tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Paweł Szeremet nie żyje

Nie zdążył odjechać daleko. "To mogła być zemsta za rozmowy z wrogiem"

Zamach na znanego dziennikarza Pawła Szeremeta w Kijowie komentują politycy i dziennikarze w Rosji, gdzie mieszkał i pracował przez kilkanaście lat. Dziennik "Kommiersant", powołując się na źródła w służbach ukraińskich, pisze, że pochodzący z Białorusi dziennikarz mógł zginąć z powodu zemsty, po publikacjach na temat znanego rosyjskiego oligarchy Konstantina Grigoriszyna.

W komentarzach rosyjskich mediów pojawiają się wątki o "tropie, który prowadzi do Rosji". Doradca szefa ukraińskiego MSW Anton Heraszczenko powiedział, że "zabójstwo dziennikarza było potrzebne rosyjskim służbom, by jeszcze bardziej zdestabilizować sytuację na Ukrainie".

"Na pierwszy rzut oka, w tym co się stało, może być ślad rosyjski. Dziennikarz był znany w Rosji, doniesienia o jego śmierci były główną wiadomością w mediach rosyjskich. Jednak mogli być w to zaangażowani także ukraińscy ultrapatrioci. Tuż przed zamachem pojawiły się publikację o spotkaniu kierownictwa Ukraińskiej Prawdy (gdzie pracował Szeremet - red.) z rosyjskim oligarchą Konstantinem Grigoriszynem" – pisze "Kommiersant", powołując się na rozmówcę w służbach ukraińskich. Stwierdził on, że zamach mógł być zemstą za "rozmowy z wrogiem".

"Resztki reputacji"

"Kommiersant" cytuje także byłego szefa holdingu Vesti (Szeremet prowadził program w radiu, należącym do tego koncernu) Ihora Hużwę, który przypomniał, że ostatnio wobec kierownictwa internetowej gazety "Ukraińska Prawda" nasiliły się "ataki PR-rowe". Jego zdaniem tytuł ten znalazł się "na celowniku polityków, popierających prezydenta Petra Poroszenki, z powodu częstych publikacji o schematach korupcyjnych w otoczeniu głowy państwa".

Wątek z Konstantinem Grigoriszynem, znanym oligarchą, działającym na ukraińskim rynku energetycznym, pojawia się także na rosyjskim portalu Ekonomika Siegodnia (Gospodarka Dziś). Pisze on, że tuż przed zamachem na Szeremeta ukraińskie portale opublikowały informację o spotkaniu w restauracji Sewhil Musajewej (redaktor naczelnej "Ukraińskiej Prawdy") z Grigoriszynem.

Negatywnie na temat tego spotkania wypowiedział się m.in. były minister ekologii Ukrainy Igor Szewczenko, który miał zwrócić się do założycielki "Ukraińskiej Prawdy" i przyjaciółki Szeremeta Ołeny Prytuły ze słowami: "czy nie nadszedł czas, by wyciągać wnioski i ratować resztki reputacji niegdyś renomowanego tytułu?".

"Antyrosyjska pozycja"

"Szeremet często przeprowadzał wywiady ze znanymi politykami i biznesmenami, w tym Konstantinem Grigoriszynem. W swoich wpisach na portalach społecznościowych zawsze zajmował antyrosyjską pozycję. Należy jednak pamiętać, że Szeremet krytykował nie tylko Rosję i jej prezydenta Władimira Putina, ale także ukraińskiego prezydenta Petra Poroszenkę czy byłego premiera Arsenija Jaceniuka" – napisał komentator rosyjskiej agencji RIA Nowosti.

I dodał. "Zaryzykuję stwierdzenie, że powodem zamachu była chęć zaostrzenia sytuacji na Ukrainie. Obecny scenariusz jest bardzo podobny do tego, który został wykorzystany w 2000 r.: wtedy po drodze z mieszkania Ołeny Prytuły został schwytany, a później zamordowany inny dziennikarz ukraiński gruzińskiego pochodzenia Georgij Gongadze. Prawie deja vu".

Do eksplozji samochodu, w której Szeremet jechał do redakcji radia Vesti, doszło dziś rano w centrum Kijowa. Dziennikarz zdążył odjechać zaledwie kilkadziesiąt metrów. Prokurator generalny Ukrainy Jurij Łucenko powiedział, że śmierć Szeremeta była zabójstwem. Rzecznik prezydenta Petra Poroszenki poinformował, że Ołena Prytuła otrzyma ochronę.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Paweł Szeremet nie żyje

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje