Prezydent Bronisław Komorowski napisał list do Baracka Obamy ws. "polskiego obozu śmierci"

Tusk: Wypowiedź Obamy to sprawa, obok której nie można przejść obojętnie

Tusk: Naszych amerykańskich przyjaciół stać na reakcję bardziej zdecydowaną niż sprostowanie

Szewczuk bohaterem Śląska

Tomasz Szewczuk na ustach wszystkich kibiców Śląska. Piłkarz w doliczonym czasie gry strzelił decydującą bramkę w meczu polskiej ekstraklasy pomiędzy Śląskiem Wrocław a GKS-em Bełchatów. Klub z Wrocławia wygrał dzięki bramce Szewczuka 2:1.

Przed rozpoczęciem spotkania władze Śląska Wrocław, wspólnie z kibicami i Polskim Czerwonym Krzyżem zorganizowały akcję zbiórki krwi. Każdy, kto zdecydował się na oddanie krwi, dostał darmowy bilet na mecz Śląska z Cracovią Kraków.

Śląsk, który w ostatnim meczu ligowym przegrał 0:3 z warszawską Polonią, przystąpił do meczu bez m.in. Andrzeja Olszewskiego, Zbigniewa Wójcika, Marka Gancarczyka i Petra Pokornego, jednak do zespołu po długiej przerwie powrócił Sebastian Dudek.

W drużynie Pawła Janasa, która w ostatniej kolejce nieoczekiwanie uległa na własnym boisku ŁKS-owi 0:2, zabrakło Janusza Dziedzica, Tomasza Wróbla i Łukasza Sapela.

Mocne otwarcie GKS-u

Początek spotkania należał do gości, którzy dzięki szybkiemu rozegraniu i dokładnym podaniom zdominowali środek pola. Bronić zaczynali natomiast na 30. metrze, podwajając krycie i umiejętnie zagęszczając pole gry. Bełchatowianie nie byli jednak w stanie udokumentować swojej przewagi zdobyciem bramki. Znakomitych podań Łukasza Garguły nie wykorzystali Jacek Popek i Carlo Costly. Piłka po ich strzałach o centymetry minęła bramkę Wojciecha Kaczmarka.

Śląsk cofnął się do obrony i swojej szansy szukał w kontratakach. Na dodatek w 28. minucie meczu napastnik gospodarzy Vuk Sotirovic musiał opuścić boisko z powodu kontuzji.

Jednak w miarę upływu czasu tempo gry gości spadało, a do głosu dochodzili gracze Śląska. W 41. minucie, po rzucie wolnym wykonywanym przez Sebastiana Milę, piłka trafiła na skrzydło do Janusza Gancarczyka, który zwodem oszukał rywala i dośrodkował w pole karne. Tam najwyżej wyskoczył, wprowadzony za Sotirovica, Tomasz Szewczuk i strzałem głową pokonał bezradnego Damiana Kozika. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa.

Bramka na dwa razy

Chciałem pogratulować moim piłkarzom za wiarę w zwycięstwo. Gdy Bełchatów doprowadził do wyrównania, nie przestraszyliśmy się tego wyniku, chociaż goście bardzo chcieli zdobyć drugą bramkę. My nie dążyliśmy do utrzymania wyniku, bardzo chcieliśmy wygrać. Zwycięstwo cieszy, ale mam mieszane uczucia, bo takie sytuacje jak bramka w 93. minucie zawsze bardzo bolą

trener Śląska Ryszard Tarasiewicz.

Drugą połowę zdecydowanie lepiej rozpoczęli wrocławianie. W 47. minucie Dudek, stojąc tyłem do bramki, zmylił dwóch obrońców GKS-u i wyszedł na czystą pozycję, ale strzelił zbyt słabo i Kozik nie miał problemów z obroną.

Atakując wrocławianie zapomnieli jednak o obronie i bramkę zdobyli goście. W 69. minucie, po rzucie rożnym wykonywanym z lewej strony boiska przez Gargułę, najwyżej w polu karnym wyskoczył Marcin Drzymont i strzałem z czterech metrów pokonał Kaczmarka.

W końcówce spotkania gospodarze wykonywali rzut wolny z linii pola karnego. Szewczuk uderzył w mur, ale to on pierwszy dopadł do piłki i mocnym strzałem pokonał Kozika, zapewniając Śląskowi trzy punkty w ostatniej minucie meczu.

- Chciałem pogratulować moim piłkarzom wiary w zwycięstwo. Gdy Bełchatów doprowadził do wyrównania, nie przestraszyliśmy się tego wyniku, chociaż goście bardzo chcieli zdobyć drugą bramkę. My nie dążyliśmy do utrzymania wyniku, bardzo chcieliśmy wygrać. Zwycięstwo cieszy, ale mam mieszane uczucia, bo takie sytuacje jak bramka w 93. minucie zawsze bardzo bolą - powiedział po meczu trener Śląska Ryszard Tarasiewicz.

Paweł Janas oceniając mecz powiedział że był on pełen walki a obie drużyny stworzyły sobie dużo sytuacji. - Takie spotkania na pewno podobają się kibicom, ale będąc trenerem ciężko coś powiedzieć, gdy przegrywa się w 93. minucie. Stanęliśmy po stracie pierwszej bramki, coś w nas pękło, ale nie wiem jeszcze co. Fizycznie jesteśmy na pewno dobrze przygotowani, ale chyba z psychiką jest jeszcze coś nie tak - skomentował spotkanie trener PGE GKS Bełchatów Paweł Janas


Śląsk Wrocław: Wojciech Kaczmarek - Tadeusz Socha, Piotr Celeban, Dariusz Sztylka, Vladimir Cap (64. Mariusz Pawelec) - Krzysztof Ostrowski, Sebastian Dudek, Antoni Łukasiewicz, Janusz Gancarczyk -Sebastian Mila (76. Krzysztof Ulatowski), Vuk Sotirović (28.Tomasz Szewczuk).

GKS Bełchatów: Krzysztof Kozik - Jhole Herrera, Marcin Drzymont, Dariusz Pietrasiak, Jacek Popek - Piotr Kuklis (46. Dawid Nowak), Tomasz Jarzębowski, Patryk Rachwał, Janusz Gol (65. Paweł Adamiec) - Łukasz Garguła (84. Mateusz Cetnarski), Carlos Costly Molina.

flx/sk

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opini.

Pozostałe informacje