tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Pawłowicz o Marszu Szmat

Rozmowa Jarosława Kuźniara z Krystyną Pawłowicz

Rozmowa Jarosława Kuźniara z Krystyną Pawłowicz
Foto: TVN24 | Video: tvn24 Posłanka Krystyna Pawłowicz była gościem programu "Wstajesz i Wiesz" w TVN24

- Wychodzenie na golasa, wie pan, w ogóle bez gaci, bez stanika, jest formą przyczynienia się (do gwałtu) - mówiła posłanka PiS Krystyna Pawłowicz w TVN24 o Marszu Szmat. - Te baby same się reklamowały. Po prostu szmaty - dodała. Poniżej prezentujemy cały zapis rozmowy.

Jarosław Kuźniar: W Sejmie posłanka Prawa i Sprawiedliwości Krystyna Pawłowicz. Dzień dobry, witam panią profesor.
Krystyna Pawłowicz: Dzień dobry. Nie posłanka, a poseł.
JK: A co się stało, że...
KP: Nic się nie stało, zawsze byłam poseł. Konstytucja mówi o posłach, a nie o posłankach i posłach. Jestem posłem. Pani poseł Krystyna Pawłowicz, dzień dobry.
JK: Pani poseł Krystyna Pawłowicz. Czy ja mogę panią poseł Krystynę Pawłowicz prosić o to, żeby to nie był kolejny wykład, tylko próba rozmowy?
KP: To proszę nazywać mnie poprawnie. Jestem panią poseł Krystyną Pawłowicz.
JK: Ale oburza się pani na to, że dodałem końcówkę, która podkreśla pani kobiecość?
KP: Ale proszę nie podkreślać. Konstytucja mówi o pewnym stanowisku, funkcji, więc proszę mówić, jak mówi konstytucja.
JK: Z przyjemnością konstytucję czasem można złamać. Co trzeba zrobić, droga pani poseł, żeby zyskać pani szacunek?
KP: Proszę pana, nie szkoda panu czasu?
JK: Na to pytanie? Nie. Szczególnie, że jestem ciekaw odpowiedzi.
KP: Wie pan, może przejdźmy, naprawdę jest tutaj zaraz posiedzenie Sejmu. Gdyby pan zechciał zadać pytanie.
JK: Co trzeba zrobić, żeby zyskać pani szacunek?
KP: Dawać dobre pytania.
JK: Co trzeba zrobić, żeby zyskać pani szacunek?
KP: Dawać dobre pytania, panie redaktorze.
JK: To jest moje pytanie. Bo jeśli pani nie szanuje osób, które są odmiennej płci...
KP: To pan tak mówi, to pan tak mówi, pan tak ustawia rozmowę.
JK: A jak powinienem ją ustawić, kiedy czytam, że powiedziała pani, że ten sobotni pochód, "Marsz Szmat", to była kolejna próba dewiantów?
KP: Proszę pana, kiedy pyta pan jak zyskać szacunek, pewnie nie o mój chodziło, ale w ogóle jak zyskać, to ja przeczytam tylko zawiadomienie, zaproszenie właśnie na "Marsz Szmat", które mówi tak: "zaprasza dziwki, żigolaków, kurtyzany, alfonsów, napalonych queerów, wyzwolonych feministów, transwestytów, córy Koryntu, ladacznice, erotomanów, pedałów, święte prostytutki, puszczalskich, dewiantów". Więc ja po prostu odzywam się takim językiem, w jakim tutaj zostało wystosowane zaproszenie.
JK: Czyli tam był cudzysłów duży przy pani słowie dewiant?
KP: Tutaj użyto bez cudzysłowia. Natomiast powiem panu, że sposób, w jaki zachowano się, sposób, w jaki przedstawiono sprawę bardzo ważną, bardzo ważny problem ofiar gwałtów, został po prostu skarykaturyzowany. To jest jedna wielka prowokacja. Organizatorzy poszli nie tą drogą dlatego, że PiS...
JK: A jaką drogą powinno iść?
KP: ... Ja właśnie chcę powiedzieć, że PiS w zeszłym tygodniu był procedowany projekt ustawy, zgłoszony właśnie przez Prawo i Sprawiedliwość, o radykalnym podniesieniu kar za gwałty. Żaden z klubów nie poparł tej naszej propozycji, (projekt) został odrzucony. Tutaj organizatorzy powinni się zwrócić do Sejmu i to jest realna droga...
JK: Zmiana prawa to jedno, a uświadomienie ludziom, że to jest problem drugie. Dlatego czasami trzeba wyjść na drogę i zrobić taką manifestację.
KP: Natomiast nie jest takim sposobem przebieranie się, czynienie wyuzdanych gestów, zachowanie się w sposób obrażający innych. Właściwie niektóre z pań powinny naprawdę samokrytycznie spojrzeć do lusterka i rzeczywiście włożyć staniki na siebie, a nie nosić piersi, wie pan, i epatowanie młodych ludzi, a właściwie straszenie facetów tych swoimi piersiami.
JK: Brak stroju ma swoje źródło w tej akcji, która wzięła się w Kanadzie, bo tam jeden z policjantów zasugerował coś, co bardzo podobnie pani sugeruje, że kobiety same są sobie winne. Tak się ubierają, są prawie nagie, a później są gwałcone. To jest prawie, jakbym słyszał panią.
KP: Ja Ameryki nie odkrywam dlatego, że powszechnie wiadomo, że istnieje coś takiego jak przyczynienie się. I chodzenie na golasa, wie pan, w ogóle bez gaci i bez stanika, jest formą przyczynienia. No niech pan nie udaje, że na panu nie robi wrażenia rozebrana goła baba. Robi na panu i niech one nie udają, że one w ten sposób walczą, one po prostu szokują, proszę pana.
JK: Podoba mi się rozebrana kobieta... A mogę odpowiedzieć, czy to ma być monolog?
KP: Niech pan nie udaje, że pan teraz walczy o ich prawa. Pan chce po prostu powiedzieć, że ja nie mam racji. Otóż ja mam rację, a pan nie ma racji. Pan jest facetem i pan tak samo reaguje.
JK: Ma pani rację nazywając ich dewiantami, tak po prostu, ludzi którzy się kłócą ubrani, ale wyszli na ulicę w słusznej sprawie?
KP: Proszę pana, to oni sami nazwali się dewiantami. Przeczytałam panu zaproszenia: dziwki, prostytutki, dewianci, transwestyci. Co ma transwestyta do gwałtu? Transwestytę ktoś zgwałci, proszę pana?
JK: Dalej pani podtrzymuje te swoje przykre kiedyś dla posłanki Anny Grodzkiej słowa, że jej twarz wygląda jak po meczu bokserskim?
KP: Proszę pana, mówimy teraz o "Marszu Szmat", szmaty zachowały się jak szmaty i niech szmaty walczą w taki sposób. Jeśli rzeczywiście chcą komuś coś wywalczyć, niech przyjdą do Sejmu i niech pogadają z posłami, żeby przeforsować zmianę ustawy. A pan chce tutaj zrobić sąd nade mną, to się panu nie uda. Te baby same się reklamowały. Po prostu szmaty.
JK: Jak pani może mówić tak o kobietach?
KP: One same się nazwały. To jest "Marsz Szmat". I one się same nazwały.
JK: Celowo przerysowały, żeby zwrócić uwagę ludzi na to, że tak są traktowane.
KP: Godność ma każdy człowiek. One nie mają poczucia wstydu i ja bym się wstydziła. Co tam facet w ogóle robił? Czy jego też ktoś zgwałcił przebrany za babę? Tak walczą o swoje prawa? Niech pan zajrzy do internetu, ludzie nie wiedzieli o co chodzi i po prostu traktowali to jako happening, jako prowokację. I tak się walczy, po prostu baby bez poczucia wstydu, chciały pokazać swoje ciała, brzydkie naprawdę. Ja bym się wstydziła z takimi piersiami wyjść na ulicę. A w centrum Warszawy straszyć ludzi, mężczyzn też bym nie chciała.
JK: A co to znaczy brzydkie albo ładne ciało kobiety?
KP: Niech pan sobie spojrzy. Po prostu wybrały zły sposób. Problem jest bardzo ważny, natomiast jeśli sprowadziły do poziomu szmat, prostytutek i dziwek osoby, które są ofiarami gwałtu, to zrobiły niedźwiedzią przysługę. Tak właśnie będzie się dalej traktować. Pan po prostu widocznie nie rozumie wymowy programu i całego tego happeningu.
JK: Rozumiem wymowę programu, ale jednocześnie słyszę jak posłanka PiS mówi: "jeżeli mają jakiś problem, niech przyjdą do Sejmu i załatwią to na poziomie sejmowym".
KP: One nigdy tu nie przychodzą. Niech przyjdą ubrane normalnie, bo jak nie, to wie pan co, z kodeksu wykroczeń dostaną karę. Chodzenie na golasa po ulicy narusza poczucie przyzwoitości, moralności publicznej. No i teraz będziemy się zagadywać, i tak pan mnie nie przekrzyczy.
JK: Zadam pytanie to, które myślę będzie jakikolwiek szacunek pani wywoływało: gdzie pani szacunek dla Anny Grodzkiej, skoro mówi pani: Sejm jest miejscem, gdzie można załatwiać takie rzeczy?
KP: Proszę pana, nie mówimy o Annie Grodzkiej. Jeśli była na tym marszu, i też się postawiła w rzędzie szmat, no to też jest szmata.
JK: Przeraża mnie pani.
KP: Niech się pan nie przeraża. Po prostu niech pan spojrzy nie jak człowiek, który stara się wyszukać aferę. Zrobiono niedźwiedzią przysługę wszystkim ofiarom gwałtu, niedźwiedzią przysługę. I te baby same się pokazały - jedne z piersiami, drugie tak jakby wie pan już po usunięciu piersi, drugie z kolei w sposób absolutnie nieestetyczny. Niech się poubierają, niech przyjdą poważnie załatwiać sprawy, a nie sobie robić reklamę. I faceci poprzebierani za baby, i towarzycho krzyczące, nie wiadomo o co chodzi. Wie pan, po prostu coś okropnego.
JK: Szanowna pani poseł...
KP: Policja powinna ingerować dlatego, że w taki wyuzdany sposób zachowanie się na ulicy narusza poczucie estetyki, moralności publicznej, prawo rodziców do wychowania dzieci i poczucie estetyki.
JK: Szanowna pani poseł. Czy ludzie, którzy chcą w słusznej sprawie wyjść na ulicę i zamanifestować wiedząc, że muszą coś przerysować, żeby dotrzeć do głów ludzi, nie powinni tego robić na ulicy?
KP: Ulica nie należy do dziw, kurew, alfonsów i tak dalej, i tak dalej.
JK: A dlaczego ulica ma nie należeć do ludzi, którzy walczą o dobre imię kobiet, a może należeć do ludzi, którzy przychodzą na Krakowskie Przedmieście, żeby modlić się pod wyimaginowanym krzyżem?
KP: Proszę pana, jak pan wpuści do siebie, do czystego mieszkania faceta, który chce się wyrzygać. On też coś chce zamanifestować - swoje pijaństwo albo chce się wyleczyć. Puści go pan? Niech się ubierze, ogarnie, wytrzeźwieje, przyjdzie i prezentuje swoje żale i tak dalej. Każdy może to zrobić, tylko trzeba w jakiś przyjęty sposób, z uszanowaniem innych uczuć estetycznych.
JK: Tylko dlaczego to ma być sposób, który pani będzie tolerować, a oni chcą to robić w swój sposób?
KP: Pojęcie moralności publicznej, estetyki, własności publicznej jest pojęciem nie moim. To po prostu funkcjonuje w społeczeństwie, niech się pan z tym zapozna, i te panie, które se tam organizują te marsze.
JK: Bywa pani spokojna?
KP: Proszę pana, pan myśli, że pan mnie złapie w pułapkę, nie uda to się panu. Raz się nie udało i teraz też panie redaktorze się to panu nie uda.
JK: Ale jestem już redaktorem, wtedy byłem tylko studentem. Bardzo mi miło, dziękuję za ten awans.
KP: Ale pan cały czas jest studentem, odsyłam pana po raz kolejny na studia, tym razem na studia z konstytucji.
JK: Kwadrans do godziny dziewiątej. Pani poseł Krystyna Pawłowicz, nie mylić z posłanką. Dziękuję i do zobaczenia.
KP: Dziękuję, jak najbardziej, do widzenia.
JK: Pozdrawiam.
KP: Proszę bardzo, dzięki, cześć, cześć, pa pa.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:

Pawłowicz o Marszu Szmat

Trwa cisza referendalna, która zakończy się w niedzielę o godz. 21. W tym czasie forum będzie wyłączone.