Agnieszka Radwańska pokonała Venus Williams 6:2, 6:3

Polka awansowała do 3. rundy Rolland Garros

Łukasz Kubot wygrał z Francuzem Florentem Serrą 7:6 (7-0), 6:2, 7:6 (7-4)

Polak jest już w trzeciej rundzie Rolland Garros

PZN: "Mamy związane ręce", PKOl: Chcemy konfrontacji

Foto: TVN24 | Video: TVN24 PZN: "Mamy związane ręce"

W poniedziałek na nadzwyczajnym zjeździe Polskiego Związku Narciarskiego powstanie specjalna Komisja Dyscyplinarna i Etyki, która zajmie się kwestią dopingu Kornelii Marek. Czy ma szansę wyjaśnić, skąd EPO wzięło się w organizmie narciarki? - Mamy związane ręce. Mając słowo przeciwko słowu możemy sprawdzić tylko poszlaki - przyznaje sekretarz generalny PZN Grzegorz Mikuła. - Zorganizujcie konfrontację! - radzi komisji prezes PKOl Piotr Nurowski.

- Zdajemy sobie sprawę, że to jest słowo przeciw słowu. PZN nie ma narzędzi takich jak prokuratura - wątpi w powodzenie wyjaśnienia sprawy przez komisję Mikuła. - Nowa ustawa w kwestii dopingu daje takie narzędzia - podkreśla. Niestety, na razie obowiązuje stara.

Oglądaj Prezes PKOl Piotr Nurowski radzi: zorganizujcie konfrontację
Wideo: TVN24 Prezes PKOl Piotr Nurowski radzi: zorganizujcie konfrontację
Oglądaj Sekretarz generalny PZN Grzegorz Mikuła o powołaniu komisji
Wideo: TVN24 Sekretarz generalny PZN Grzegorz Mikuła o powołaniu komisji

Z Kornelią Marek nie rozmawiamy codziennie, ale nie ukrywa się, nie chowa przed osobami z PZN. Jeśli chcemy coś od niej się dowiedzieć, zawsze jest do dyspozycji

kornelia

Po co więc komisja? - Mamy nadzieję, że komisji uda się dowiedzieć więcej, niż wiemy do tej pory. Że będą to rozmowy, w których osoby zamieszane w sprawę powiedzą prawdę. Nie można niczego ukrywać w kwestii dopingu w sporcie. Obiema rękami podpisujemy się przeciwko takim praktykom - zapewnia.

Konfrontacja!

Prezes PKOl Piotr Nurowski wierzy, że uda się wyjaśnić tę sprawę. - Na podstawie poszlak też można wydawać wyroki - stwierdził. Jego zdaniem najlepiej byłoby przeprowadzić konfrontację zeznań Marek z zeznaniami jej lekarzy i fizjoterapeutów. - To zmowa milczenia. Kornelia mówi, że nic nie brała, lekarz i masażysta twierdzą, że nic jej nie podawali. Dlatego trzeba skonfrontować zawodniczkę z lekarzem i fizjoterapeutą - radzi komisji Nurowski.

Prezes PKOl w poniedziałek zorganizował posiedzenie Komitetu. Głównym tematem posiedzenia była sprawa Kornelii Marek. - Przyjęliśmy do wiadomości sankcje dla Marek i przekazaliśmy wyjaśnienia zawodniczki do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Teraz czekamy na decyzje MKOL w sprawie okresu dyskwalifikacji. Będzie to minimum 2 lata, a może więcej - przewiduje Nurowski.

Powołanie komisji

Czy komisja powołana przez PZN posłucha rad prezesa PKOl? Dowiemy się tego w najbliższych dniach. Nadzwyczajny zjazd PZN rozpocznie się w poniedziałek o godzinie 17. - Plan jest precyzyjny. Chcemy przede wszystkim, by działania rozpoczęła komisja dyscypliny i etyki. Chcemy, by dziś ta komisja się ukonstytuowała, żeby wszystkie osoby, które mają się w niej znaleźć, wreszcie się znalazły. Wyznaczymy komisji termin działania, do kiedy wszystkie sprawy mające związek z dopingiem Kornelii Marek powinny zostać wyjaśnione - przewiduje poniedziałkowe działania związku Mikuła.

Kilkanaście dni i wszystko jasne?

- Mam także nadzieję, że zarząd podtrzyma decyzje dotyczące Kornelii Marek ustalone w ubiegłą środę - skreślenie z listy reprezentantów, szkolenia olimpijskiego i odebranie stypendium. Póżniej będziemy czekać na efekty pracy komisji dyscyplinarnej - zapewnia.

W komisji mają się znaleźć specjaliści spoza Polskiego Związku Narciarskiego. - Chcemy, żeby komisja wszystko zbadała, przesłuchała wszystkich na spokojnie, jeszcze raz. Mam nadzieję, że w jak najkrótszym czasie przedstawiła nam efekty swoich prac - dodaje. Ile to może potrwać? - Kilkanaście dni - ocenia.

"Kola" nie utrudnia

Komisja znów porozmawia sobie ze wszystkimi osobami podejrzewanymi o pomaganie Kornelii Marek w stosowaniu dopingu. - Myślę, że wszystkie podejrzane osoby - lekarz, trener, zawodniczka i fizjoterapeuta powinni znów wyjaśnić tę sprawę - zaznacza. Jak twierdzi, z przesłuchiwaniem zamieszanych w aferę dopingową osób nie powinno być problemów. - Z Kornelią Marek nie rozmawiamy codziennie, ale nie ukrywa się, nie chowa przed osobami z PZN. Jeśli chcemy coś od niej się dowiedzieć, zawsze jest do dyspozycji - zaznacza.

A czy PZN może coś jeszcze zrobić w sprawie przyszłości zawodniczki? Raczej nie. Teraz wszystko zależy od MKOl i FIS. - Wyrok ostatecznie nie zapadł, ale zawodniczka na pewno poniesie konsekwencje tego zdarzenia, niezależnie od winnego. Marek została tymczasowo zawieszona przez FIS - EPO w organizmie wskazuje, że pewnie Międzynarodowa Federacja Narciarska zdyskwalifikuje ją na dwa lata - mówi. I dodaje: Czekamy też na decyzję MKOl, ale możemy się spodziewać, że wszystkie wyniki Marek z igrzysk olimpijskich zostaną anulowane. Także te ze sztafety.

Kto jej pomagał?

8 marca polskim sportem wstrząsnęła wieść o pozytywnym wyniku próbki A testu antydopingowego Kornelii Marek. Polska biegaczka narciarska, która w biegu na 30 km zajęła 11. miejsce, a wraz ze sztafetą szóste, poprosiła o powtórzenie badania. Powtórka - badanie próbki B również wykazało obecność EPO (erytropoetyny) w organizmie zawodniczki, co jednoznacznie potwierdza, że zawodniczka stosowała doping. Marek do zarzutów się nie przyznaje. Nie przyznaje się też nikt z jej otoczenia. Jednakże wiadomo, że ostatnią dawkę EPO Marek musiała otrzymać już w Vancouver i że ktoś w "kuracji" musiał jej pomagać. Teraz trzeba się tylko dowiedzieć kto.

ktu/iga/kwj/k

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opini.

Pozostałe informacje