Zgłoszenie i kolejna akcja belgijskiej policji. Zatrzymano mężczyznę z maczetą


W Liege na wschodzie Belgii zatrzymano mężczyznę z maczetą - poinformowała w niedzielę telewizja VRT. Do zatrzymania doszło dzień po ataku z użyciem maczety w innej części Belgii, w którym ranne zostały dwie policjantki.

Jak informuje publiczny nadawca VRT, policja w Liege otrzymała zgłoszenie o mężczyźnie chodzącym z maczetą we wczesnych godzinach porannych. Natychmiast na miejsce wysłani zostali funkcjonariusze, którzy ewakuowali najbliższą okolicę i zatrzymali mężczyznę. Okazał się on 20-latkiem pochodzenia tureckiego. Według VRT nie wyrządził on nikomu krzywdy i nie był wcześniej znany policji.

Zaatakowane dwie policjantki

Do zatrzymania doszło dzień po ataku z użyciem maczety przed głównym posterunkiem policji w Charleroi, mieście położonym w Walonii, około 60 km na południe od Brukseli. Według VRT, w sobotę sprawca sięgnął po maczetę, gdy funkcjonariuszki chciały go przeszukać w punkcie kontrolnym utworzonym w ramach środków ostrożności po atakach w Belgii i Francji w minionych miesiącach.

- Natychmiast wyciągnął maczetę ze sportowej torby i, krzycząc "Allah akbar", zadał ciosy w twarz dwóch policjantkom, które pełniły służbę przed posterunkiem - powiedział rzecznik policji David Quinaux.

Wówczas trzecia policjantka otworzyła ogień do napastnika, który zmarł później w szpitalu od odniesionych obrażeń. W niedzielę poinformowano, że był on 33-letnim Algierczykiem o kryminalnej, ale nie terrorystycznej przeszłości. Jednocześnie policja przyznała, że wiele wskazuje na to, że motywy ataku na policjantki mogły być terrorystyczne.

W niedzielę odpowiedzialność za sobotni atak wzięło tzw. Państwo Islamskie.

Podwyższony alert terrorystyczny

22 marca doszło do zamachów na lotnisku Zaventem i w brukselskim metrze, w których zginęło 35 osób, w tym trzech zamachowców-samobójcy. Do dokonania zamachów przyznało się tzw. Państwo Islamskie.

Premier ostrzegł wówczas, że jest przekonany, iż w Europie, w tym także w Belgii, dojdzie do nowych zamachów i że nie można mówić o czymś takim, jak "zerowe ryzyko". Po marcowym zamachu alert terrorystyczny podniesiono do najwyższego, czwartego stopnia, a następnie obniżono o jeden stopień i alert ten nadal obowiązuje.

Agencja AFP przypomina, że zamach, do którego doszło w Paryżu w listopadzie ubiegłego roku, był zorganizowany przez belgijską komórkę terrorystyczną, a w ostatnich miesiącach policja zatrzymała w Belgii cztery osoby podejrzane o przygotowywanie zamachów. Ministerstwo spraw wewnętrznych podaje, że 457 Belgów wyjechało z kraju, by walczyć u boku dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego w Syrii lub Iraku.

Autor: mm//plw / Źródło: PAP, Reuters