tvnpix

Piasek, metal, gruz. Kozanów się broni

Piasek, metal, gruz. Kozanów się broni
Foto: TVN24, fot. PAP | Video: TVN24, fot. PAP "Rzeka nas przechytrzyła". Wrocław: Kozanów pod wodą

Już nie tylko worki z piaskiem i metalowe zapory bronią Kozanowa. Teraz także gruz będzie tamował napływ wody na wrocławskie osiedle. Wielu mieszkańców, strażacy i około 800 żołnierzy stara się zatrzymać dalsze rozprzestrzenianie się wody.

Oglądaj
Wrocławianie walczą z wodą/TVN24
Wrocławianie walczą z wodą/TVN24

Woda ze Ślęzy przerwała w sobotę popołudniu w dwóch miejscach zbudowane w ostatnich dniach umocnienia i zalała teren o powierzchni 80 hektarów. W niektórych miejscach woda sięga 1,5 metra. W zalanej części osiedla ze względów bezpieczeństwa odłączono prąd.

Z rozlewającą się wodą walczą strażacy, oddział 800 żołnierzy i mieszkańcy, którzy licznie się stawili, żeby bronić swoich domów. Na miejscu pracują też wojskowe amfibie. Teraz zbudowane naprędce wały z worków z piaskiem wzmacniane są dodatkową opaską z gruzu. Służby ratunkowe liczą, że w ten sposób uda się zatrzymać wodę i ochronić suche jeszcze tereny.

To właśnie wrocławskie osiedle Kozanów zostało najbardziej zalane podczas powodzi tysiąclecia. Teraz historia się powtarza.

Oglądaj
Woda przerwała prowizoryczny wał na Kozanowie (TVN24)
Wideo: TVN24 Woda przerwała prowizoryczny wał na Kozanowie (TVN24)

ZOBACZ NAJNOWSZE PROGNOZY

"To nie powinno się zdarzyć"

Krótko po przerwaniu wałów prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz mówił na antenie TVN24, że wcześniejsze prognozy nie przewidywały tak wysokiego poziomu wód na Ślęzy. - Hydrolodzy oceniali, że wbicie Odry w Ślęzę nie będzie tak silne - mówił. Mimo to postanowiono postawić na Kozanowie zapory z worków z piaskiem. To okazało się niewystarczające i część osiedla znalazła się pod wodą. - Zdarzyło się coś, co się nie powinno zdarzyć. Kozanów miał być tym razem bezpieczny - przyznał Dutkiewicz - Rzeka nas przechytrzyła.

Wcześniej Dutkiewicz uspokajał na antenie TVN24: - Wiemy, że woda nie przeleje się przez wały. Mamy stuprocentową pewność. (Czytaj więcej)

To cofka

Kozanów 15 minut przed przerwaniem wałów(fot. internauta)
Amfibie wojskowe jadą do akcji we Wrocławiu (fot. Sebastian)

Jak wyjaśniał Stanisław Kosiarczyk z Centrum Zarządzania Kryzysowego, wysoki poziom wody w Ślęzy to cofka z Odry. W tej chwili przez Wrocław przepływa fala powodziowa - może to zająć nawet dobę. Kosiarczyk zapewnia, że sytuacja na osiedlu jest w miarę opanowana, a mieszkańcy nie są zagrożeni. - Nie ma powtórki z 1997 roku - uspokajał na antenie TVN24.

Policja i straż pożarna nawoływała ze swoich samochodów do opuszczenia Kozanowa oraz zabrania samochodów. Większość mieszkańców postanowiła jednak pozostać w swoich domach. Natomiast do ratowania samochodów ruszyli niemal wszyscy, którzy zwlekali z tym do ostatniej chwili. W pewnym momencie na osiedlu utworzyły się gigantyczne korki.

Prezydent Rafał Dutkiewicz zadecydował wtedy o zatrzymaniu spontanicznej ewakuacji.

- W tej chwili woda, która się wdarła na osiedle i zalała piwnice nie podnosi się - relacjonował około godz. 15 TVN24 Tomasz Mildyn. Na tę chwilę zalane było sześć bloków i ogródki działkowe ogródki działkowe. Strażacy i ochotnicy próbują w tej chwili usypać z worków z piaskiem połączenie z postawioną wczoraj metalową zaporą ustawioną wzdłuż ul. Ignuta.

Oglądaj
Żołnierze pomagają w akcji ratowniczej na osiedlu Kozanów (TVN24)
Żołnierze pomagają w akcji ratowniczej na osiedlu Kozanów (TVN24)

Sytuacja niemal po kontrolą

Uspokajał także Krzysztof Stępień z wrocławskiej straży pożarnej. Z jego informacji wynika, że zalane zostało około 5-10 hektarów w nowej części osiedla Kozanów. Wszystko przez wyrwę w zaporze z worków z piaskiem, które wczoraj ułożyły służby ratunkowe. - Napór wody był tak duży, że położyła się część zapory - relacjonował Stępień. Prezydent Dutkiewicz mówił, że prawdopodobnie ta zapora była zbyt wąska i wysoka. Możliwe, że gdyby była szersza, to wał by wytrzymał.

Oglądaj
Prezydent Dutkiewicz o sytuacji na Kozanowie (TVN24)
Prezydent Dutkiewicz o sytuacji na Kozanowie (TVN24)

Woda, która wdarła się na osiedle zalała kilkanaście budynków wielorodzinnych. W większości są to niegroźne podtopienia o wysokości 20-50 cm. Jedynie w pięciu blokach woda przekracza wysokość jednego metra.

Wyrwa w przerwanym wale jest już zbyt duża - nie uda się go odbudować. Jak poinformował Stępień, bezpieczna jest stara część Kozanowa. Strażacy ułożyli już zaporę, która odgradza go od nowej części osiedla.

Zabrakło piasku

Według relacji reportera TVN24 Tomasza Mildyna podczas wzmacniania wałów w pewnym momencie zabrakło momencie piasku. – Wyglądało to tak, że mieszkańcy, którym zostały jeszcze puste worki ten piasek wsypywali do worków z piaskownic czy boiska do koszykówki – mówił wysłannik TVN24. – Wtedy trwała walka z czasem, a piasku brakowało – dodał. I choć w pewnym momencie piasek dojechał, było już za późno.

- Był taki moment, że tutaj brakowało piasku i worków - przyznał Dutkiewicz. Prezydent zapewniał, że na osiedle przyjechały teraz wywrotki z piaskiem i dodatkowe worki.

Z pomocą przyszło też MON. Resort skierował do Wrocławia dwa śmigłowce. Późnym popołudniem do stolicy dolnego śląska wysłano też dodatkowych dwustu, a do wyjazdu przygotowywało się kolejnych 600 żołnierzy z jednostki w Żaganiu.

Woda wybiła w centrum

- Przez jakiś czas mieliśmy trudności z przerzuceniem sił i środków - tłumaczył trudną sytuację na Kozanowie Dutkiewicz. Wyjaśniał, że było to spowodowane dwoma prowadzonymi równolegle akcjami w innych częściach miasta - w Starym Porcie i w okolicy Jazu Bartoszowickiego.

Sytuację na terenie Starego Portu na szczęście udało się już opanować. Tam woda z Odry wlewa się do uszkodzonego kolektora ściekowego. Dutkiewicz zapewniał, że nie zagraża mieszkańcom. Niestety skutkowało to wybiciem wody ze studzienek kanalizacyjnych na kilku ulicach w mieście (m.in. ul. Reymonta, ul. Trzebnicka). Z wodą walczyły służby MPWiK, straż, wojsko, a nawet więźniowie.

Wał Bartoszowicki zagrozożony

Krytyczna sytuacja jest w okolicy Jazu Bartoszowickiego. Tam wał z trudem wytrzymuje napór wody. Jest on istotny dla bezpieczeństwa dzielnic Psie-Pole i Kowale. Jak mówił Dutkiewicz, jeszcze przed nadejściem fali zagrożony odcinek obłożono folią, potem obłożony specjalną włókniną, teraz obkładany jest workami z piaskiem. - Trzyma się ten wał, ale jest naprawdę w kiepskim stanie - mówił prezydent.

Według specjalistów decydująca jest druga doba. Wtedy zabezpieczenia przeciwpowodziowe są już bardzo namoknięte i podatne na zniszczenia.

Okolice też zagrożone

Wojewoda dolnośląski Rafał Jurkowlaniec poinformował w sobotę, że obecnie fala kulminacyjna na całej jej długości znajduje się w obrębie Wrocławskiego Węzła Wodnego. Najprawdopodobniej w niedzielę jej czoło wpłynie do powiatu trzebnickiego.

Według Centrum Zarządzania Kryzysowego Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego w województwie jest 15 newralgicznych miejsc, gdzie wały mogą przeciekać, a nawet nie wytrzymać tak długiej fali. W samym Wrocławiu takich miejsc jest kilka.

W okolicach Wrocławia zagrożone są wsie: Kotowice, Uraz, Raków, Wilczyce, Zgorzelisko, Krzyżanowice, Psary, Sołtysowice i Polanowice. W 500 domach znajdujących się w okolicznych wsiach - został on wyłączony ze względu na bezpieczeństwo ludzi.

ZOBACZ, JAK MOŻESZ POMÓC POWODZIANOM

POLSKA POD WODĄ

jak,rs//kdj

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje