"Zwiedzanie Auschwitz to strata pieniędzy"

- Byłem w Auschwitz trzy razy, to strata pieniędzy - mówi w rozmowie z TVN24 David Irving. Jak argumentuje, liczba osób zamordowanych w tym niemieckim obozie zagłady jest specjalnie zawyżana, by turyści przyjeżdżali do znajdującego się tam muzeum.
Irving to brytyjski historyk, który był karany kłamstwo oświęcimskie. W piątek oprowadzał uczestników zorganizowanej przez siebie wycieczki po dawnej kwaterze dowódcy SS Heinricha Himmlera w Pozezdrzu na Mazurach.
"Zawyżona liczba zamordowanych"
Negacjonista przyznaje, że był w Auschwitz trzy razy, ale uważa to za stratę pieniędzy. Tłumaczy, że ten obóz zagłady nie jest tak ważnym miejscem jak Treblinka, Bełżec lub Majdanek.
- Miliony ludzi zginęły w tych czterech obozach. 300 tysięcy ludzi zostało zabitych w Auschwitz. To jest liczba, którą krakowski sąd odnalazł w 1947 roku, więc czemu ludzie teraz mówią o milionie lub czterech milionach. Cóż odpowiedź brzmi, to wielki biznes - mówi.
Irving twierdzi, że zawyżanie liczby zamordowanych w Auschwitz powodowane jest chęcią przyciągnięcia turystów. - Oni chcieliby widzieć te miliony mordowane w Auschwitz, bo wtedy przyjadą turyści. Bo jeśli pojedziesz do Treblinki nie ma tam czego oglądać, to samo w Sobiborze, czy Bełżcu. To dość smutne.
"Próbują udawać, że Auschwitz było ważne"
Historyk twierdzi, że polskie władze fałszują historię Auschwitz.
- Próbują udawać, że Auschwitz było ważne, iż stawają tam budynki, których nie było tam w trakcie wojny. Pokazują ci komorę gazową, w części zwanej Auschwitz 1, pokazują to dzieciom straszą je, a jeśli spojrzysz bardzo dokładnie, dostrzeżesz napis, ten budynek zbudowali w 1948 roku, trzy lata po wojnie, i nagle polski rząd przyznaje, że zbudowano go w 1948 roku. To wszystko dzięki nam, bo wytknęliśmy to jako fałszywki, a ludzie mówią to nie fałszywka to replika - kontynuuje.
nsz/mtom











