Agnieszka Radwańska pokonała Venus Williams 6:2, 6:3

Polka awansowała do 3. rundy Rolland Garros

Łukasz Kubot wygrał z Francuzem Florentem Serrą 7:6 (7-0), 6:2, 7:6 (7-4)

Polak jest już w trzeciej rundzie Rolland Garros

EPO złamie Polkę? "Cud" już kiedyś był

Litery EPO - czyli skrót od erytropoetyny - Kornelia Marek zapamięta już na całe życie. Teraz jej sportowe losy zależą od wyniku badania tzw. próbki B. Jak tłumaczył w TVN24 specjalista od badań antydopingowych, obie próby są pobierane jednocześnie, mają więc jednakowy skład - a weryfikacja próbki B ma tylko sprawdzić, czy aparatura pomiarowa działała poprawnie. Prezes Nurowski "liczy na cud", a taki... już kiedyś się zdarzył.

Jak na antenie TVN 24 tłumaczył Michał Rynkowski z Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, strona polska nie ma wglądu do próbek pobranych w Vancouver. Zebrano ich podczas igrzysk ponad 2 tysiące i trwa ich analiza. Jak mówił niedawno prezydent MKOl, Jacques Rogge, ostatnie wyniki mogą być znane nawet dopiero w 2018 roku.

Próbka A Kornelii Marek została już jednak sprawdzona - i wykryto w niej obecność EPO. Co to właściwie jest? Istnieją niejako dwie erytropoetyny - naturalna produkowana w nerkach i sztuczna, służąca do dopingu. Tę podaje się w formie zastrzyków.

EPO dotlenia

Erytropoetyna jest hormonem produkowanym głównie w nerkach, który stymuluje produkcję w szpiku kostnym erytrocytów, czyli czerwonych ciałek krwi. Krwinki czerwone zawierają hemoglobinę - kluczowy składnik przenoszący tlen w organizmie.

Podczas przechodzenia krwi przez naczynia włosowate płuc, hemoglobina wiąże się z tlenem. Natleniona w ten sposób krew wędruje do wszystkich organów ciała, w tym do mięśni, gdzie hemoglobina oddaje tlen.

Więcej krwinek, to więcej hemoglobiny - i więcej tlenu przenoszonego w organizmie. Mięśnie mogą zużyć go więcej i poruszać się szybciej - to cała tajemnica.

- EPO można wykryć w moczu jeszcze bardzo długo po zażyciu - tłumaczył Michał Rynkowski.

EPO oszukuje

Kornelia Marek nie była "na celowniku" organizatorów - po prostu została wylosowana do badań. - Obie próbki zostały pobrane w tym samym czasie i miejscu - tłumaczył ekspert.

Ekipa MKOl zawsze dzieli tak pobrany materiał - na próbkę A i B. Pierwsza to 60 ml moczu, druga 30. Materiał jest ten sam, a badanie drugiej próbki (dojdzie do niego w piątek w kanadyjskim Richmond) to tylko rodzaj weryfikacji. Aparatury, a nie moczu.

- To rodzaj odwołania dla sportowców. Trzeba oddać im sprawiedliwość - dodał Rynkowski, ale jak tłumaczył, błędy przy pomiarach zdarzają się niezwykle rzadko. Po pierwsze, EPO pojawiło się pod koniec lat dziewięćdziesiątych i technika pozwoliła opracować znakomite metody jego wykrywania. Po drugie, jak zauważył Rynkowski, EPO podaje się w zastrzykach, a więc szanse, że weźmie się je przez przypadek są naprawdę znikome.

Precedensy jednak są - w 2006 roku, już po poprzednich wpadkach, EPO wykryto w organizmie słynnej sprinterki Marion Jones. W próbce A. Próbka B dała wynik negatywny. Amerykańska komisja ds. zwalczania dopingu nabrała wtedy wody w usta i nigdy szeroko nie komentowała sprawy.

EPO zabija

Z drugiej strony EPO to śmiertelne zagrożenie - podnosi lepkość krwi, co może doprowadzić do zatoru którejś z tętnic. W 2009 roku z tego powodu zmarł belgijski kolarz Frank Vandenbroucke, a eksperci twierdzą, że podobnie działający lek zabił najszybszą od 1988 roku kobietę świata - Florence Griffith Joyner, czyli "Flo Jo".

kcz/sk/k

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opini.

Pozostałe informacje