tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

"Niech Bóg raczy ocalić Rosję". Miał być nadzieją, 100 lat temu pogrzebał carat

"Niech Bóg raczy ocalić Rosję". Miał być nadzieją, 100 lat temu pogrzebał carat
Foto: Wikipedia / domena publiczna | Video: Reuters Archiwum Mikołaj II abdykował wiosną 1917 roku, po wybraniu Rządu Tymczasowego

W porozumieniu z Dumą Państwową, uznaliśmy za słuszne zrzec się tronu państwa rosyjskiego i złożyć z siebie władzę najwyższą – napisał 15 marca 1917 roku car Mikołaj II Romanow. Podpisany w obliczu rewolucji lutowej manifest abdykacyjny kończył historię monarchii w Rosji.

Początek panowania ostatniego monarchy z dynastii Romanowów nie zwiastował kłopotów w jakich znalazło się Cesarstwo Rosyjskie już kilka lat później. Przejęcie tronu w listopadzie 1894 roku przez dwudziestosześcioletniego i jak się wydawało liberalnego Mikołaja zostało odebrane jako zapowiedź reform i głębokich zmian w imperium.

Również w Królestwie Polskim nowego władcę przyjęto z wielkimi nadziejami.

Gest wobec Polaków

"Doznaliśmy momentu ulgi, jak więźniowie w dusznej, nieprzewietrzanej celi, gdy niespodziewanie otworzą im okienko przez które buchnie nieco świeżego powietrza i gdy zmienią najbardziej znienawidzonych dozorców i kluczników" — pisał warszawski poeta i krytyk literacki Ignacy Baliński w 1894 roku.

Atmosfera nadziei panowała podczas wizyty cara w Warszawie w 1897 roku, gdy witały go wielotysięczne tłumy. Gestem wobec Polaków była zgoda cara na budowę pomnika Adama Mickiewicza w Warszawie. Trudno było wówczas przewidzieć, że stojący na czele coraz silniejszego imperium Mikołaj II będzie ostatnim w historii monarchą rosyjskim.

Klęska Rosji w wojnie z Japonią, rewolucja 1905 roku, a szczególnie petersburska "krwawa niedziela" zachwiały jednak pozycją imperium Romanowów. Wybuch Wielkiej Wojny w lipcu 1914 roku nastąpił w momencie, gdy Rosja była krajem niezwykle szybko rozwijającym swoją gospodarkę, ale jednocześnie borykającym się z wieloma problemami, takimi jak zacofane rolnictwo i wielkie masy bezrolnych chłopów.

Klęski i ogromne straty w pierwszych latach wojny zmieniły nastroje społeczne. Krytykowano nie tylko dowódców wojskowych, ale również carską rodzinę. Szczególna niechęć poddanych dotyczyła żony Mikołaja cesarzowej Aleksandry, którą ze względu na niemieckie pochodzenie oskarżano o sprzyjanie Niemcom.

Uważano również, że wielki wpływ na jej postawę ma tajemniczy Grigorij Rasputin, uważany przez nią za męża opatrznościowego, który uratuje chorego na hemofilię następcę tronu Aleksego i cały kraj.

Sroga rosyjska zima

W sierpniu 1915 roku car Mikołąj II osobiście objął stanowisko naczelnego wodza. Opuścił Petersburg i wyjechał do Mohylewa, gdzie mieściło się Naczelne Dowództwo. Ten gest nie uratował autorytetu monarchii, nieobecność władcy w stolicy negatywnie wpłynęła na jej społeczne postrzeganie. Mikołaj II nie był przygotowany do dowodzenia armią. Utrata ziem Królestwa Polskiego latem 1915 roku spowodowała kolejny kryzys na froncie.

Podobnie jak w wielu innych wypadkach w historii Rosji na wydarzenia, które bezpośrednio doprowadziły do abdykacji Mikołaja II, wpłynęła sroga rosyjska zima. Jak pisze Richard Pipes w "Rosji carów" w lutym 1917 roku "zamiecie zasypały tory kolejowe zwałami śniegu, których nie uprzątnięto z powodu braku rąk do pracy".

Paraliż transportu sprawił, że do wielkich miast imperium przestało docierać zaopatrzenie. 20 lutego 1917 roku w Piotrogrodzie rozeszły się pogłoski o planowanym przez władze ograniczeniu przydziałów chleba. Coraz częściej wybuchały zamieszki i spontaniczne strajki robotników. Mimo to car zdecydował się na kolejny wyjazd do Mohylewa, pozostawiając premierowi akt rozwiązania Dumy, który ten miał ogłosić w wybranym przez siebie momencie.

Tuż po wyjeździe Mikołaja II zamieszki w stolicy stały się bardzo gwałtowne. Jednocześnie jak przypomina Richard Pipes "temperatura wzrosła do niemal +10 stopni, co skłaniało ludzi do masowego udziału w manifestacjach, szczególnie tych z okazji Dnia Kobiet 8 marca". Na stronę manifestujących przechodzili zrewoltowani żołnierze potężnego stołecznego garnizonu. Mimo to ambasador Wielkiej Brytanii George Buchanan pisał w raporcie do Londynu: "Wzburzenie zapewne na razie ucichnie, jeśli nie będzie jakiejś wyraźnej prowokacji ze strony rządu" (Jan Sobczak "Mikołaj II – ostatni car Rosji").

Po wyłonieniu Rządu

Na miano przewidzianej przez ambasadora prowokacji zasługiwać może wydana 12 marca 1917 roku przez Mikołaja II decyzja o zawieszeniu prac Dumy. W ten sposób dwór planował uciszyć narastającą krytykę. Dzień wcześniej Mikołaj zdecydował się na powrót do Piotrogrodu. Skłonił go do tego telegram żony, w którym pisała: "Ustępstwa nie do uniknięcia. Walki na ulicach trwają. Wiele jednostek przeszło na stronę nieprzyjaciela".

Źródło: wikipedia.com 100 lat temu abdykował car Mikołaj II
Niemal natychmiastową reakcją deputowanych Dumy było powołanie Tymczasowego Komitetu Wykonawczego Dumy. Jednocześnie aresztowano część członków rządu. Niektórzy z nich sam zgłaszali się do siedziby Dumy dobrowolnie oddając się do dyspozycji nowej władzy.

Powstały Komitet porozumiał się z powołaną w stolicy Radą Delegatów Żołnierskich i Robotniczych w kwestii powołania nowego rządu. Jeden z dotychczas sprzyjających władcy polityków stwierdził: - Jest sprawą niezwykłej wagi, aby Mikołaj II nie został obalony przemocą. Jedynym rozwiązaniem, by bez zbytniego wstrząsu utrwalić nowy porządek, jest jego dobrowolna abdykacja.

Ten pogląd podzielali dowódcy armii. Oznaczało to, że wokół Mikołaja II tworzyła się pustka. "Z chwilą, kiedy Duma wyłoniła Rząd Tymczasowy – panowanie Mikołaja II i w ogóle dynastii Romanowów było skończone" – pisze Jan Sobczak w biografii cara. Warto jednak zauważyć, że dużą rolę w obaleniu Mikołaja II odegrali nie tylko radykalni politycy demokratyczni i socjalistyczni, ale również mnożące się na dworze spiski, tworzone również przez niechętnych cesarzowej Aleksandrze członków dynastii.

"Niech Bóg raczy ocalić Rosję"

Zmierzający do stolicy pociąg cesarski był zatrzymywany pod byle pretekstami przez zbuntowanych kolejarzy i żołnierzy. W nocy z 14 na 15 marca 1917 roku zatrzymał się na całą noc na stacji Dno. Stamtąd podążył do dowództwa frontu północnego w Pskowie. Dowódca frontu generał Nikołaj Ruzski odegrał, zdaniem Richarda Pipesa, kluczową rolę w nakłonieniu cara do abdykacji. To on przekazywał carowi informacje ze stolicy, takie jak depesza członka Komitetu Dumy Michaiła Rodzianki, który pisał do Pskowa o "nienawiści do carycy sięgającej zenitu". Takie opinie musiały wywoływać u Mikołaja II poczucie, że jego rodzina jest zagrożona przez rewolucjonistów.

Rano 15 marca Ruzski przedstawił carowi depesze od dowódców poszczególnych frontów, armii i Floty Bałtyckiej, w których domagali się abdykacji. Zdaniem ówczesnych obserwatorów Mikołaj II wciąż jednak mógł odzyskać władzę, podporządkowując sobie wierne mu oddziały frontowe, które stłumiłyby rewolucję. Ceną byłaby jednak ogromna liczba ofiar w stolicy. - Zdecydowałem się, że zrezygnuję z tronu na rzecz mego syna Aleksieja – powiedział władca po wysłuchaniu przekazanych przez Ruzskiego informacji. W liście do żony swoją decyzję uzasadnił "dobrem i ocaleniem naszej Matki-Rosji".

Regentem małoletniego Aleksieja II miał być wielki książę Michał Aleksandrowicz, brat Mikołaja II. Komitet Dumy stwierdził jednak, że akt abdykacji musi zostać podpisany w obecności jego przedstawicieli. Ci przybyli po godzinie 21. Po rozmowie z nimi Mikołaj II zdecydował się na jednoczesną abdykację w imieniu swojego syna. Tron miał objąć w.ks. Michał, który - jak zaznaczono w akcie abdykacji - miałby objąć władzę dopiero po porozumieniu i w "jedności z przedstawicielami narodu".

Mikołaj II kończył akt abdykacji słowami "Niech Bóg raczy ocalić Rosję". Nawet w tak dramatycznej chwili dążono do pokazania cara jako samowładcy. Mimo że swój podpis złożył o godz. 23.50, to jednak pod aktem wpisano 15:05, tak aby uniknąć wrażenia nacisków przybyłych deputowanych Dumy.

Apel do wojska

W tym momencie władcą Rosji oficjalnie stawał się Michał, który jednak po spotkaniu z członkami Dumy, straszących go groźbą wojny domowej, nie przyjął korony. Stwierdził jednocześnie, że może to uczynić jedynie w wyniku decyzji Zgromadzenia Konstytucyjnego. 13 czerwca 1918 roku Michał Romanow został zamordowany przez bolszewików w Permie na Uralu.

Kilka dni po abdykacji Mikołaj II po raz ostatni zwrócił się do wojska, wzywając do kontynuowania wojny i wierności Rządowi Tymczasowemu: - Wierzę, że nie zgasła w sercach waszych bezgraniczna miłość do naszej Wielkiej Ojczyzny. Niech Bóg Najwyższy wam błogosławi i niechaj wiedzie was do zwycięstwa Święty Wielki męczennik i zwycięzca Jerzy.

Kolejne miesiące pokazały jednak, że kontynuowanie wyniszczającej wojny nie było już możliwe. Armia rozpadała się, podobnie jak cała struktura państwa.

Po abdykacji Mikołaj Romanow wraz ze swoją rodziną przebywał w areszcie domowym, początkowo w pałacu w Carskim Siole. Później rodzina cesarza była przetrzymywana w Tobolsku, a w końcu w Jekaterynburgu. Władze krajów Ententy rozważały przyjęcie carskiej rodziny. Ostatecznie jednak nie chcąc zadrażniać stosunków z nowymi władzami Rosji nie zdecydowano się na udzielenie im azylu.

Bolszewicy, którzy przejęli władzę w Rosji w wyniku przewrotu w listopadzie 1917 roku, rozważali postawienie Mikołaja II przed sądem. Ostatecznie zrezygnowali z tego pomysłu. Lenin i jego najbliżsi współpracownicy obawiając się międzynarodowych interwencji na rzecz uwolnienia cara i tego, że zostanie on odbity przez zbliżające się do Jekaterynburga antybolszewickie wojska "białych", postanowili zgładzić Mikołaja II oraz jego rodzinę. Lew Trocki uzasadniał później zabójstwo koniecznością zastraszenia wrogów rewolucji bolszewickiej oraz przekonania jej zwolenników, że nie ma odwrotu z drogi, która kroczą.

Kanonizowani przez Cerkiew

W porozumieniu z Dumą Państwową, uznaliśmy za słuszne zrzec się tronu państwa rosyjskiego i złożyć z siebie władzę najwyższą

Mikołaj II Romanow

Richard Pipes w "Krótkiej historii rewolucji rosyjskiej" pisał o decyzji bolszewików: "Kiedy rząd nadaje sobie prawo do zabijania swoich obywateli nie za to, co zrobili, ale dlatego, że ich śmierć jest [potrzebna], wkracza do świata, w którym obowiązują zupełnie inne zasady moralne, przestępuje próg ludobójstwa".

Formalnie decyzję podjęła bolszewicka Rada Jekaterynburska. Rozstrzelania dokonał w nocy z 16 na 17 lipca 1918 roku oddział egzekucyjny pod dowództwem Jakowa Jurowskiego w piwnicach domu Ipatjewa, w którym przetrzymywano rodzinę Mikołaja II. Zamordowani zostali: były car, jego żona, syn, cztery córki oraz cztery towarzyszące im osoby. Ciała zabitych zostały wywiezione z Jekaterynburga i wrzucone do szybu opuszczonej kopalni, lecz szybko zostały stamtąd przemieszczone w inne miejsce, w celu lepszego ukrycia.

Odnalezione szczątki zamordowanych, poza dwiema osobami (carewicz Aleksy i jego siostra Maria), których kości odkryto później, zostały ekshumowane w 1991 roku, a w 1998 roku pochowano je w soborze świętych Piotra i Pawła w Sankt Petersburgu. W 2000 roku car wraz z rodziną zostali kanonizowani przez Rosyjski Kościół Prawosławny. W 2008 roku Sąd Najwyższy Rosji stwierdził, że padli oni ofiarą represji politycznych.

Dom Ipatjewa został w 1977 roku zburzony. Obecnie na tym miejscu znajduje się cerkiew.

Postać Mikołaja II wciąż wzbudza wielkie kontrowersje. W czasach ZSRR był określany jako nieudolny władca, który doprowadził kraj do upadku, z którego jak twierdziła sowiecka propaganda podnieśli go dopiero bolszewicy. Autor biografii Mikołaja II Jan Sobczak podsumowując spory historyków stwierdził: "Dramat Mikołaja II jako polityka polegał na jego przeciętności, rozziewie między formatem jego osobowości a wymaganiami epoki".

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje