"Mówiliśmy: uważajcie strasznie. Potem słyszałem trzask i huk"

Foto: TVN24 | Video: TVN24 Lądował tuż po katastrofie

- Obroty zaczęły narastać do maksymalnych. Następnie, po kilku sekundach, trzask i huk – mówi w rozmowie z TVN24 pilot rządowego Jaka-40, który lądował na smoleńskim lotnisku godzinę przed katastrofą prezydenckiego Tupolewa. Choć od tragedii minął miesiąc, porucznikowi Arturowi Wosztylowi wciąż trudno jest powstrzymać łzy.

Porucznik Artur Wosztyl, dowódca załogi samolotu Jak-40, na smoleńskim lotnisku lądował (z dziennikarzami na pokładzie) godzinę przed katastrofą. Po wylądowaniu, czekał na swoich kolegów wiozących Tupolewem prezydencką delegację. - Byłem na płycie lotniska i nasłuchiwałem, jak Tupolew podchodzi do lądowania – wspomina pilot.

- Usłyszałem pracujące silniki samolotu, który zbliżał się do lotniska – dodaje Wosztyl. Potem – jak wynika z jego relacji – obroty maszyny "zaczęły narastać do maksymalnych". – Następnie, po kilku sekundach, trzask i huk – wspomina pilot. Przyznaje, że wciąż z trudem przychodzi mu mówienie na ten temat.

Zasugerowaliśmy, żeby nie zniżali się poniżej jakiejś tam wysokości i ewentualnie jeżeli zdecydują się podejść do lotniska, żeby uważali strasznie.

por. Artur Wasztyl

Powiedzieli, "żeby uważali strasznie"

Równie trudne jest dla niego wspomnienie ostatniej rozmowy z załogą Tupolewa. - Przekazaliśmy kolegom informację o pogarszającej się pogodzie – mówi pilot. - Zasugerowaliśmy, żeby nie zniżali się poniżej jakiejś tam wysokości i ewentualnie, jeżeli zdecydują się podejść do lotniska, żeby uważali strasznie – kontynuuje.

- Kolega, z którym rozmawiałem (był to major Robert Grzywna) podziękował mi za te informacje. Powiedział, że skonsultuje się z dowódcą załogi (kapitanem Arkadiuszem Protasiukiem), no i na tym w sumie skończyła się nasza rozmowa – dodaje.

Zastrzega jednocześnie, że nie chce mówić o szczegółach, ponieważ wciąż toczy się dochodzenie w tej sprawie.

To, że poszczególne załogi z jednego pułku informują się nawzajem, jest tradycją. - Jest taka niepisana zasada wśród nas, że jeżeli pierwsza załoga ląduje, a zauważyła jakieś sytuacje anormalne (typu silna turbulencja, pogarszające się bardzo szybko warunki atmosferyczne lub jakiś nieciekawy stan pasa), wówczas mamy zwyczaj przekazywać takie informacje drugiej załodze, która dolatuje do tego lotniska – wyjaśnia por. Wosztyl.

Pilot: Zapytali się nas, jaka jest decyzja

A warunki do lądowania były trudne. - To była bardzo gęsta mgła - wspomina porucznik.

Pilot w rozmowie z TVN24 mówi, jak szybko zmieniała się (na gorsze) pogoda. - Pierwszą informację, jaką otrzymaliśmy podchodząc do lądowania, była to widzialność (4 tysiące metrów bez chmur przy zamgleniu). Następna informacja nastąpiła po kilku minutach. Już wówczas poinformowano nas, że widać 1500 metrów. To była minimalna widzialność dla tego lotniska - mówi porucznik. - Zapytali się nas, jaka jest decyzja. Podjęliśmy decyzję, że będziemy kontynuować lot, ponieważ warunki do lądowania były spełnione. Po wykonaniu czwartego zakrętu (już na kurs lądowania), dostaliśmy zgodę na podejście - dodaje pilot. Jak mówi, lądowanie przebiegało w gęstej mgle. - Weszliśmy w tę mgłę mając już konfigurację do lądowania (klapy wypuszczone i podwozie) - wyjaśnia.

"Nie było problemów, żeby się porozumieć"

Zapytany, jak wyglądała komunikacja z wieżą, pilot mówi, że nie było żadnych problemów. - Korespondencję prowadziliśmy w języku rosyjskim. Informacje były zwięzłe i krótkie (zresztą taka jest zasada). Były zrozumiane przez dwie strony i nie było problemów, żeby się porozumieć i odebrać informacje przekazywane przez kontrolera – wyjaśnia porucznik.

Pilot mówi też, że nie było żadnego problemu z oświetleniem na lotnisku. - Na wysokości 120-130 metrów, zobaczyliśmy światła APM-ów (to są takie potężne reflektory rozstawione przy samym lotnisku, przy progu drogi startowej). Także wiedzieliśmy konkretnie, gdzie jest pas startowy. Wiedzieliśmy, jak samolot, którym wykonujemy lot, jest ułożony względem drogi startowej – twierdzi por. Artur Wosztyl.

Cały wywiad z porucznikiem Arturem Wosztylem:

Oglądaj
Rozmowa reporterki programu
Wideo: TVN24 Rozmowa reporterki programu "Polska i Świat" z pilotem Jaka

tka/iga/k

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje