Agnieszka Radwańska pokonała Venus Williams 6:2, 6:3

Polka awansowała do 3. rundy Rolland Garros

Łukasz Kubot wygrał z Francuzem Florentem Serrą 7:6 (7-0), 6:2, 7:6 (7-4)

Polak jest już w trzeciej rundzie Rolland Garros

"Nie jestem alfą i omegą"

Działań grupy, która chce go odwołać, komentować nie będzie. A ewentualny brak absolutorium na zjeździe PZPN dla zarządu jego prezes Grzegorz Lato uważa jedynie za ostrzeżenie. Będzie to jedynie "tak zwana żółta kartka", po której trzeba się po prostu wziąć do roboty.

Grzegorz Lato nie chce komentować ruchów grupy działaczy zebranej wokół szefa Podkarpackiego ZPN Kazimierza Grenia. Planują oni odwołać Latę z fotelu prezesa podczas najbliższego zjazdu Związku, który odbędzie się 20 grudnia. - Powiem krótko - o komentarze odsyłam do pana Grenia, czy innych, którzy mnie krytykują - mówi Lato. - W tym kraju co drugi jest recenzentem, każdy jest mądry. Jestem w zasadzie spokojnym człowiekiem i rzadko się denerwuję, a jeśli już - to wiem co mam robić. Nie ma więc

Jestem prezesem ponad rok i też popełniam pomyłki, nie jestem alfą i omegą

W tym kraju co drugi jest recenzentem, każdy jest mądry. Jestem w zasadzie spokojnym człowiekiem i rzadko się denerwuję, a jeśli już - to wiem co mam robić

żadnej mojej reakcji na różne zaczepki - stanowczo ucina prezes.

Brak absolutorium? Żółta kartka

- W statucie PZPN jest zapis, że kadencja trwa cztery lata i raz do roku odbywa się walne zebranie sprawozdawcze, gdzie udziela się absolutorium poszczególnym członkom zarządu. Jeśli ktoś nie dostanie absolutorium, to nie znaczy, że musi z zarządu odejść - mówi Lato. - Jest to tak zwana żółta karta. Albo się weźmie do roboty, albo nie. Najważniejsze będzie wystąpienie szefa komisji rewizyjnej - dodaje.

Jak ktoś ma niechęć...

O zwyczaju corocznych sprawozdań i głosowań Lato nie ma najlepszej opinii. - Nie ułatwia to członkom zarządu pracy. Gdyby chodziło o rzetelność - nie byłoby problemu. Gdy szef komisji rewizyjnej występuje o udzielenie absolutorium, to oznacza, że nie znaleziono uchybień w działalności związku. Znając działaczy - jak ktoś ma uraz do kogoś, to mimo tego może głosować przeciwko i nie udzielić absolutorium - obawia się prezes Lato.

Główny problem - wyniki kadry

Mijający rok Lato ocenia dość surowo. - Nie był to ciekawy rok dla polskiego futbolu. Główny problem jest jeden - wyniki pierwszej reprezentacji. W pewnym momencie coś się wypaliło między trenerem Leo Beenhakkerem i zawodnikami - ocenia. Dodaje, iż holenderskiego szkoleniowca być może trzeba było zwolnić wcześniej.

"Nie jestem alfą i omegą"

- Jestem prezesem ponad rok i też popełniam pomyłki, nie jestem alfą i omegą. Gdybym zajmował stanowisko przez dziewięć lat jak Michał (Listkiewicz - red.), to byłbym kuty na cztery nogi - samokrytycznie mówi Lato. Swoich kluczowych decyzji - jak podpisanie dziesięcioletniej umowy dotyczącej praw do transmisji telewizyjnych z firmą Sportfive - broni jednak bardzo mocno. - Zakładany przez nich minimalny zarobek PZPN jest super, a ten optymalny - rewelacja - zapewnia. - Podobnie kwestia umowy ze sponsorem technicznym. Dziś, przy takich wynikach reprezentacji, podobnej oferty by nie było - dodaje prezes PZPN.

jr//kwj

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opini.

Pozostałe informacje