Agnieszka Radwańska pokonała Venus Williams 6:2, 6:3

Polka awansowała do 3. rundy Rolland Garros

Łukasz Kubot wygrał z Francuzem Florentem Serrą 7:6 (7-0), 6:2, 7:6 (7-4)

Polak jest już w trzeciej rundzie Rolland Garros

"Co jej odbiło? Gdzie był trener?"

To jakiś koszmarny sen - tak podejrzenia o doping u polskiej biegaczki określa prezes PKOl Piotr Nurowski. Jak dodał, "łudzi się", że próbka B wykaże niewinność Kornelii Marek. Jeśli nie, to według niego odpowiedzialni są sama narciarka i sztab trenerski. Prezes zapewnia jednak, że stypendium za 6. miejsce w olimpijskiej sztafecie może stracić tylko Marek.

Ta wiadomość spadła na polskich kibiców jak grom z jasnego nieba: w środę wieczorem Polski Komitet Olimpijski poinformował, że próbka A z igrzysk w Vancouver wykazała obecność w organizmie Kornelii Marek obecność niedozwolonego środka. Chodzi o EPO, stosowane głównie przez kolarzy i sprinterów.

Oglądaj
Wideo: TVN24 "Na co ona liczyła"?

Koszmarny sen prezesa

Czy próbka B może dać teraz negatywny rezultat? - Historia zna takie przypadki i będziemy się teraz łudzić, że może to pomyłka, że może to nie to, że może to nie EPO - mówił Piotr Nurowski w TVN24. - To wszystko to jakiś koszmarny sen - dodał.

Afera kładzie się cieniem na najbardziej udanych igrzyskach zimowych w historii polskich startów. - To historyczne igrzyska. A przecież wszystkich ostrzegaliśmy, uprzedzaliśmy - prezes Nurowski nie krył emocji.

- Może to koszmarny wyjątek, który nie przyćmi kanadyjskiego sukcesu - dodał.

Dlaczego one mają cierpieć?

Prezes przyznał, że nie będzie "odpowiedzialności zbiorowej" w sprawie stypendiów. Przysługują one członkiniom sztafety, czyli Kornelii Marek, Justynie Kowalczyk, Sylwii Jaśkowiec i Paulinie Maciuszek. - Jeżeli się potwierdzi to ona (Kornelia Marek - red.) na pewno je straci. Ale dlaczego inne mają je tracić? Dlaczego one mają cierpieć? - mówił prezes PKOl.

Jak jednak potwierdził, w przypadku pozytywnej próbki B, drużynę czeka dyskwalifikacja, a Marek zawieszenie na dwa lata.

Wstyd, hańba i kompromitacja

- Rozmawiałem tylko ze związkiem (narciarskim - red.), z nią nie. Ale to już nie jest juniorka. Ma prawie 25 lat. W Vancouver było ponad 2 tysiące próbek, na co ona liczyła - mówił prezes PKOl.

- Co jej odbiło? Gdzie był trener? - zastanawiał się. Szkoleniowcem Marek jest Wiesław Cempa. W czwartek w rozmowie z TVN24 przyznał krótko: "To szok!" i zarzekał się, że o niczym nie wie.

- Mam nadzieję, że będzie to dla niej wystarczająca nauczka. O ile to się potwierdzi - powiedział Piotr Nurowski. - A wtedy to będzie wstyd, hańba i kompromitacja - dodał. Czyja? Nie sprecyzował.

U Justyny to był błąd

Problem z wynikami badań miała przed laty Justyna Kowalczyk. W 2005 roku Polkę zdyskwalifikowano na 2 lata, ale skrócono karę do sześciu miesięcy. Było to efektem zażycia przez nią w dniu zawodów deksametazonu, niedozwolonego medykamentu z grupy glukokortykosteroidów, którym leczyła kontuzjowane kolano. To środek stosowany tez przy alergiach.

- Zaangażowałem się w tę sprawę. Nieznajomość języków poza polskim spowodowała wtedy błąd w dokumentach - tłumaczył prezes. Polska nie zgłosiła wtedy na czas leku, którego używała biegaczka.

W 1988 roku, podczas zimowych igrzysk olimpijskich w kanadyjskim Calgary, na dopingu złapano hokeistę Jarosława Morawieckiego. Usprawiedliwiał się, że niedozwolony środek został dodany do jedzenia. Konkretnie do... krokietów, które spożywał razem z czerwonym barszczem.

kcz/sk/k

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opini.

Pozostałe informacje