tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Bez wody, w zamknięciu, z pasożytami. "To była fabryka do sprzedaży psów"

Bez wody, w zamknięciu, z pasożytami. "To była fabryka do sprzedaży psów"
Foto: Uwaga TVN | Video: UWAGA! TVN Psy były trzymane w skandalicznych warunkach

- Przyjechaliśmy na interwencję. Psy były zamknięte w klatkach. Szczeniaki były ściśnięte i nie mogły się poruszać, nie mogły się wyprostować, nie miały nawet wody - tak o hodowli psów w Wohyniu (woj. lubelskie) opowiada Aleksandra Lipianin-Białogrzywy z Fundacji "Ex Lege", do której zwrócono się o pomoc. Materiał programu "UWAGA!" TVN.

ZOBACZ WIĘCEJ REPORTAŻY NA STRONIE "UWAGI!"

Alarmujący sygnał Fundacja "Ex Lege" otrzymała od miłośniczki zwierząt. Jej uwagę zwróciły cyklicznie pojawiające się ogłoszenia o sprzedaży rasowych psów na znanym portalu aukcyjnym. Z rozmowy z właścicielem wynikało, że sprzedaje on psy bez koniecznych zezwoleń.

- Te klatki były tak małe, że one nie mogły nawet  wstać. Maleńka suczka w typie pekińczyka, była tak oblepiona odchodami , że nie mogła się załatwić. To była chodząca skorupa kału. Pani zaproponowała w czasie interwencji, że może nam sprzedać psa za 1 tys. lub 500 zł – dodaje Marta Włosek z Fundacji "Ex Lege".

Trumny na psy

Wolontariusze razem z policją i powiatowym lekarzem weterynarii natychmiast weszli na teren hodowli. - Niesamowity fetor i bałagan. Dużo szkła pod nogami i zbite deski, które coś maskowały. Tam były psy. Po podejściu bliżej zaczęły wystawiać głowy, próbować się wydostać, ale to nie było możliwe. To były takie trumny, zamknięte skrzynie z ciężkimi wiekami. W środku były szczenięta – chude, wystraszone, na górze odchodów – mówi Aleksandra Lipianin-Białogrzywy.

O interwencji zrobiło się głośno w gminie i okolicach. Podejście do zwierząt, jakie przyjął hodowca z Wohynia, komentował także wójt gminy. - Znam go. Przychodził, rozmawialiśmy. Ale człowiek ma swoje poglądy i swój sposób na bycie, biznes. No i cóż zrobić? Tego po ludzku nie da się wytłumaczyć. On wie swoje i tyle. Rodzina próbowała z nim rozmawiać – przyznaje Stanisław Jóźwik, wójt gminy Wohyń.

"Wszystko może"

Z ustaleń Fundacji "Ex Lege" wynika, że hodowla działała przynajmniej od listopada ubiegłego roku.

Jak to możliwe, że wykryto ją tak późno? Okoliczni mieszkańcy utrzymują, że nic nie wiedzieli o nielegalnej działalności sąsiada. Właściciel również unikał rozmowy. Na spotkanie z reporterami wyszedł jego kuzyn, który podjął się obrony rodzinnego biznesu. - Szyld jest, wizytówka jest, on ma firmę.  Wszystko może – mówił.

Jest postępowanie

- Postępowanie jest prowadzone w sprawie znęcania się nad zwierzętami. W tym momencie materiały zostały przekazane do prokuratury – mówi Barbara Salczyńska-Pyrchla, rzecznik prasowy policji w Radzyniu Podlaskim.

W trakcie interwencji działacze fundacji zabrali 21 skrajnie wyczerpanych psów. Pod opieką wolontariuszy wszystkie wracają do zdrowia. - Musimy je wyleczyć, odkarmić, a później będziemy szukać dla nich domów, w których te zwierzęta będą mogły dożyć starości – mówi Marta Włosek.

Fabryka psów

Prokuratura wciąż przesłuchuje świadków w tej sprawie, potem wezwany będzie właściciel hodowli. Po zakończeniu tych procedur zapadnie decyzja o postawieniu ewentualnych zarzutów.

- Przerażające było to, że to nie było gospodarstwo, w którym gospodarza coś przerosło. To była fabryka do sprzedaży psów. I w sytuacji, w której ktoś czerpie zysk ze sprzedaży zwierząt, powinien to minimum warunków bytowych zapewnić zwierzakom – dodaje Aleksandra Lipianin-Białogrzywy.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (3)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
ewa_eliasz

Przeraża, mnie wypowiedż wójta, że właściciel tej hodowli ma takie poglądy i już. Czyli to wszystko działo się przy cichym zezwoleniu władz gminy? bo takie odniosłam wrażenie. Bardzo jestem ciekawa kary dla tego "hodowcy" , ponoć wszystko było legalnie.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Lady 61
      Lady 61

      Moj Boze do czego to doszlo......pokazac twarze bydlakow i kary jak za zycie ludzkie!

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          2
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          brunerj23

          Dla czego zakrywacie tym bydlakom twarze!? Wyrok w trybie ekspresowym i do grypsujacych pod cele !!!

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              2
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              Zasady forum
              Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

              Pozostałe informacje