tvnpix

Polska pod wodą

Polska pod wodą

Polska nie zdążyła się jeszcze otrząsnąć po przejściu powodzi, a zaatakowała ją kolejna wielka fala. Najbardziej ucierpiało południe kraju, w szczególności województwa małopolskie, śląskie, podkarpackie, dolnośląskie, ale także i mazowieckie.






Nad Śląskiem 13-14 maja przeszły gwałtowne, wiosenne burze. Od naszych internautów dostaliśmy setki maili, w których informowali o zalanych drogach i domach. Jak się okazało, prawdziwy kataklizm miał dopiero nadejść.

Kiedy w niedzielę 17 maja sytuacja się powtórzyła, najmocniej ucierpiały Śląsk, Małopolska, Podbeskidzie i Podkarpacie.Kiedy wydawało się, że woda na najbardziej dotkniętych terenach zaczyna opadać pojawiły się kolejne niepokojące sygnały o drugiej fali.

ZOBACZ JAK MOŻESZ POMÓC POWODZIANOM



Sobota, 12 czerwca

Premier Donald Tusk oświadczył, że moment ogłoszenia końca powodzi jest już bliski.

Na to jednak - jak zastrzegł - trzeba będzie poczekać do momentu, jak poziomy wód w rzekach opadną do swojej naturalnej wysokości.

W całym kraju zagrożenie powodziowe powoli ustępuje. Fala powodziowa na Wiśle jest coraz bliżej Bałtyku.Dotarła już na Pomorze, a ta na Odrze przepływa przez województwo lubuskie. Na zalanych terenach w górze rzek rozpoczynają się powroty do domów i wielkie sprzątanie.

Piątek, 11 czerwca

Wielka woda opada, oddając mieszkańcom domy i miejsca pracy. W większości tak zniszczone, że nie da się w nich ani mieszkać ani zarabiać. Do tego okropny upał i chmary komarów powodują, że powrót do normalności zdaje się wyjątkowo odległy. - Tu jest po prostu wstrętnie - mówią powodzianie.

Andrzej Zieliński, krajowy konsultant w dziedzinie epidemiologii poinformował, że epidemia terenom zalanym jednak nie grozi. Istnieje jednak ryzyko powszechnych zatruć pokarmowych.

Od piątku w Warszawie otwarte ponownie zostały szkoły, przedszkola i żłobki.

Czwartek, 10 czerwca

Sytuacja powodziowa w Polsce zaczyna się stabilizować. W Sandomierzu poziom Wisły osiągnął niecałe sześć metrów.

Aby woda przestała napływać z wyrwy w wale w Koćmierzowie, rzeka musi opaść już tylko o 40 centymetrów. Po dramatycznej obronie huty w Sandomierzu, gdzie pracuje ponad dwa tysiące mieszkańców, udało się uratować zakład.

Poziom wody na Wiśle opada również w Warszawie. Mimo to, na Wale Miedzeszyńskim w stolicy doszło do pęknięcia jezdni i wybicia wód gruntowych.

W czwartek w związku z powodzią obradowała Rada Gabinetowa. Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski poinformował, że wypłacono już 12 tys. zasiłków, ruszył proces liczenia strat. Z pomocy Ministerstwa Zdrowia skorzysta ok. pięć tys. rodzin.

Oglądaj
Przerwane wały pod Sandomierzem
Wideo: TVN24 Przerwane wały pod Sandomierzem
Oglądaj
Będzie tak, jak poprzednio
Wideo: TVN24 Będzie tak, jak poprzednio

Środa, 9 czerwca

Druga fala powodziowa, która przetacza się przez Polskę, w nocy z wtorku na środę miała swój punkt kulminacyjny w Warszawie. Setki osób, w tym strażacy i więźniowie, walczyło z przeciekiem na Wale Zawadowskim na Dolnym Mokotowie o długości aż 500-600 metrów. W ciągu kilkudziesięciu minut ułożono 30 tys. worków z piaskiem, co pomogło uchronić pobliskie tereny przed zalaniem i mieszkańców przed ewakuacją.

W nocy Wisła zaczęła powoli opadać. Jednak strażacy nadal monitorują wały, bo woda - choć jej poziom nie wzrasta - wciąż się o nie "opiera".

Wtorek, 8 czerwca

Woda zalewa kolejne miejscowości. W nocy, znów ucierpiała gmina Wilków w województwie lubelskim. Puścił wał na rzece Chodelce, który cały poniedziałek umacniali strażacy. Gmina jest już niemal w 100 procentach pod wodą.

