Prezydent Bronisław Komorowski napisał list do Baracka Obamy ws. "polskiego obozu śmierci"

Tusk: Wypowiedź Obamy to sprawa, obok której nie można przejść obojętnie

Tusk: Naszych amerykańskich przyjaciół stać na reakcję bardziej zdecydowaną niż sprostowanie

Kto umoczył pływaka wszechczasów?

Michael Phelps został przyłapany na paleniu "trawki" podczas jednej ze studenckich imprez. 14-krotny mistrz olimpijski jeszcze przed feralną zabawą próbował się zabezpieczyć - wynajął ochroniarzy, którzy obecnym na imprezie studentom zabraniali robić zdjęcia. To jednak nie pomogło i nikt nie wie, jak zdjęcia przedostały się do prasy. - Ja ich nie sprzedałem - mówi ten, który sfotografował Phelpsa z fajką.

"Kto zrobił zdjęcie opublikowane w bulwarówce "News of the World", po którym Phelps najpierw przyznał się do palenia zakazanej w sporcie marihuany, a później został ukarany trzymiesięczną dyskwalifikacją?" - pyta "Gazeta Wyborcza" i poszukuje odpowiedzi w amerykańskich relacjach z sensacyjnego zdarzenia pt. "The Michael Phelps Party".

Skąd te zdjęcia?

Sprawa trafienia zdjęć do prasy jest rzeczywiście ciekawa - fotografowanie Michaela Phelpsa na imprezie było zakazane. Jeden ze studentów przyznaje jednak, że robił zdjęcia palącemu Phelpsowi telefonem komórkowym, ale przysięga, że nikomu go nie sprzedał. Co więcej, twierdzi, że jego aparat zaginął. Inna ze studentek wspomina, że widziała, gdy inna wyciągnęła aparat z kieszeni i zrobiła zdjęcie, gdy pływak zaciągał się fajką. - Pomyślałam, że to świństwo robić mu coś takiego - skomentowała.

"Świństw" sam pływak chciał jak najbardziej uniknąć - przed domem stało też dwóch ochroniarzy i prosiło każdego wchodzącego o nierobienie zdjęć słynnemu sportowcowi. "Jako pływający słup reklamowy rekordzista miał na koncie ponad 100 mln dol. (zebranych od kilku międzynarodowych koncernów) i mógł sobie pozwolić na prywatną ochronę." - komentuje "GW".

Dał się przyłapać

Ochrona nie interweniowała, gdy kilka osób jednak robiło Phelpsowi zdjęcia komórkami. Ten co najmniej raz odmówił pozowania. - Powiedział, że nie chciałby, aby sfotografowano go pijącego piwo i w ogóle uczestniczącego w imprezie, na której pije się alkohol - powiedział jeden z gości. A gwoździem imprezy (oprócz pływaka wszechczasów) były "piwne zakłady".

Impreza Michaela Phelpsa skończyła się dla niego bardzo przykro - stracił ważnego sponsora, został zawieszony na 3 miesiące przez Amerykański Związek Pływacki, i, co chyba najgorsze, stracił miano "amerykańskiego bohatera". Teraz może także zostać ukarany przez prokuraturę. Śledztwo prowadzi szeryf Leon Lott, znany z twardego stanowiska przeciw marihuanie. Posiadanie lekkiego narkotyku jest dozwolone w małych ilościach w 12 stanach USA - w tym w Południowej Karolinie, gdzie bawił się Phelps - ale szeryf chciałby wiedzieć, czy pływak nie miał go więcej niż dozwolona uncja i do kogo należała fajka wodna widoczna na zdjęciu. Jej posiadanie jest zakazane.

ktu/bea

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opini.

Pozostałe informacje