Sąd: Zatrzymanie Kaczmarka bezzasadne i nieprawidłowe

Zatrzymanie Janusza Kaczmarka przez ABW było bezzasadne i nieprawidłowe - uznał dziś po południu warszawski Sąd Rejonowy. Na niejawnym posiedzeniu rozpatrzył zażalenie byłego szefa MSWiA na decyzję prokuratury.
Jerzy Podgórski, wiceprezes Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa poinformował dziennikarzy, że prokuratura zwlekała z przesłaniem sądowi zażaleń obrony byłego szefa MSWiA na jego zatrzymanie. - Ta obstrukcja procesowa może wskazywać, że zatrzymanie Janusza Kaczmarka służyło innym celom niż dobro śledztwa - powiedział Podgórski. Sąd powiadomił już o tym Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie.

Sąd stwierdził ponadto, że z akt nie wynika, by istniało ryzyko zacierania śladów przestępstwa przez byłego szefa MSWiA, a tym prokuratura uzasadniała potrzebę jego zatrzymania. Dlatego sąd uznał, że zatrzymanie było bezzasadne i nieprawidłowe.
Na posiedzenie sądu były szef MSWiA nie przyszedł. Stawili się natomiast obaj jego obrońcy - mec. Wojciech Brochwicz i mec. Krzysztof Stępiński. Nie chcieli jednak rozmawiać z dziennikarzami. Prokuraturę reprezentowało trzech śledczych. Kaczmarek zaskarżył decyzję prokuratury, bo - według niego - zatrzymanie nie było konieczne. - Byłem na każde wezwanie - mówił.
Prokurator krajowy Dariusz Barski powiedział, że z "pokorą" przyjmuje orzeczenie sądu. Ale, jak podkreślił, czym innym jest sprawa samego zarzutu, a czym innym to, czy należało zatrzymać daną osobę, by ten zarzut postawić. - Według mnie zatrzymanie było zasadne, a materiał dowodowy w wysokim stopniu uprawdopodabniał przedstawione zarzuty - dodał Barski.
To kompromitacja prokuratury

Szef LPR Roman Giertych dodał na konferencji prasowej, że akcja prokuratury legła w gruzach i osoby, które stoją za zatrzymaniem Kaczmarka powinny się czuć winne, a nie przypisywać sobie jakieś zasługi. - To co LPR robiła w związku z tą sprawą było walką o prawo i sprawiedliwość, a premier wylał na mnie wiadro pomyj.
Na pytanie, czy Janusz Kaczmarek nadal pozostaje kandydatem LPR na premiera odpowiedział: - Wszystko rozstrzygnie się jutro na klubie, który zdecyduje czy poddać kandydaturę Kaczmarka pod głosowanie Wiadomo bowiem, że nie ma ona szans.
- Odnoszę się z szacunkiem do orzeczenia sądu, ale mogę się z nim nie zgadzać. Decyzja sądu ma znaczenie drugorzędne, jeśli chodzi o zarzuty - komentował na gorąco poseł PiS Tadeusz Cymański. - To klęska prokuratury i ministra sprawiedliwości - stwierdził z kolei Wacław Martyniuk z SLD.

Wyprowadzili w kajdankach
Do spektakularnego zatrzymania Kaczmarka doszło w ubiegły czwartek w mieszkaniu reżysera Sylwestra Latkowskiego. Ok. godz. 7.30 wyprowadziła go stamtąd w kajdankach Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Po byłego szefa MSWIA przyjechało siedmioro cywilów z legitymacjami ABW. Dwóch pilnowało go, gdy się ubierał i szedł do łazienki, na klatce schodowej założyli mu kajdanki. W prokuraturze dostał zarzut składania fałszywych zeznań i nakłaniania byłego szefa policji Konrada Kornatowskiego do fałszywych zeznań, by utrudnić śledztwo w sprawie przecieku z nieudanej akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa. Wicepremier Andrzej Lepper miał być wtedy przyłapany na korupcji. Tego samego dnia ABW zatrzymała także byłego szefa policji Konrada Kornatowskiego i byłego szefa PZU Jaromira Netzla.
Kaczmarek nie przyznaje się do zarzuconych mu czynów. Twierdzi, że nie był źródłem przecieku o akcji CBA w resorcie rolnictwa i zarzuca kłamstwo Zbigniewowi Ziobrze. Minister sprawiedliwości wielokrotnie mówił, że Kaczmarek nie jest wiarygodny, bo skłamał w swych zeznaniach.
W sobotę zapowiadał też, że zaskarży decyzję prokuratury, co do wyznaczenia wobec niego 100 tys. zł poręczenia majątkowego w zamian za wyjście na wolność, bo "nie ma takich pieniędzy". Jak dotąd do sądu nie dotarło takie zażalenie.










