Prezydent: Słowa Obamy nie odzwierciedlają jego poglądów

Prezydent nazwał je bolesną pomyłką

Prezydent: Każdy rozpoznany błąd może nas do siebie zbliżyć

Prezydent: Wysłałem list do Obamy, liczę na naprawienie błędu

Wczoraj Obama użył sformułowania "polski obóz śmierci"

6 bandytów w rękach policji. Napadli 7-latków, bili rodziców

Foto: Ojciec jednego z chłopców opowiada o ataku/TVN24 | Video: Ojciec jednego z chłopców opowiada o ataku/TVN24 Trampkarze Lechii Gdańsk zaatakowani

Jak dowiedzieliśmy się, w ataku na 7-letnie dzieci ze szkółki Lechii Gdańsk i ich rodziców w czasie halowego turnieju w Redzie (woj. pomorskie), uczestniczyło 12 osób. Sześciu chuliganów, którzy mieli na sobie barwy Arki Gdynia, jest już w rękach policji. Prawdopodobnie usłyszą zarzuty. Stowarzyszenie Kibiców gdyńskiego klubu od ataku się odcięło i zapowiada współpracę z policją w celu schwytania sprawców.

W czasie ogólnopolskiego turnieju halowego "Jedynak RED CUP 2012", który odbywał się w niedzielę w pewnej chwili na boisko wtargnęli zamaskowani mężczyźni w kominiarkach i kapturach, i zaatakowali 7-letnie dzieci. Zdzierali z nich koszulki Lechii i szaliki. Wszyscy mieli na sobie emblematy Arki Gdynia i w trakcie ataku wykrzykiwali nazwę swojego klubu. O sprawie jako pierwszy informował "Dziennik Bałtycki".

Przerażone dzieci

W obronie dzieci stanęli rodzice. Ojciec jednego z chłopców został przewieziony do szpitala na badania, a kilku innych w szarpaninie doznało potłuczeń. Całe zajście trwało kilkadziesiąt sekund, po czym napastnicy zniknęli.

Tę wersję potwierdził Wiesław Krauze z policji w Wejherowie, równocześnie jednak uspokajając: - Żadne z dzieci nie zostało na szczęście uderzone. Obrażenia odnieśli tylko ich opiekunowie - stwierdził funkcjonariusz.

W tym momencie jesteśmy pewni, że 2 zatrzymane przez nas osoby są bezpośrednio związane z tą napaścią.

Policja - REDA - NAPASC NA TRAMPKARZY LECHII

Oświadczenie SKGA ws. napaści w Redzie (arkowcy.pl)

Dzieci przerażone

Śledztwo policji w Redzie od poniedziałku szybko postępuje. Identyfikacja podejrzanych jest możliwa dzięki nagraniom z monitoringu. Jak powiedział nam Krauze, sześć osób zostało już zatrzymanych. Wszyscy to mieszkańcy powiatu wejherowskiego. Zidentyfikowano dwunastu chuliganów, choć jak zaznaczył Krauze, ta liczba może się zmienić.

Przebywają w izbie zatrzymań. Tam będą przesłuchani przez prokuratora, który prawdopodobnie postawi im zarzuty. - Te mogą być najróżniejsze - tłumaczył Krauze.

Funkcjonariusz dodał też, że do komisariatu w Redzie "wciąż są doprowadzane kolejne osoby i tam składają zeznania, jednak większość z nich jest zwalniana do domów". Same dzieci, które całym wydarzeniem były przerażone nie zostały przesłuchane przez policję. - Rozmawialiśmy z nich opiekunami i na ich opisach i zeznaniach się opieramy - stwierdził rozmówca.

Kibice "nie popierają"

Na napaść w czasie turnieju młodzików szybko zareagowali fani Arki zrzeszeni w Stowarzyszeniu Kibiców Gdyńskiej Arki. Jak podaje wtorkowa "Gazeta Wyborcza", pojawili się oni wraz z policją po napaści i "przepraszali rodziców i dzieci". Mieli też zapewnić zebranych o tym, że odzyskają wszystkie rzeczy (skradzione szaliki i koszulki) i pomogą policji w "namierzeniu" sprawców.

Dzień później pojawiło się oficjalne oświadczenie klubu kibica.

"W związku z niedzielnymi wydarzeniami mającymi miejsce w Redzie przy okazji turnieju 'Jedynka REDA CUP 2012' i związaną z tym medialną nagonką na kibiców Arki, informujemy, że SKGA absolutnie nie popiera takich zachowań. Stowarzyszenie Kibiców Gdyńskiej Arki poprzez liczne akcje charytatywne, społeczne i patriotyczne dba o pozytywny wizerunek kibiców. Informujemy również, że nie zamierzamy tego wydarzenia w żaden sposób komentować" - napisali fani Arki zrzeszeni w SKGA, jednocześnie nie zgadzając się na "pochopne" oskarżanie zwolenników ich drużyny o napaść.

Na miejscu po chwili?

Policja w Wejherowie nie potwierdza co prawda, że kibice Arki pomagają w zbieraniu informacji o potencjalnych napastnikach, ale mówi, że "chętnie przyjmie każde zawiadomienie, które pomoże w identyfikacji kolejnych osób".

Równocześnie Krauze zdementował informacje "GW", która - cytując trenera "trampkarzy" Lechii - napisała, że patrol policji zjawił się na miejscu napaści w hali oddalonej od posterunku dopiero po 20 minutach.

- Weryfikowałem to i mogę powiedzieć, że patrol był na miejscu zdarzenia kilka minut po telefonie, bo policjanci w tym czasie przebywali w terenie i musieli dojechać z bardziej oddalonego miejsca - zakończył.

adso,kcz/fac,iga

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opini.

Pozostałe informacje