tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

"Pilot przekroczył próg decyzji"

Rozkład radiolatarni naprowadzających przed pasem startowym w Smoleńsku jest niestandardowy. Jeśli pilot o tym nie wiedział, mogło się to przyczynić do katastrofy - twierdzi płk Bartosz Stroiński, były pilot wojskowy ze Smoleńska w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Z kolei zdaniem Marka Sarjusza–Wolskiego redaktor naczelny "Polski Zbrojnej" radiolatarnie nie miały większego wpływu na przebieg wydarzeń.

W standardzie bliższa radiolatarnia znajduje się 1 km od początku pasa startowego, dalsza - 4 km. Tymczasem w Smoleńsku, z tej strony, z której nadlatywał prezydencki tupolew, ten drugi punkt orientacyjny jest umieszczony w odległości 6 km.

Pilot nie wiedział?

Jeśli pilot o tym nie wiedział i orientował się na standardową odległość, a w konsekwencji wybrał standardową trajektorię podejścia do lądowania, mógł znaleźć się na wysokości kilku metrów nad ziemią już w odległości 1,5-2 km od lotniska.

Kilka dni wcześniej kpt. Arkadiusz Protasiuk, jako drugi pilot, leciał do Smoleńska z premierem Donaldem Tuskiem. Samolot mógł jednak wtedy podlatywać do lotniska z drugiej strony, a tam położenie radiolatarni jest standardowe: 4 i 1 km.

"Pilot nie był samobójcą"

Na rolę radiolatarni w katastrofie inaczej zapatruje się redaktor naczelny "Polski Zbrojnej", Marek Sarjusz–Wolski. - Moim zdaniem radiolatarnie mają wtórne znaczenie - powiedział na antenie TVN24.

Według Sarjusza-Wolskiego, pilot prezydenckiego samolotu nie powinien podejmować próby lądowania na smoleńskim lotnisku ze względu na panujące warunki atmosferyczne. - Nie chcę tego przesądzać, ale najprawdopodobniej on (pilot-red.) nie widział radiolatarni w tej mgle - wyjaśnił.

Jak tłumaczył dziennikarz, każde lotnisko ma tzw. próg decyzji.

- Kiedy widoczność jest ograniczona, np. do 50-100 metrów, a pilot osiąga pułap minimalny i nie widzi pasa, musi odejść od lądowania i wykonać kolejne okrążenie - powiedział. - Przekroczył ten próg decyzji i pod wpływem jakiegoś impulsu - nie wiadomo jakiego - postanowił za wszelką cenę szukać tego pasa. Był przekonany, że go znajdzie - przecież nie był samobójcą - ocenił Sarjusz-Wolski.

Większość chwali wysiłki rządu

"Rzeczpospolita" opublikowała też sondaż, w którym pyta, czy polskie władze robią wszystko, by wyjaśnić tragedię pod Smoleńskiem. Wysiłki rządu zmierzające do ustalenia przyczyn katastrofy samolotu TU-154M, dobrze ocenia aż 67 proc. badanych. 26 proc. uważa, że rząd nie robi w tej sprawie wszystkiego.

Sondaż przeprowadziła GFK Polonia na próbie 500 osób.

kaw, nsz/tr/k

Podziel się:

Bądź na bieżąco:

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje