tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Święto Niepodległości. Zamieszki w Warszawie

Święto Niepodległości. Zamieszki w Warszawie
Foto: TVN24, fot. PAP/Leszek Szymański Zadyma na Nowym Świecie

Konfrontacji można się było spodziewać, od kiedy zgodę na manifestację dostali organizatorzy Marszu Niepodległości, jak i zapowiadający jego blokadę "antyfaszyści". Mało kto spodziewał się jednak, że dojdzie do takiego wybuchu przemocy. Marsz Niepodległości jeszcze nie ruszył, a już doszło do starć grup "antyfaszystów" i pseudokibiców, interweniowała policja. Potem było tylko gorzej. 210 zatrzymanych, kilkudziesięciu rannych, zniszczone samochody, zdewastowane ulice - to bilans 11 listopada na stołecznych ulicach.




Zamieszki zgodnie potępiają organizatorzy obu manifestacji, choć swojej winy w tym nie widzą. Zrzucają ją na siebie nawzajem, ubolewają nad prowokacjami i agresją chuliganów, od których się dystansują.

Politycy dyskutują natomiast nad zmianami w prawie, spierają się o to, czy i w jakim stopniu zawiniły władze miasta i policja. Zaś wymiar sprawiedliwości zajmuje się uczestnikami zamieszek.

210 zatrzymanych, tylko 3 wyroki

Kolejni zatrzymani trafiają przed sąd, ale zamiast szybkich procesów i wyroków, niemal wszyscy wychodzą na wolność. Odpowiedzą później, z wolnej stopy.

Zatrzymano w sumie 210 osób. 95 z nich to obcokrajowcy, w większości niemieccy lewacy.

W niedzielę Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście skazał na 3 miesiące więzienia i 300 złotych grzywny trzech z uczestników zamieszek. Dwaj dostali wyrok za napaść na policjanta, trzeci za udział w nielegalnym zgromadzeniu. Sąd oprócz nich zajmował się też 10 zatrzymanymi Niemcami i trzema kolejnymi Polakami, ale sprawy odroczył.

66 uczestnikom zamieszek postawiono zarzuty na podstawie materiałów, które zebrała policja podczas piątkowych zamieszek.

Niemcy na Nowym Świecie

Do pierwszych bójek doszło już koło południa, na kilka godzin przed rozpoczęciem Marszu Niepodległości. Na Nowym Świecie ok. 100 niemieckich lewaków najpierw starło się z grupą polskich narodowców. Kiedy zaczęła rozdzielać ich policja, Niemcy zaatakowali funkcjonariuszy.

Potem, uciekając przed policjantami, zabarykadowali się w kawiarni "Nowy Wspaniały Świat" na rogu Świętokrzyskiej i Nowego Świata. Po wezwaniu posiłków, policja wyprowadziła lewackich bojówkarzy z lokalu, zostali zatrzymani.

Oglądaj
Film z Kontaktu 24 (internautka Agata)
Film z Kontaktu 24 (internautka Agata)

"Antyfaszyści" na Marszałkowskiej

Tymczasem na ul. Marszałkowskiej uczestnicy wiecu "Kolorowa Niepodległa" zablokowali planowaną trasę Marszu Niepodległości. Gromadzących się na pobliskim pl. Konstytucji uczestników Marszu Niepodległości odgrodził policyjny kordon. Mimo pokojowych zapowiedzi organizatorów "antyfaszystowskiej blokady", z tłumu zaczęły lecieć butelki, kiedy tylko w pobliżu pojawili się narodowcy.

Także tutaj policja musiała ściągać posiłki, utworzyła na Marszałkowskiej, po drugiej stronie blokady, dodatkowy kordon, na wysokości ul. Wilczej. Policjanci przegrodzili również na Marszałkowskiej drugi wylot z pl. Konstytucji.

Policja kontra manifestanci

Około godz. 15 z pl. Konstytucji ruszył Marsz Niepodległości (wg różnych szacunków 9-15 tys. ludzi). Żeby uniknąć konfrontacji z lewakami, organizatorzy w porozumieniu z policją i władzami miasta zmienili trasę przemarszu. Tłum ruszył bocznymi ulicami pod pomnik Romana Dmowskiego na Placu na Rozdrożu.

Na pl. Konstytucji zostały jednak grupy zamaskowanych pseudokibiców. Część miała emblematy klubów piłkarskich, a także krzyże celtyckie i symbole organizacji Falanga. Już wcześniej atakowali kordon policyjny oddzielający ich od wiecu "kolorowej Niepodległej". W stronę funkcjonariuszy poleciały kamienie, petardy, kostka brukowa i butelki. Policja użyła armatek wodnych i gazu łzawiącego, w ruch poszły pałki.

Oglądaj
Rozruchy na Marszałkowskiej
Wideo: TVN24 Rozruchy na Marszałkowskiej

Marsz pod znakiem rac i petard

Tymczasem zdecydowana większość uczestników Marszu Niepodległości spokojnie szła w stronę Placu na Rozdrożu. W tłumie było dużo młodych ludzi, ale też weterani różnych organizacji narodowych i rodziny z dziećmi niosące biało-czerwone flagi. Na transparentach były nazwy organizacji, m.in.: ONR, Młodzież Wszechpolska, Obóz Wielkiej Polski, Solidarni 2010.

W pewnym momencie pojawiła sie informacja, że władze miasta zdelegalizowały zgromadzenie. Szybko to zdementowano, ale z pewnością nie przyczyniło się to do uspokojenia sytuacji.

Oglądaj
Marsz Niepodległości dotarł już pod pomnik Romana Dmowskiego
Wideo: TVN24 Marsz Niepodległości dotarł już pod pomnik Romana Dmowskiego

Atak na dziennikarzy

Około godz. 17.00 uczestnicy marszu dotarli na Plac na Rozdrożu. Gdy składano kwiaty pod pomnikiem Romana Dmowskiego, ciągnące z marszem grupy chuliganów zaatakowały dziennikarzy.

Najpierw grupka zamaskowanych szalikami i kominiarkami młodych ludzi zniszczyła samochód TVN Meteo. W płomieniach stanął wóz transmisyjny TVN24. Uszkodzono też samochody Polsatu i Polskiego Radia.

Oglądaj
Zniszczone zostały samochody TVN24 (TVN24)
Wideo: TVN24 Zniszczone zostały samochody TVN24 (TVN24)

Koniec marszu, cd. starć

Ledwo organizatorzy rozpoczęli przemówienia pod pomnikiem Dmowskiego, policja poinformowała o rozwiązaniu zgromadzenia i wezwała uczestników do rozejścia.

Organizatorzy początkowo utrzymywali, że nic o tym nie wiedzą, prosili uczestników marszu o zachowanie spokoju, w końcu jednak ogłosili, że rozwiązują manifestację.

Przytłaczająca większość uczestników Marszu Niepodległości posłuchała wezwania. Ale znów znalazło się kilkaset osób, które kamieniami i petardami kolejny raz zaatakowały funkcjonariuszy, którzy użyli armatek wodnych i pałek. Pojawili się też policjanci na koniach.

Ok. godz. 18 policja opanowała sytuację na pl. Na Rozdrożu.

Bilans zamieszek

W czasie starć przed, w trakcie, i po Marszu Niepodległości i wiecu Kolorowej Niepodległej policja zatrzymała łącznie 210 osób. Aż blisko połowa (95) z nich to byli obcokrajowcy, niemal sami Niemcy (92).

Wieczorem warszawskie pogotowie poinformowało, że po demonstracjach do szpitali przewieziono 29 rannych. W wyniku starć lekko rannych zostało też 40 funkcjonariuszy.

Nie ma winnych?

Organizatorzy Marszu Niepodległości oświadczyli, że zamieszki na ulicach Warszawy to prowokacja osób, które wykorzystały okazję i dołączyły do Marszu tylko po to, by móc bić się z policją i "antyfaszystami". - Potępiamy ekstremistów, chuliganów i prowokatorów, którzy z główną kolumną marszową nie mieli nic wspólnego - mówił na konferencji prasowej prezes Młodzieży Wszechpolskiej Robert Winnicki. Podkreślano agresję i sam fakt obecności niemieckich lewaków.

Natomiast organizatorzy "antyfaszystowskiej" blokady całą winę za zamieszki zrzucili na Marsz Niepodległości i "prawicowe bojówki". Przyznali jednak, że to, iż doszło do starć, nie było dla nich zaskoczeniem.

"Sytuacja niebywała"

Wybuch przemocy na ulicach Warszawy zgodnie skrytykowali politycy. Mniej zgodni byli co do przyczyn zamieszek i sposobu, jak temu zapobiec na przyszłość.

Rozmowę ze współpracownikami o ewentualności potrzeby zmian w prawie dotyczącym bezpieczeństwa zgromadzeń publicznych odbył prezydent Bronisław Komorowski. Jeszcze w piątek stwierdził, że odpowiedzialnością powinni być obarczeni organizatorzy manifestacji.

Premier Tusk zwołał specjalną naradę w sobotę. Oświadczył, że jest za zakazem zasłaniania twarzy na takich manifestacjach.

O ile szef rządu mówił o chuligańskim charakterze zamieszek, lider opozycji wskazał, że ma to związek z ogólną sytuacją w kraju. - Donald Tusk odpowiada za piątkowe zamieszki - stwierdził Jarosław Kaczyński. Podkreślił, że przyjazd Niemców i bicie przez nich Polaków tylko za to, że noszą oznaki narodowe to "sytuacja niebywała".

Kontrowersje budzi postępowanie władz miasta, a zwłaszcza wydanie zgody na dwie wrogie sobie manifestacje w niemal jednym miejscu, oraz działania policji - to, że nie zapobiegła starciom i że niektórzy funkcjonariusze brutalnie traktowali manifestantów.

Jednym z takich przypadków - nagranym i umieszczonym w internecie - zajmie się prokuratura. Na nagraniu widać, jak policjant po cywilu kopie w głowę demonstranta.

Premier i politycy rządzącej partii chwalili jednak służby porządkowe, za to opozycja zażądała wyjaśnień od komendanta policji. Duże wątpliwości mają też eksperci.

nsz/fac,gak

Podziel się:

Bądź na bieżąco:

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
emkre

Tak sobie myślę, że wczorajsze incydenty w Warszawie i jakiekolwiek przejawy nienawiści napawają mnie smutkiem. Każdy kto wspiera niszczenie, przemoc, agresję, każdy kto uczestniczy w aktach wandalizmu opartego na braku akceptacji dla drugiego człowieka dokłada cegiełkę do wojen i agresji na całym świecie! To właśnie ludzie takiego rozwiń

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

      Pozostałe informacje