tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Ankara: Niemcy wspierają organizację Gulena

Turcja oskarżyła w niedzielę Niemcy o wspieranie organizacji islamskiego kaznodziei, którego Ankara uważa za organizatora nieudanej próby puczu w 2016 roku. To kolejna odsłona nasilającego się dyplomatycznego sporu pomiędzy Turcją i Niemcami.

W opublikowanym w sobotę wywiadzie dla "Spiegla" szef niemieckiego wywiadu BND, Bruno Kahl oświadczył, że próba puczu w Turcji, do której doszło w lipcu 2016 r., była dla tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana tylko dogodnym pretekstem do masowych czystek w aparacie państwowym.

"Dlaczego oni ich chronią?"

Podkreślił również, że Turcji nie udało się przekonać Niemiec, że to islamski kaznodzieja Fethullah Gulen jest odpowiedzialny za organizację próby puczu. - Turcja próbowała nas przekonać na wszystkie sposoby, ale jak dotąd nie udało jej się to - stwierdził Kahl.

W niedzielę do słów tych odniósł się rzecznik tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, który uznał słowa Kahla za dowód, że Niemcy wspierają ugrupowanie Gulena. - To jest próba podważenia wszystkich informacji, których udzieliliśmy im na temat FETO. To znak ich wsparcia dla FETO - stwierdził Ibrahim Kalin na antenie telewizji CNN Turk. Skrótem FETO Ankara określa właśnie "organizację terrorystyczną Gulena".

- Dlaczego oni ich (członków organizacji Gulena - red.) chronią? Ponieważ to wygodne narzędzia dla Niemiec do wykorzystania przeciwko Turcji - dodał.

Kryzys w relacjach Berlin-Ankara

Relacje niemiecko-tureckie są ostatnio bardzo napięte. Jednym z punktów spornych są wystąpienia tureckich polityków w Niemczech w ramach kampanii przed wyznaczonym na 16 kwietnia referendum dotyczącym wzmocnienia uprawnień prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana.

Berlin krytykuje też czystki przeprowadzane przez władze w Ankarze w ramach walki z przeciwnikami politycznymi w wojsku, policji, wymiarze sprawiedliwości i mediach po ubiegłorocznej próbie puczu.

Innym powodem sporów między Turcją a Niemcami jest sprawa aresztowanego w Turcji korespondenta niemieckiego dziennika "Die Welt" Deniza Yucela. Dziennikarz, mający podwójne obywatelstwo - niemieckie i tureckie - został nazwany przez Erdogana "niemieckim agentem" i przedstawicielem separatystycznej, zdelegalizowanej w Turcji Partii Pracujących Kurdystanu (PKK).

Czystki na niespotykaną skalę

Turecki rząd oskarża zwolenników Gulena w armii o zorganizowanie w połowie lipca 2016 roku próby puczu, podczas której grupa zbuntowanych żołnierzy przejęła czołgi, śmigłowce i samoloty bojowe, by atakować parlament oraz próbować obalić rząd. Zginęło ponad 240 osób. Gulen, który niegdyś był sojusznikiem Erdogana i od 1999 roku mieszka w Pensylwanii, wielokrotnie odrzucał te oskarżenia i potępiał próbę zamachu stanu.

Po ubiegłorocznej próbie puczu tureckie władze przystąpiły do czystek na niespotykaną dotąd skalę w urzędach, wymiarze sprawiedliwości, wojsku, policji, oświacie i mediach. Według oficjalnych danych aresztowano ponad 43 tys. osób, a ponad 100 tys. straciło pracę lub zostało zawieszonych w obowiązkach.

Zachód krytykuje posunięcia tureckich władz, szczególnie aresztowania dziennikarzy, czystki wśród sędziów, zamykanie niezależnych redakcji czy sugestie przywrócenia kary śmierci.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Erdogan kontra Niemcy

Turcy poparli Erdogana

Turcja. Sytuacja Kurdów

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje