tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

"W miejscu, gdzie upadła, było morze krwi". Na jego łodzi podwodnej zginęła dziennikarka

"W miejscu, gdzie upadła, było morze krwi". 
Na jego łodzi podwodnej zginęła dziennikarka
Foto: Reuters TV Peter Madsen skonstruował łódź podwodną

Co wydarzyło się na łodzi podwodnej Petera Madsena i dlaczego zginęła dziennikarka Kim Wall? Sąd w Kopenhadze ujawnił zeznania naukowca, który przebywa w areszcie.

Sąd w Kopenhadze zdecydował, że wtorkowe posiedzenie będzie otwarte dla publiczności. Prokurator Jacob Buch Jepsen odczytał sądowi we wtorek treść zeznań Petera Madsena, którego oskarżono o zabójstwo i skierowano na badania psychiatryczne.

Madsen nadal utrzymuje, że jest niewinny. Miał jedynie przyznać się do zbezczeszczenia ciała kobiety, wyrzucając je do morza.

Twierdzi, że chciał popełnić samobójstwo

Madsen miał zeznać, że 30-letnia Kim Wall zmarła 10 sierpnia około godziny 10. tuż po tym, jak pojawiła się na pokładzie jego jednostki i spadł na nią ważący 70 kilogramów właz.

"Żeby sterować łodzią, trzeba udać się na mostek. On [Madsen] podniósł właz. Kim była z nim w łodzi. Uzgodnili, że Kim powinna też pójść. On nagle się poślizgnął na platformie, a właz spadł i uderzył Kim" - takie zeznania, odczytane we wtorek w sądzie przez prokuratora, miał złożyć Madsen.

Madsen zeznał prokuratorowi, że właz zmiażdżył czaszkę Wall i zabił ją na miejscu.

Kiedy konstruktor uświadomił sobie, że Wall nie żyje, miał wpaść w panikę i zacząć działać irracjonalnie. Potem - jak zeznał - stwierdził, że wpłynie do cieśniny Sund na Morzu Bałtyckim i popełni samobójstwo. W ostatniej chwili zmienił jednak zdanie i postanowił "pochować" Wall w morzu.

Następnie zdecydował się zatopić łódź, otwierając zawory.

Wynalazca potwierdził we wtorek tę wersję wydarzeń.

Źródło: Tom Wall/TT NEWS AGENCY/Forum Kim Wall - szwedzka dziennikarka, która zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach

"W miejscu, gdzie upadła, było morze krwi"

Po wystąpieniu prokuratora naukowiec odpowiadał na pytania prokuratury i obrony. Oświadczył, że nie znał Wall przed ich spotkaniem 10 sierpnia. Pytany o "świeże obrażenia", które stwierdzono po jego zatrzymaniu, powiedział, że to efekt pracy na łodzi.

Dopytywany o sam moment śmierci Wall, powiedział że doszło do niego, kiedy łódź unosiła się na powierzchni wody. Wszedł przez właz i trzymał go dla Wall, ale nagle łodzią zakołysały fale.

- Straciłem stabilność i właz się zatrzasnął - powiedział przed sądem. Dziennikarka miała upaść na podłogę. - W miejscu, gdzie upadła, było morze krwi - relacjonował.

Powiedział, że buty i rajstopy same ściągnęły się z ciała dziennikarki, kiedy przeciągał ją po pokładzie.

Nie potrafił wyjaśnił, dlaczego 21 sierpnia w morzu znaleziono tułów Wall pozbawiony ramion, nóg i głowy. Zdaniem policji, ciało zostało celowo rozczłonkowane, a tors dodatkowo obciążony, by zatonął.

Szczegóły sekcji zwłok nie zostały przedstawione na rozprawie ze względu na bliskich ofiary i trwające śledztwo.

Źródło: Reuters TV Peter Madsen

Wywiad z wynalazcą

Tors dziennikarki znaleziono dziesięć dni po jej zaginięciu, 21 sierpnia w zatoce Koge u wybrzeży Danii.

Zaginięcie kobiety 11 sierpnia zgłosił jej chłopak, bo Wall nie wróciła z wywiadu z Madsenem. Tego dnia Madsen został uratowany z morza po tym, jak jego łódź zatonęła. Śledczy wyłowili jednostkę i przeszukali ją.

46-letni Madsen jest znanym duńskim inżynierem wynalazcą, projektantem i budowniczym łodzi podwodnych. Szwedka Kim Wall pracowała jako niezależna dziennikarka dla mediów na całym świecie. Publikowała między innymi w "Guardianie" i "New York Timesie".

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje