tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Wojna domowa w Syrii

Turcja nie chce Kurdów, rebelianci źli na USA. Co dalej z Genewą?

Partia Unii Demokratycznej (PYD) zrzeszająca syryjskich Kurdów oczekuje zaproszenia na zaplanowane na koniec tygodnia rozmowy pokojowe w Genewie - poinformowali we wtorek przedstawiciele ugrupowania. Na razie nie wiadomo, jak liczna miałaby być ich delegacja.

- Będziemy zaproszeni, jednak nadal nie wiemy, w jakim charakterze - powiedział agencji Reutera wiceszef PYD Saleh Muslim. Dodał, że oczekują oficjalnej propozycji w tej sprawie jeszcze we wtorek.

Kto za, kto przeciw

Za włączeniem kurdyjskiej delegacji do rozmów w Genewie opowiada się m.in. Rosja. We wtorek minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow podkreślił, że osiągnięcie pokoju w Syrii będzie niemożliwe bez zaproszenia Kurdów do stołu rozmów. Uznał, że brak zaproszenia dla nich byłby niesprawiedliwy i przeciwskuteczny.

Za udziałem PYD w rozmowach pokojowych opowiadają się także inne syryjskie grupy opozycyjne, które tego samego dnia spotkały się w stolicy Arabii Saudyjskiej, aby m.in. omówić kwestię własnego udziału w zaplanowanych na piątek rozmowach pokojowych w Genewie.

Udziałowi Kurdów z PYD przeciwstawia się natomiast Turcja, która tłumaczy, że partia jest powiązana z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK), uważaną przez Ankarę i państwa zachodnie za organizację terrorystyczną. - Ci, którzy uznają ich za prawowitego partnera, nie znają regionalnych realiów, zresztą nikt nas nie przekona, że chcą oni (PYD) pokoju - tłumaczył premier Turcji Ahmet Davutoglu w rozmowie z CNN.

Pod dyktando Rosji i Iranu?

Podczas spotkania w Rijadzie opozycja występująca przeciwko rządom prezydenta Syrii Baszara el-Asada poddała w wątpliwość swój udział w genewskich rozmowach. Winą za taki stan rzeczy obarczyli Stany Zjednoczone, które ich zdaniem akceptują rosyjskie i irańskie koncepcje rozwiązania syryjskiego konfliktu; oba te państwa są uznawane za sojuszników Damaszku.

Zdaniem przeciwników Asada przyjęcie ich pomysłów jest nie do przyjęcia. Opozycja zapowiada, że ostateczna decyzja o ich udziale w rozmowach powinna zapaść jeszcze we wtorek.

Tymczasem o udział syryjskiej opozycji w rozmowach genewskich zaapelował specjalny wysłannik USA do Syrii Michael Ratney. - Radzimy syryjskiej opozycji, aby wykorzystała nadarzającą się okazję do sprawdzenia intencji reżimu i pokazania opinii światowej, które strony (konfliktu) poważnie dążą do politycznej ugody w Syrii, a które nie chcą tego - powiedział Ratney. Dodał, że jeżeli rozmowy pokojowe nie zaczną się szybko, "to istnieje ryzyko, iż nigdy nie ruszą".

Pół roku rokowań

W poniedziałek specjalny wysłannik ONZ do Syrii Staffan de Mistura powiedział na konferencji prasowej w Genewie, że oczekuje, iż rozmowy na temat zakończenia konfliktu syryjskiego rozpoczną się w piątek i potrwają sześć miesięcy. Według de Mistury pierwsza faza tych rozmów potrwa 2-3 tygodnie i będzie się koncentrować na zawieszeniu broni, powstrzymaniu Państwa Islamskiego oraz zwiększeniu pomocy humanitarnej. Omawiane będą też kwestie rządzenia krajem, rewizja konstytucji i przyszłe wybory pod patronatem ONZ.

De Mistura powiedział, że w rozmowach, w których mediatorem będzie ONZ, dążyć się będzie do ogólnokrajowego zawieszenia broni przez wszystkie strony syryjskiego konfliktu z wyjątkiem dwóch ugrupowań uznanych przez Narody Zjednoczone za terrorystyczne. Oświadczył, że zawieszenie walki z Państwem Islamskim i Frontem Al-Nusra (lokalną filią Al-Kaidy) nie wchodzi w grę.

Szacuje się, że trwająca od marca 2011 roku wojna w Syrii spowodowała ponad 250 tys. ofiar śmiertelnych i przesiedlenia milionów ludzi.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:

Wojna domowa w Syrii

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje