Poroszenko z Jaceniukiem walczą o służby. Pojedynek na dokumenty


"Trudne rozmowy" - mówią anonimowo ukraińscy politycy zaangażowani w rozmowy koalicyjne. Zawarcie sojuszu Bloku Petra Poroszenki z Frontem Ludowym było uzgodnione jeszcze przed wyborami i wydawało się formalnością, ale sytuację skomplikowali wyborcy. Prezydencka partia wypadła słabiej, niż oczekiwano, a partia premiera - przeciwnie. I teraz Arsenij Jaceniuk nie zgadza się na niektóre warunki Poroszenki.

Fotel premiera za służby i wojsko. Taką transakcję podobno proponuje partia prezydencka Frontowi Ludowemu Arsenija Jaceniuka. Poroszenko liczy, że obecny szef rządu pójdzie na taki układ, aby utrzymać stanowisko.

Informator "Ukraińskiej Prawdy", bliski rozmowom koalicyjnym, twierdzi jednak, że Jaceniuk upiera się, aby na czele MSW nadal stał jego człowiek. Obecnie resortem kieruje jeden z liderów Frontu Ludowego, Arsen Awakow. Także konstytucja przewiduje, że ministra spraw wewnętrznych akceptuje parlament na wniosek koalicji rządzącej, a nie prezydenta.

To obecnie główny punkt sporny w toczących się rozmowach koalicyjnych. Ale podobno ludzie Jaceniuka, pewni swego po dobrym wyniku wyborczym, negatywnie oceniają także parę innych pomysłów prezydenta.

Przeciek kontrolowany?

Niewykluczone, że elementem rozgrywki o podział wpływów w nowym rządzie jest opublikowanie w internecie projektu umowy, o którą wciąż toczy się spór. 48-stronicowy dokument ujawniła na swojej stronie partia Poroszenki, twierdząc, że to "dla celów konsultacyjnych".

Ujawnienie dokumentu w trakcie poufnych rozmów może być elementem nacisku na partnerów partii prezydenckiej. Niektóre zapisy umowy mają bowiem pokazywać dobrą wolę Poroszenki.

W projekcie napisano, że rząd formowany jest "w zgodzie z nową strukturą Gabinetu Ministrów", co wyraźnie wskazuje na zmiany w jego obecnym składzie.

Premier i ministrowie będą musieli podpisać "zobowiązanie" wypełniania zapisów umowy koalicyjnej. Jeśli nie będą realizować umowy, będzie to wystarczającym powodem dla ich dymisji.

Poroszenko naciska, aby to minister sam wybierał sobie zastępców. To oznacza odejście od zasady kwotowości, gdy np. jeśli minister jest z jednej partii, to ma zastępcę z partii koalicyjnej.

Jeden z zapisów umowy przewiduje, że wszystkie decyzje rządu mają być uzgadniane ("kontrasygnata") z odpowiednim ministrem. Roboczymi organami większości parlamentarnej będą Zgromadzenie Koalicji i Rada Koalicji.

Projekt umowy koalicyjnej przewiduje oddanie opozycji stanowisk wiceprzewodniczących niektórych komisji parlamentarnych i reguluje kwestię, jakie dokładnie projekty ustaw powinny być wnoszone pod obrady Rady Najwyższej.

Europejska Ukraina

Na reakcję Frontu Ludowego nie trzeba było czekać długo. Po kilku godzinach konferencję zwołała Jaceniuk. Ogłosił na niej, że jego partia przygotowała swój projekt umowy koalicyjnej. Jaceniuk nie pokazał go, ale poinformował, że liczy tylko 2,5 strony. Jest w nim lista 36 projektów ustaw, które należy przyjąć do końca roku, oraz plan działań obecnego rządu ws. wprowadzenia w życie Umowy Stowarzyszeniowej Ukraina-UE.

Jaceniuk chce, żeby przyszła koalicja nosiła nazwę Europejska Ukraina. Przyszły rząd miałby być zbudowany na podobieństwo Komisji Europejskiej.

Przewaga i tak dla Poroszenki

Po przeliczeniu 98 proc. głosów, nadal prowadzi Front Ludowy (22,16 proc.), minimalnie przed Blokiem Petra Poroszenki (21.82 proc.). Trzecie miejsce zajmuje ich prawdopodobny koalicjant - Samopomoc ma teraz 11 proc. Wywodzący się z Partii Regionów Blok Opozycyjny ma 9,36 proc. W opozycji będzie też na pewno Partia Radykalna (7,46 proc.), i być może Batkiwszczyna - 5,68 proc.

Pod progiem 5-proc. już pozostanie Swoboda. Ale to nie znaczy, że nacjonalistów nie będzie w parlamencie. 5-6 wejdzie z okręgów jednomandatowych. Także w ten sposób deputowanymi zostało dwóch ludzi Prawego Sektora (w tym lider Dmytro Jarosz).

Z okręgów jednomandatowych wybierana jest połowa składu Rady Najwyższej (choć w tym roku jest ich mniej z powodu okupacji Krymu i części Donbasu). Ok. 100 mandatów przypadnie kandydatom niezależnym, a ok. 50 partii Poroszenki. Ale część niezależnych przejdzie do frakcji prezydenckiej. To oznacza, że ostatecznie to Blok Poroszenki będzie zdecydowanie najliczniejszym ugrupowaniem w parlamencie, choć w wyborach proporcjonalnych minimalnie przegrywa z Frontem Ludowym.

Autor: //gak / Źródło: Ukraińska Prawda, tvn24.pl

Tagi:
Raporty: