tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Koń padł, góral się broni, film znika z sieci

Koń padł, góral się broni, 
film znika z sieci
Foto: TVN24 Do zdarzenia doszło w okolicach Morskiego Oka

Bulwersujący film z koniem, który padł na trasie do Morskiego Oka zniknął z internetu. Autor usunął go z serwisu Youtube, bo - jak pisze "Tygodnik Podhalański" - boi się zemsty ze strony górala. Sam góral w rozmowie z TVN24 tłumaczy: "Koń był dobrze traktowany". Mimo to, padł zmęczony ciągnąc wóz i zdechł po dwugodzinnej agonii.

- Ino się przegrzoł. Som musi wstoć - mówił góral, kiedy koń z jego zaprzęgu padł ze zmęczenia w okolicy Morskiego Oka. Zarejestrował to na filmie turysta i umieścił w serwisie YouTube. W niedzielę po południu usunął jednak film z internetu. Film zaczął jednak w sieci żyć własnym życiem i do internetu wkrótce wrócił na YouTube.

Ile osób na wozie?

Wcześniej jednak, turysta opowiadał o okolicznościach śmierci zwierzęcia. Twierdził, że woźnica przekroczył dopuszczalną liczbę pasażerów w wozie ciągniętym przez konia. - Dopuszczalna liczba osób na wozie to 14. Z relacji osób, które widziały tę sytuację wiemy, że na wozie było ponad 20 osób - powiedziała w rozmowie z tvn24.pl Beata Czerska z Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Sam góral zaprzecza. - Na wozie było regulaminowe 13 osób dorosłych plus jedno dziecko - mówi w rozmowie z TVN24. Dodaje też, że koń był dobrze traktowany i regularnie zmieniany.

Atak serca?

- Gdy dojechaliśmy do Włosienicy, gdzie kończy się trasa, widać było, że koń jest straszliwie przemęczony - relacjonował z kolei "Tygodnikowi Podhalańskiemu" autor filmu. - Słaniał się na nogach, w końcu upadł. Później dowiedzieliśmy się, że nie przeżył. Rozmawialiśmy też z woźnicą. Tłumaczył, że był to atak serca. Moim zdaniem koń padł z przemęczenia - mówił turysta.

Na jego filmie widać jak woźnica szarpał za lejce, potem próbował pomóc koniowi wstać. Jednak gdy zorientował się, że zwierzę jest w kiepskim stanie, sytuację skwitował słowami: "nigdy mu się tak nie dzioło". - Koń po dwóch godzinach męki zdechł. Prawdopodobnie zaszkodziło mu również ścieranie piany z niego przez woźnicę. Koń wydzielał ją, by lepiej się ochładzać - powiedziała Czerska.

Koń do prokuratury

Tatrzańskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w piątek zgłosiło sprawę do prokuratury. - Naszym zdaniem woźnica ewidentnie zamęczył konia, bo z relacji świadków wynika, że już w połowie drogi widać było, że zwierzę ledwo żyje - mówi przedstawicielka TTOnZ.

Obrońcy praw zwierząt w piątek zgłosili sprawę do prokuratury.

kg/ŁUD//sk/kdj

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje