Tak upadła legenda
Geniuszy piłki z oszustw w rozliczeniach z urzędem skarbowym nie rozgrzeszają tytuły mistrza świata czy historyczne bramki. Przekonał się o tym Diego Maradona. Jego zajęty za długi kolczyk, zostanie zlicytowany w czwartek we Włoszech. Cena wywoławcza - 4 tysiące euro. Sporo jak za kolczyk, śmiesznie mało jednak, jak na człowieka, który - według wielu - futbolówkę kopał najlepiej na świecie.
Diego Maradona winien jest włoskiemu fiskusowi około 37 milionów euro. Dotychczas wpłacił niewiele, bo 42 tysiące. Zmagania Maradony z włoskimi urzędami skarbowymi trwają od 1991 roku i dotyczą różnego rodzaju dochodów, jakie uzyskał na Półwyspie Apenińskim. Ostatnio nie zapłacił między innymi podatku od honorarium za występ we włoskiej edycji "Tańca z gwiazdami". Zarobił wówczas 78,5 tys. euro.
Wyjątkowo wyjątkowy kolczyk
Kolczyk zajęto Maradonie a konto długów we wrześniu zeszłego roku, gdy przebywał w klinice rehabilitacyjnej.
W czwartek biżuteria legendy piłki zostanie wystawiona na aukcji w miejscowości Bolzano.
Brzmi jak historia upadłego bankiera. Ale czy człowieka uznawanego za najlepszego piłkarza świata, strzelca najsłynniejszej bramki świata i autora najsłynniejszego skandalu w futbolu rzeczywiście można nazwać "upadłym"?
Od cebulki do żonglera
Mały Diego przyszedł na świat w miejscowości Lanus na przedmieściach Buenos Aires. Narodziny chłopca były wielkim wydarzeniem w rodzinie - wcześniej urodziły się trzy jego siostry.
Mija 10 lat i mały Maradona zostaje... "Małą cebulką". To nazwa juniorskiej drużyny Argentinos Juniors z Buenos Aires, do której trafił. Gdy ma 12 lat znają go już wszyscy kibice seniorskiej drużyny - Diego zabawia w przerwach publiczność. Niespełna trzy lata później spełnia się marzenie Maradony - debiutuje w meczu ligowym, już nie jako żongler, ale pełnoprawny zawodnik.
Maradona strzela bramkę za bramką i w 1981 roku trafia do lokalnego rywala - Boca Juniors. Trzy lata wcześniej Maradona przeżywa jednak wielką porażkę. Jest gwiazdą młodzieżowych mistrzostw świata i prowadzi Argentynę do wygranej 3:1 nad Związkiem Radzieckim. "Dorośli" koledzy walczą jednak w Mundialu, który rozgrywany jest na argentyńskich boiskach. Trener pomija Maradonę, opinia publiczna jest wściekła. O Maradonie szybko jednak wszyscy zapominają - Argentyna sięga po mistrzostwo. Zamiast Maradony świeci Mario Kempes.
Równo z ziemią
Mijają cztery lata, a Maradona znowu przegrywa. Jako 22-latek jedzie na Mundial w Hiszpanii już jako lider. Gra znakomicie, stacje telewizyjne pokazują jak w meczu z Belgią jest faulowany... kilkadziesiąt razy. W II rundzie Argentyna wpada na odwiecznego rywala - Brazylię. "Canarinhos" tną Maradonę równo z ziemią. Ten nie wytrzymuje - dostaje czerwoną kartkę. Obrońcy tytułu odpadają.
Na osłodę Maradona bije... rekord świata. Za 5 mln dolarów (co przy ponad 100 mln za Cristiano Ronaldo wydaje się śmieszne) trafia do słynnej Barcelony. Już na początku 1. sezonu przekonuje się, że nawet w Hiszpanii nikt nie będzie się z nim cackał - po brutalnym faulu pauzuje kilka miesięcy. Wraca, ale dalej mu nie idzie - kłóci się z prezesem, chce grać więcej i w 1984 roku zostaje sprzedany do Włoch.
W Neapolu jego gwiazda w końcu rozbłysła. Prowadzi Napoli do dwóch tytułów mistrzowskich i zdobywa Puchar UEFA. Niejako przy okazji zostaje królem strzelców.
"Ręka Boga" i "bramka stulecia"
W 1986 roku Maradona jedzie na meksykańskie mistrzostwa świata jako lider kadry. Cel jest jeden - odzyskać tytuł, który "ukradli" mu znienawidzeni Brazylijczycy.
Upalny turniej przechodzi do historii. Maradona rządzi i dzieli i Argentyna jest już w ćwierćfinale. Tam czeka ją mecz z podtekstami - rywalem Anglia, której Argentyńczycy (i vice versa) nie mogą zapomnieć wojny o Falklandy Malwiny.
Do Meksyku przyjeżdżają tysiące angielskich fanów, którzy wywieszają transparenty skierowane w stronę Argentyńczyków. Na ulicach przed meczem dochodzi do starć.
Na boisku jest równie gorąco. Jest 51. minuta. Piłka leci wysoko. W polu karnym są w zasadzie tylko Maradona i bramkarz Peter Shilton ("znajomy" Polaków ze słynnego meczu na Wembley). W oślepiającym słońcu obaj wyskakują do piłki. Shilton chce piąstkować, ale Maradona jest tuż obok. Kładzie rękę na głowie i strzela do pustej bramki. (W 2008 roku przeprosi za swój czyn.)
Nie mijają trzy minuty, Maradona przejmuje piłkę w środku pola. Wszyscy zastanawiają się, do kogo poda. Nie podaje jednak do nikogo - mija pięciu (!) Anglików jak tyczki, a potem kładzie na ziemi Shilltona. Do prostej bramki trafiłby, gdyby miał 12 lat. Po latach ta bramka zostaje wybrana golem stulecia.
Argentyna oczywiście zostaje mistrzem świata.
Spróbował w Katalonii
Jak to często bywa w przypadku wielkich karier, przychodzi moment wypalenia, do głowy uderza tzw. "sodówa". Maradonie do głowy uderza jednak coś innego. Pojawiają się plotki, że "Boski Diego" polubił kokainę.
Plotek nikt nie potwierdza, ale Maradona jest widywany w dyskotekach, a jego zachowanie jest delikatnie mówiąc podejrzane. Potem przyzna się, że białego proszku spróbował po raz pierwszy w 1983 roku w Barcelonie.
Maradona słabnie, znajduje jednak czas na ostrzelanie z okna dziennikarzy, którzy koczowali pod jego domem. W 1990 roku Argentyna gra brzydko, ale jakimś cudem dochodzi do finału Mundialu we Włoszech. Gra z RFN. Maradona znowu przechodzi do historii - podczas hymnu argentyńskiego Włosi i Niemcy przeraźliwie gwiżdżą. Kamery pokazują jak Maradona mówi coś pod nosem. Potem zaczyna wręcz wrzeszczeć: "Jesteście k...mi". Za to nigdy nie przeprosił.
Jak nie koka, to doping
Po karnym Argentyna przegrywa, a cztery lata później Maradona znowu wywołuje skandal. Gra znakomicie i Argentyna znowu jest typowana do złota. Maradona już szykuje się do meczu z Rumunią, gdy przychodzi wiadomość: w jego organizmie wykryto efedrynę. Gra dla niego się kończy.
Na Mundial już nigdy nie pojechał. W 1997 roku kończy karierę piłkarską. Trzy lata później, na przekór miłośnikom Pelego, FIFA wybiera go piłkarzem stulecia.
Historia Diego jednak się nie kończy. Zaczyna się jak u Hitchcocka, czyli od trzęsienia ziemi, a potem napięcie tylko rośnie.
W 2000 roku Maradona na wakacjach w Urugwaju przesadza z ulubioną używką. W ciężkim stanie trafia do szpitala. Kibice wychodzą na ulice i modlą się o jego zdrowie. Maradona postanawia się leczyć. Odwiedza kliniki w Ueropie i swojego znajomego - Fidela Castro. W 2007 roku Maradona przyznaje w telewizji: nie brałem już od trzech lat. Po drodze krytykuje George'a W. Busha i wspiera Hugo Chaveza.
Na ławce też gorący
Nie idzie jednak w politykę - zostaje przy ukochanej piłce. W 2008 roku zostaje trenerem argentyńskiej kadry.
W bólach i mękach awansuje do Mundialu w RPA. I... wywołuje kolejny skandal. Po kluczowym meczu z Urugwajem pokazuje obsecniczne gesty i drze się do dziennikarzy: "Możecie mi p...sać". FIFA każe go kilkumiesięczną dyskwalifikacją.
Maradona powróci w czerwcu w RPA - już bez kolczyka, ale po raz kolejny cel ma jeden: ograć wszystkich. Czy przy okazji nieźle przy tym nabroić? To się okaże.
kcz//kdjKomentarze (0)
Pozostałe informacje
Koncert "Isi" trwał godzinę. Venus bez szans
Kubot po dwóch tie-breakach w 3. rundzie
Łukasz Kubot podobnie jak Agnieszka Radwańska jest już w trzeciej rundzie wielkoszlemowego turnieju na kortach ziemnych im. Roland... czytaj dalej »
Trener Hiszpanii: Nie jesteśmy faworytem
Anglicy mają problem. Frank Lampard kontuzjowany
Frank Lampard, który znalazł się w 23-osobowej kadrze Anglii na piłkarskie mistrzostwa Europy w Polsce i na Ukrainie doznał w środ... czytaj dalej »
Jan Urban nowym trenerem Legii
Jan Urban po dwóch latach przerwy wrócił na Łazienkowską. Zastąpił on Macieja Skorżę na stanowisku trenera piłkarzy Legii Warszawa... czytaj dalej »
"Co to było, Dick?" W Rosji rozczarowanie
- Co to było, Dick? - pyta w środę holenderskiego selekcjonera reprezentacji Rosji Dicka Advocaata dziennik "Sowietskij Sport... czytaj dalej »
EURO 2012. 25 jubilatów
Przemycali heroinę, kokainę, marihuanę, amfetaminę? Areszt dla "Starucha" i 42 osób
Pół roku cieszył się wolnością Piotr S., ps. Staruch. Lidera kibiców warszawskiej Legii aresztowano pod zarzutem handlu narkotykam... czytaj dalej »
"Bądźcie godni Rosji! Naprzód, Rosjo!"
"Najpierw Adamek, potem Kliczko"
Ambitne plany ma najbliższy rywal Tomasza Adamka. Eddie "Szybki" Chambers chce najpierw 16 czerwca pobić Polaka, by późn... czytaj dalej »








