Prezydent Bronisław Komorowski napisał list do Baracka Obamy ws. "polskiego obozu śmierci"

Tusk: Wypowiedź Obamy to sprawa, obok której nie można przejść obojętnie

Tusk: Naszych amerykańskich przyjaciół stać na reakcję bardziej zdecydowaną niż sprostowanie

Liverpool wyśpiewał miliony

Działacze Liverpoolu wyczuli koniunkturę i w pertraktacjach z Realem Madryt zaczynają od wysokich stawek. Hiszpanie, którzy zapragnęli mieć w swoich szeregach piłkarza "The Reds" Xabiego Alonso, muszą przygotować się na kolejny, znaczący wydatek.

W Liverpoolu poszli po rozum do głowy i chcą znacznie podreperować swój budżet. Działacze "The Reds" widząc, jakimi kwotami operują władze Realu Madryt, wyceniły Xabiego Alonso na pokaźną sumę. Zdaniem "The Times", Anglicy nie będą czynić przeszkód przy odejściu piłkarza, jeśli tylko Real wyłoży na stół 35 milionów funtów.

Taka kwota zrównoważyłaby budżet Liverpoolu, który poważnie został nadwątlony po zakupie prawego obrońcy Glena Johnsona z Portsmouth. Rafael Benitez zdecydował się zapłacić za niego 18 milionów funtów.

Benitez zapragnął mieć pupila

Kwota 35 mln funtów za Xabiego Alonso, który od dawna znajduje się na liście życzeń "Królewskich", Florentino Pereza nie powinna odstraszyć. Prezydent Realu latem udowodnił, że nie należy do tych, co starannie oglądają euro.

Odejście hiszpańskiego pomocnika jest o tyle prawdopodobne, że od dłuższego czasu nie może znaleźć wspólnego języka z Benitezem. Początek sporu na linii piłkarz-menedżer można upatrywać rok temu, kiedy Benitez zapragnął sprowadzić do Liverpoolu Garetha Barry'ego, który miał zająć miejsce w środku pola, a więc tam, gdzie gra Xabi Alonso.

twis/mlas

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opini.

Pozostałe informacje