Agnieszka Radwańska pokonała Venus Williams 6:2, 6:3

Polka awansowała do 3. rundy Rolland Garros

Łukasz Kubot wygrał z Francuzem Florentem Serrą 7:6 (7-0), 6:2, 7:6 (7-4)

Polak jest już w trzeciej rundzie Rolland Garros

Ciskał gromy za doping, bankrutował za medale

Foto: TVN24 | Video: TVN24 Świat sportu wspomina szefa PKOl

- Straciliśmy dobrego brata - tak o śmierci szefa PKOl Piotra Nurowskiego mówi sportowe środowisko. Był takim "bratem", bo do sprawy każdego z zawodników podchodził indywidualnie, rozmawiając w przyjaznej atmosferze. Potrafił też tupnąć nogą, jak w przypadku Kornelii Marek, u której stwierdzono doping. Przypominamy szefa polskiego ruchu olimpijskiego Piotra Nurowskiego, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem.

Sportowcy, działacze i kibice zapamiętali go jako ogromnego pasjonata sportu i sprawnego działacza. Funkcję przewodniczącego PKOL pełnił po raz drugi z rzędu.

- Jako olimpijczycy straciliśmy takiego dobrego, starszego brata. To nie był wielki pan prezes, który z jakiegoś piedestału, zza wielkiego biurka przyjmuje nas i załatwia, bądź nie, sprawy. To był ktoś, kto nam towarzyszył na co dzień - powiedział na antenie TVN24 były mistrz olimpijski w chodzie sportowym Robert Korzeniowski.

Jak podkreślił, szef PKOL był "zawodowym dyplomatą". - W końcu mieliśmy naprawdę świetnego przedstawiciela na świecie - mówił.

Jadę 26 lutego na Sliding Centre, by specjalnie nosić boba.

Piotr Nurowski

Chcę poczuć się bankrutem.

Nurowski

Szczęśliwy z bankructwa

Przed igrzyskami w Vancouver Piotr Nurowski zadeklarował, że "chce poczuć się bankrutem", a wszystko przez finansowe premie, jakie chciał wypłacić za zdobycie medali. Gdy sukces stał się faktem (6 medali, w tym złoty - drugi w historii, zdobyty po 38 latach) tryskał humorem. - Melduję wykonanie zadania - ogłaszał.

Po sukcesie w Kanadzie chciał iść za ciosem i zaproponował zimową olimpiadę w Polsce. - Mam takie miasto. Nazywa się Kraków. Do końca XVI wieku stolica stolica Rzeczpospolitej. Jest najbardziej rozpoznawalny - zarażał swoim optymizmem. Podawał nawet daty, kiedy Polska mogłaby ugościć sportowców zimowych dyscyplin. - W 2018 po Soczi będzie Europa. 2022 chyba gdzieś w Azji i wtedy rok 2026. O tym trzeba już rozmawiać - mówił szef PKOl.

Gdy w Vancouver okazało się, że nie ma rąk, które mogłyby ważący ćwierć tony bolid bobsleistów przenieść z parkingu na tor, wątły szef PKOl od razu się zgłosił na ochotnika. - Jadę 26 lutego na Sliding Centre, by specjalnie nosić boba. Obiecałem im to - mówił najzupełniej poważnie.

Bezwzględny

Potrafił być radosny, wiedział, kiedy zgrabnie zażartować, ale potrafił też ciskać gromami. Jak w rozmowie z nami, zapytany o przypadek dopingu u Kornelii Marek. - Poszła w zaparte i mataczy. Bo jak można z jednej strony mówić, że czuje się winna, a zaraz potem, że nie brała niczego? - pytał się.

Przy tym dodał, że gdyby to zależało od poziomu jego sympatii do zawodniczki, to by jej nie karał. - Konsekwencje musi jednak ponieść - zaznaczył twardo.

Był też bezwzględny wobec działaczy, którzy pomagali w stosowaniu narciarce w nielegalnym wspomaganiu. Proponował dla nich wręcz karę więzienia. - Bo to mafia potencjalnych morderców - tłumaczył.

Zapalony działacz i pasjonat

W rolę działacza wcielił się w wyjątkowo młodym wieku. Miał 28 lat, kiedy wybrano go na pierwszą kadencję prezesa Polskiego Związku Lekkiej Atletyki (w 1973 r., pełnił tę funkcję przez dwie kadencje, do 1980 r.). Wówczas był najmłodszym prezesem narodowego związku sportowego na świecie.

Później zajął się dyplomacją. Został pracownikiem MSZ. Na początku lat dziewięćdziesiątych zajmował się tworzeniem stacji telewizyjnych Polsat. W 2005 wystartował w wyborach na prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego i pokonał obu kontrkandydatów - ówczesnego szefa Stanisława Stefana Paszczyka oraz Adama Giersza.

W 2009 roku powierzono mu pełnienie tej funkcji na kolejną czteroletnią kadencję. 17 kwietnia, w roku zdobycia przez polskich sportowców rekordowej liczby, sześciu medali zimowych igrzysk olimpijskich w Vancouver, miał złożyć sprawozdanie na dorocznym zjeździe PKOl. Nie zdążył.

Obowiązki przewodniczenia PKOl po tragicznej śmierci Nurowskiego przejął wiceprezes, Andrzej Kraśnicki.

twis/k

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opini.

Pozostałe informacje