"Nie jestem alfą i omegą"
Działań grupy, która chce go odwołać, komentować nie będzie. A ewentualny brak absolutorium na zjeździe PZPN dla zarządu jego prezes Grzegorz Lato uważa jedynie za ostrzeżenie. Będzie to jedynie "tak zwana żółta kartka", po której trzeba się po prostu wziąć do roboty.
Grzegorz Lato nie chce komentować ruchów grupy działaczy zebranej wokół szefa Podkarpackiego ZPN Kazimierza Grenia. Planują oni odwołać Latę z fotelu prezesa podczas najbliższego zjazdu Związku, który odbędzie się 20 grudnia. - Powiem krótko - o komentarze odsyłam do pana Grenia, czy innych, którzy mnie krytykują - mówi Lato. - W tym kraju co drugi jest recenzentem, każdy jest mądry. Jestem w zasadzie spokojnym człowiekiem i rzadko się denerwuję, a jeśli już - to wiem co mam robić. Nie ma więc
Jestem prezesem ponad rok i też popełniam pomyłki, nie jestem alfą i omegą
żadnej mojej reakcji na różne zaczepki - stanowczo ucina prezes.W tym kraju co drugi jest recenzentem, każdy jest mądry. Jestem w zasadzie spokojnym człowiekiem i rzadko się denerwuję, a jeśli już - to wiem co mam robić
Brak absolutorium? Żółta kartka
- W statucie PZPN jest zapis, że kadencja trwa cztery lata i raz do roku odbywa się walne zebranie sprawozdawcze, gdzie udziela się absolutorium poszczególnym członkom zarządu. Jeśli ktoś nie dostanie absolutorium, to nie znaczy, że musi z zarządu odejść - mówi Lato. - Jest to tak zwana żółta karta. Albo się weźmie do roboty, albo nie. Najważniejsze będzie wystąpienie szefa komisji rewizyjnej - dodaje.
Jak ktoś ma niechęć...
O zwyczaju corocznych sprawozdań i głosowań Lato nie ma najlepszej opinii. - Nie ułatwia to członkom zarządu pracy. Gdyby chodziło o rzetelność - nie byłoby problemu. Gdy szef komisji rewizyjnej występuje o udzielenie absolutorium, to oznacza, że nie znaleziono uchybień w działalności związku. Znając działaczy - jak ktoś ma uraz do kogoś, to mimo tego może głosować przeciwko i nie udzielić absolutorium - obawia się prezes Lato.
Główny problem - wyniki kadry
Mijający rok Lato ocenia dość surowo. - Nie był to ciekawy rok dla polskiego futbolu. Główny problem jest jeden - wyniki pierwszej reprezentacji. W pewnym momencie coś się wypaliło między trenerem Leo Beenhakkerem i zawodnikami - ocenia. Dodaje, iż holenderskiego szkoleniowca być może trzeba było zwolnić wcześniej.
"Nie jestem alfą i omegą"
- Jestem prezesem ponad rok i też popełniam pomyłki, nie jestem alfą i omegą. Gdybym zajmował stanowisko przez dziewięć lat jak Michał (Listkiewicz - red.), to byłbym kuty na cztery nogi - samokrytycznie mówi Lato. Swoich kluczowych decyzji - jak podpisanie dziesięcioletniej umowy dotyczącej praw do transmisji telewizyjnych z firmą Sportfive - broni jednak bardzo mocno. - Zakładany przez nich minimalny zarobek PZPN jest super, a ten optymalny - rewelacja - zapewnia. - Podobnie kwestia umowy ze sponsorem technicznym. Dziś, przy takich wynikach reprezentacji, podobnej oferty by nie było - dodaje prezes PZPN.
jr//kwjDowiedz się więcej...
Komentarze (0)
Pozostałe informacje
Koncert "Isi" trwał godzinę. Venus bez szans
Kubot po dwóch tie-breakach w 3. rundzie
Łukasz Kubot podobnie jak Agnieszka Radwańska jest już w trzeciej rundzie wielkoszlemowego turnieju na kortach ziemnych im. Roland... czytaj dalej »
Trener Hiszpanii: Nie jesteśmy faworytem
Anglicy mają problem. Frank Lampard kontuzjowany
Frank Lampard, który znalazł się w 23-osobowej kadrze Anglii na piłkarskie mistrzostwa Europy w Polsce i na Ukrainie doznał w środ... czytaj dalej »
Jan Urban nowym trenerem Legii
Jan Urban po dwóch latach przerwy wrócił na Łazienkowską. Zastąpił on Macieja Skorżę na stanowisku trenera piłkarzy Legii Warszawa... czytaj dalej »
"Co to było, Dick?" W Rosji rozczarowanie
- Co to było, Dick? - pyta w środę holenderskiego selekcjonera reprezentacji Rosji Dicka Advocaata dziennik "Sowietskij Sport... czytaj dalej »
EURO 2012. 25 jubilatów
Przemycali heroinę, kokainę, marihuanę, amfetaminę? Areszt dla "Starucha" i 42 osób
Pół roku cieszył się wolnością Piotr S., ps. Staruch. Lidera kibiców warszawskiej Legii aresztowano pod zarzutem handlu narkotykam... czytaj dalej »
"Bądźcie godni Rosji! Naprzód, Rosjo!"
"Najpierw Adamek, potem Kliczko"
Ambitne plany ma najbliższy rywal Tomasza Adamka. Eddie "Szybki" Chambers chce najpierw 16 czerwca pobić Polaka, by późn... czytaj dalej »








