Spowiedź rabusiów: To było jak szał zakupów


Kradli telefony, tablety, konsole do gier, laptopy, ubrania, buty, a nawet śpioszki dla swoich dzieci. Grupa nastolatków z Londynu opowiada, jak i dlaczego przez dwie noce rabowała sklepy w swoim mieście. - To było jak szał zakupów - mówi jeden z nich.

Czwórka młodych mężczyzn w wieku od 16 do 17 lat z dzielnicy Lewisham opowiedziała telewizji Sky News o swoich "zakupach" pod warunkiem zachowania ich anonimowości.

Darmowe zakupy

Grupa znajomych twierdzi, że nie należą do żadnego gangu czy innej zorganizowanej grupy przestępczej. Po prostu stwierdzili, że skorzystają z okazji. Przez dwie noce jeździli furgonetką po okolicy i plądrowali sklepy. Nakradli tyle, że musieli kilka razy w ciągu jednej nocy opróżniać samochód. - Nie mogłem uwierzyć, że van może pomieścić tyle rzeczy - mówi jeden z rabusiów. - Mogliśmy sobie wziąć cokolwiek chcieliśmy - dodaje.

Rabowali nie tylko w swojej dzielnicy Lewisham, ale także w sąsiednich Carford, Bromley i Clapham. Jeden ze sklepów padł ich ofiarą w ramach osobistej wendety. Jeden z mężczyzn starał się o pracę w sklepie w Clapham, ale nikt nie odpowiedział na jego maile z CV, ani nie chciał z nim rozmawiać osobiście. - Odpłaciłem im - mówi 17-latek.

Czterej młodzi mężczyźni twierdzą, że ich rodzice nie wiedzieli o ich "zakupach". Jednego opiekunowie nawet ostrzegali, aby nie myślał wychodzić z domu, ale on i tak wyskoczył przez okno i ruszył na rabunek.

Nie robiliśmy tego zabawy, ale żeby zdobyć pieniądze na przetrwanie. [...] Nie ma przyszłości dla młodych ludzi, tak ja to widzę. Anonimowy londyński rabuś

Wszyscy czterej usprawiedliwiają swoje "zakupy" brakiem perspektyw. - Nie ma przyszłości dla młodych ludzi, tak ja to widzę - powiedział młodociany. - Nie robiliśmy tego dla zabawy, ale żeby zdobyć pieniądze na przetrwanie - dodaje.

Wszystko co zrabowali, pochowali w domach "znajomych" albo już sprzedali na czarnym rynku. Rabusie nie przejmują się szeroko zakrojoną akcją policji, która za sprawę honoru postawiła sobie wyłapanie wszystkich zamieszanych w kradzieże i dewastacje. Wobec masowości rabowania i zaangażowania w to tysięcy ludzi, oceniają swoje szanse na uniknięcie sprawiedliwości jako "całkiem dobre".

Jeden z młodych mężczyzn stwierdził również, że rząd powinien im bardziej pomagać. - Mówią, że coś dla nas zrobią, ale nic z tego nie wychodzi. Musi być więcej pracy i szans na rozwój - powiedział rabuś. - Pomóżcie nam, wtedy może wszyscy się uspokoją - dodał.

Źródło: Sky News