tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Prokuratura nie ma dowodów, że do katastrofy doprowadziły naciski

Prokuratura nie ma dowodów, że do katastrofy doprowadziły naciski
Foto: TVN24/ Fot. East News | Video: TVN24/ Fot. East News Bez dowodów na naciski. Na razie

- W dotychczas zgromadzonym materiale nie ma żadnych dowodów, które wskazywałyby na to, że katastrofa TU-154 była efektem nacisków na załogę TU-154 - ujawnia Wojskowa Prokuratura Okręgowa. Wątek ten badany jest w ramach tej samej wersji śledczej, w której wcześniej, na podstawie zebranych do tej pory dowodów, prokuratorzy wykluczyli tezę o zamachu.

Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie, w wyniku dotychczas przeprowadzonych czynności, nie zebrała materiału dowodowego wskazującego na to, by katastrofa była efektem czyichkolwiek nacisków na załogę samolotu TU 154M nr 101

pułkownik Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnego Prokuratora Wojskowego.

- Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie, w wyniku dotychczas przeprowadzonych czynności, nie zebrała materiału dowodowego wskazującego na to, by katastrofa była efektem czyichkolwiek nacisków na załogę samolotu TU 154M nr 101 - poinformował tvn24.pl pułkownik Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnego Prokuratora Wojskowego.

W jednym z pierwszych komunikatów po katastrofie prezydenckiego TU-154 wojskowa prokuratura informowała, że w prowadzonym postępowaniu przyjęła cztery wersje śledcze dotyczące przyczyn tragedii - usterki techniczne samolotu, zachowanie załogi, złą organizację i zabezpieczenie lotu oraz zachowanie osób trzecich. To właśnie w ramach tej ostatniej wersji - jak tłumaczyli prokuratorzy - badano, czy przed oraz w trakcie lotu pojawiły się "sugestie i oczekiwania określonego postąpienia od załogi samolotu" a także czy mogło dojść do zamachu terrorystycznego.

Materiału dużo, dowodów brak

1 kwietnia, podczas konferencji prasowej, Prokurator Generalny Andrzej Seremet stwierdził wprost, że "w wersji zamachu śledztwo wyczerpało całkowicie swoje możliwości". - Prokuratorzy nie dostrzegają żadnych możliwości dowodowych, by wersję tę nadal badać - mówił wtedy, a część rodzin ofiar i ich pełnomocnicy już po kilkudziesięciu minutach wskazywali, że nie miał do tego prawa. Z Wojskowej Prokuratury Okręgowej popłynęły wyjaśnienia. - Nie stwierdzono, że prokuratura wyklucza wątek zamachu, tylko że dotychczasowe efekty śledztwa wykluczają wątek zamachu – tłumaczył płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnego Prokuratora Wojskowego. Z naszych informacji wynika jednak, że prokuratorzy w dotychczasowych efektach śledztwa nie znaleźli dowodów "w wątku zamachu", ale także w badanym w ramach tej samej wersji ("zachowania osób trzecich", jak określano to w komunikacie prokuratury) wątku nacisków na załogę prezydenckiego Tu-154.

"Kluczowe słowo: dotychczas"

Co istotne, jak udało nam się ustalić, akurat w tym przypadku materiały prokuratorskie są dzisiaj bardzo bogate. – Wynika to z tego, że badając, czy ktoś sugerował pilotom jakie ma oczekiwania wobec ich decyzji, przez co poddawał ich naciskom, prokuratorzy opierali się przede wszystkim na swoich materiałach, a nie tych przekazywanych z Rosji. W zasadzie jedynie kopie zawartości czarnych skrzynek, które pod koniec maja przywiózł z Moskwy Jerzy Miller, miały w tym wątku istotne znaczenie – mówi nasze źródło zbliżone do śledztwa.

- Skrzynki nie zostały jeszcze ocenione pod kątem ewentualnych nacisków - przyznał we wtorek po południu płk Rzepa. Według naszych informacji w wątku tym przesłuchano jednak już kilkudziesięciu świadków: m.in. żołnierzy, pilotów pilotów z 36. Specpułku, oficerów Biura Ochrony Rządu.

Prokuratorzy dysponują też analizami biegłych – nie tylko dotyczącymi zapisów z kamer wojskowego Okęcia przed wylotem Tupolewa w kontekście kłótni gen. Błasika z kapitanem Protasiukiem. Mimo to do tej pory nie zgromadzili ani jednego dowodu, który uprawdopodabniałby tezę, że na załogę prezydenckiej maszyny próbowano przed, albo w trakcie lotu, wywierać naciski, które mogły doprowadzić do katastrofy.

Rzecznik Naczelnego Prokuratora Wojskowego zastrzegł podczas popołudniowej konferencji, że "śledztwo trwa nadal i dopóki się nie skończy trudno formułować ostateczne tezy". - Głównym słowem w komunikacie dotyczącym "nacisków" jest słowo "dotychczas" - zaznaczył.

Łukasz Orłowski//mat

Podziel się:

Bądź na bieżąco:

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje