "atomowego szantażu".

Źródło: EPA/SHAWN THEW/PAP Najib Razak w Białym Domu

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
precz z unią i tuskiem

just business

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      1
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        1
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

      Pozostałe informacje