Tysiące osób na demonstracji w Helsinkach


20 tysięcy osób protestowało w sobotę na ulicach Helsinek przeciwko rasizmowi w związku ze śmiercią 28-letniego mężczyzny, pobitego przed tygodniem podczas neonazistowskiego marszu w stolicy Finlandii.

Demonstracje pod hasłami "Zatrzymać ich!" oraz "Dość rasizmu i faszyzmu!" odbyły się również w innych miastach Finlandii. Wśród protestujących w stolicy kraju była eksprezydent Finlandii Tarja Halonen i kilku członków rządu. Premier Juha Sipila szedł na czele demonstracji w Kuopio. - Głównym celem naszych wystąpień jest jasno powiedzieć "wystarczy!" i domagać się od władz podjęcia skuteczniejszych działań przeciwko faszyzmowi i rasizmowi, ponieważ, jak dotąd, nie uczyniono dość, aby przeciwstawić się tego rodzaju zjawiskom - powiedziała dziennikarzom Kaari Mattila, przewodnicząca Fińskiej Federacji Praw Człowieka. - Pragniemy również pokazać, że większość Finów przeciwstawia się rasizmowi i faszyzmowi, ponieważ chcemy żyć w kraju, w którym wszyscy mogą czuć się pewnie - dodała.

Liczne protesty

W sobotę w Helsinkach i innych miastach odbyły się też demonstracje członków ugrupowań skrajnie prawicowych. Wystąpili oni pod hasłami "Zamknąć granice!", "Postawić tamę terrorowi - nie chcemy więcej muzułmańskich fanatyków!". 28-letni mężczyzna został zaatakowany 16 września w centrum stolicy Finlandii przez uczestnika marszu członków skrajnie prawicowego Fińskiego Ruchu Oporu (SVL). Według świadków, 28-latek splunął na ziemię, gdy przechodzili obok niego uczestnicy manifestacji. Jeden z nich kopnął go, a ten upadł uderzając głową o chodnik. Zmarł w szpitalu. Według agencji EFE 26-letni napastnik, mający na koncie udział w wielu bójkach, oddał się w ręce policji i przyznał się do winy, później jednak odwołał zeznania. Po tym incydencie szefowa fińskiego MSW Paula Risikko zapowiedziała podjęcie kroków w celu zmodyfikowania ustawodawstwa kraju w kierunku zakazu działalności politycznej organizacji skrajnych.

Więcej ograniczeń

Finlandia, po tym jak w 2015 r. rozpoczął się masowy napływ uchodźców - podobnie jak pozostałe kraje skandynawskie - zaostrzyła politykę azylową, jednak liczne ograniczenia w przyjmowaniu imigrantów zostały uznane przez niektóre środowiska polityczne za niewystarczające. W 2015 r. fińskie władze otrzymały prawie 32,5 tys. wniosków o przyznanie azylu, tj. dziewięciokrotnie więcej niż w poprzednich latach, co zmusiło je do niezwłocznego utworzenia wielu nowych ośrodków dla uchodźców. Stało się to wielkim obciążeniem dla fińskiego budżetu w sytuacji, gdy centroprawicowy rząd jest zmuszony w związku z trudną sytuacją gospodarczą do podejmowania kroków oszczędnościowych.

Autor: PMB/tr / Źródło: PAP