Kilka godzin później nie wytrzymały też wały na Wiśle w Janowcu, koło Kazimierza Dolnego. Strażacy zarządzili ewakuację około stu trzydziestu osób. Wyrwa w wale ma od osiemdziesięciu do stu metrów szerokości.

Najdłuższa polska rzeka zagraża też wielu innym miejscowościom. Jej stan podnosi się m. in. w Wyszogrodzie, Kępie Polskiej i Płocku. Do południa nie odnotowano jednak poważniejszych uszkodzeń wałów, a te mniejsze usuwane były na bieżąco.

Na wielką falę, która ma nadejść w nocy szykuje się natomiast Warszawa. Władze stolicy uspokajają, że chociaż fala może być nieco wyższa niż poprzednia, to będzie dużo krótsza, więc nic złego nie powinno się wydarzyć. Apelują jednak o czujność.

Poniedziałek, 7 czerwca

Oglądaj
Wideo: TVN24 "Wszystko jest zniszczone"
Oglądaj
Na wale huty pracują od kilku dni
Na wale huty pracują od kilku dni

Nowy tydzień przyniósł kolejne pogorszenie sytuacji powodziowej na południu kraju. Kiedy z wielką wodą kolejny dzień walczyły Świętokrzyskie i Małopolska, do Warszawy ponownie zbliżała się fala kulminacyjna na Wiśle.

Katastrofalna sytuacja wciąż panowała w Sandomierzu. W mieście bardzo już mocno dotkniętym przez powódź, trwała walka o utrzymanie wałów przeciwpowodziowych chroniących hutę. Przy zabezpieczaniu wałów pracowało ponad 200 ratowników, w tym: straż, wojsko, mieszkańcy i pracownicy huty. W Sandomierzu i wzdłuż gmin: Dwikozy, Zawichost, Ożarów i Tarłów utrzymuje się bardzo wysoki stan poziomu wody w Wiśle.

W nocy w miejscowości Szczytniki (gmina Dwikozy) na rzece Opatówka pękł wał zalewając miejscowości: Szczytniki, Nowy Kamień, Bożydar i Mściów. Zagrożonych jest 2 tys. osób. Wał nie wytrzymał także w okolicznych Winiarach. zalewając miejscowości: Kępa Chwałowska (w tym wojewódzki magazyn przeciwpowodziowy i przepompownię), Słupiec i Winiarki. Zagrożonych jest około 200 osób.

Wciąż wysoki był stan wody w rzekach Małopolski, ale zaczął już powoli opadać. Alarmy przeciwpowodziowe obowiązywały w Nowym Sączu i Tarnowie, w 3 powiatach i 10 gminach. Pogotowia przeciwpowodziowe były nadal w Krakowie i Oświęcimiu, w 7 powiatach i 9 gminach. Stan alarmowy przekroczony był w 2 miejscach: na Wiśle i Szreniawie, a ostrzegawczy w 3, na Wiśle i Dunajcu.

Trudna sytuacja panowała nadal w gminie Szczucin (powiat dąbrowski). Pomimo, że opada woda w Wiśle, wciąż istniało zagrożenie przerwania wałów, szczególnie w miejscowościach Maniów i Laskówka Delastowska. W miejscowości Słupiec, gdzie Wisła przerwała wał, można już było zaobserwować lekki odpływ wód z powrotem do rzeki. Poziom rozlewiska jednak się nie zmniejszał, ponieważ wciąż wpływała woda z rowów melioracyjnych. Woda z wyżej położonych sąsiednich gmin zalewała miejscowości Radwan, Suchy Grunt, Brzezówka i Zabrnie.

W powiecie tarnowskim wysoki stan Dunajca spowodował zamknięcie śluz w rowach melioracyjnych i nastąpiło podtopienie kilku miejscowości w gminie Wierzchosławice. W gminie Gromnik wystąpiły liczne osuwiska, zagrożona była linia wysokiego napięcia w miejscowości Ryglice. W miejscowości Zbylutowska Góra obsunięta skarpa zagroziła stacji przesyłowej gazu.

. Poziom wody był o 20 cm wyższy, niż jeszcze w niedzielę zakładały stołeczne służby. Według ostatnich prognoz fala kulminacyjna, która do miasta dotrzeć ma we wtorek, ma być identyczna jak ta w maju i osiągnąć 780 cm. Prezydent stolicy zadecydowała o zamknięciu Wału Miedzeszyńskiego dla ruchu samochodów o północy, po przejeździe ostatnich autobusów miejskich. Miała być wyłączona z ruchu przynajmniej przez dwa dni - do środy.

Na terenie stolicy już zmobilizowano 24 zastępy strażaków oraz przygotowano ponad 200 tys. worków z piaskiem do wzmacniania wałów. Od soboty w mieście ułożono ponad 16 tys. worków z piaskiem, pracowało ponad 200 strażaków, 85 żołnierzy, 72 więźniów, 40 wolontariuszy, a także funkcjonariusze straży miejskiej i policji. Przygotowano także 175 tys. worków i 120 ton piasku.

Niedziela, 6 czerwca

Oglądaj
Fala wyższa i dłuższa
Wideo: TVN24 Fala wyższa i dłuższa
Od soboty, kiedy został przerwany wał w Koćmierzowie, Sandomierz walczy o hutę. Szanse na ocalenie dwóch tysięcy miejsc pracy jednak są. - Jeżeli przetrwamy dzisiejszy dzień, to będziemy mogli powiedzieć, że druga fala Sandomierzowi nie grozi - mówił w "Faktach po Faktach" Marek Bronkowski, zastępca burmistrza miasta.

Z kolei do Wrocławia dochodzi fala kulminacyjna na Odrze. Według prognoz ma ona być o co najmniej 60 centymetrów niższa niż ostatnio. Na zalanym w maju osiedlu Kozanów strażacy zbudowali wał, który tym razem ma ochronić mieszkańców przed wielką wodą. W gotowości pozostaje ok. 200 funkcjonariuszy.

Oglądaj
Prace na wale w Świniarach
Wideo: TVN24, PAP Prace na wale w Świniarach

Już tylko niecałe pół metra brakuje do ogłoszenia w stolicy stanu alarmowego na Wiśle. Na razie od godz. 13 w stolicy obowiązuje pogotowie przeciwpowodziowe. - Wielka woda cały czas jest w toku - mówiła prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz i zarządziła, że część stołecznych szkół, przedszkoli i żłobków zostanie zamknięta na czas przejścia fali powodziowej. Od północy w poniedziałek zamknięty też będzie Wał Miedzeszyński.

Tempo wzrostu poziomu Wisły w Wyszogrodzie i Kępie Polskiej jest szybsze niż prognozowano. Z uwagi na wzrost zagrożenia, od poniedziałku przy budowie zapory, chroniącej wyrwę w wale w Świniarach, pracować będą już tylko wojskowe śmigłowce.

Sobota, 5 czerwca

Premier Donald Tusk ogłosił, że mamy klęskę żywiołową, ale nie ma potrzeby wprowadzać stanu klęski. - Jeśli chodzi o obszar, jaki obejmuje druga fala powodzi, to jest on mniejszy, niż majowej - brak potrzeby wprowadzenia stanu klęski żywiołowej tłumaczył premier.

Oglądaj
Wideo: TVN24/PAP "Wciąż nie uważam za konieczne wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Choć mamy klęskę żywiołową"
Oglądaj
Nie udało się uratować
Wideo: TVN24, fot. PAP (na zdj. wał w Koćmierzowie jeszcze przed pęknięciem) Nie udało się uratować "opaski" pod Sandomierzem
Oglądaj
Wideo: TVN24 "Woda wlała się na osiedla Tarnobrzega"
Oglądaj
Znów zalewa zalany Wilków
Wideo: TVN24 (fot: PAP) Znów zalewa zalany Wilków

Wieczorem w Koćmierzowie pękł wał przeciwpowodziowy na Wiśle.Oznacza to, że woda zacznie się wlewać zarówno do Sandomierza, jak i Tarnobrzegu. W Tarnobrzegu zarządzono już ewakuację czterech osiedli: Wielowsi, Sielca, Zakrzowa i Sobowa (ewakuacja może dotknąć ok. 3,5 tys. osób).

Jasło zalały trzy rzeki.Na Jasiołce puścił wał i została zalana ul. 17 stycznia; Wisłoka przelała się przez wał i zalała całe osiedle Mickiewicza; natomiast rzeka Ropa przerwała wał opaskowy i zalała dwa osiedla (os. Rafineria i Gądki). 1/3 miasta została zalana, ale ryzykowna decyzja o przerwaniu wału w Jaśle okazała się trafna i woda powoli spływa do koryta rzeki. Dlatego też w sobotę zdecydowano też o przerwaniu wałów w drugim miejscu - na osiedlu Gąbki.

Uszkodzony przez wodę z wezbranej Wisły wał spowodował, że powiększa się rozlewisko w gminie Wilków. To właśnie ta gmina została w większości zalana dwa tygodnie temu, kiedy przechodziła pierwsza fala. Mieszkańcy zagrożonych terenów znów są wzywani do ewakuacji.

We wtorek do Warszawy dotrze następna fala kulminacyjna.Będzie miała 760 cm i utrzyma się przez około dobę. Choć mniejsza, niż ta majowa, nie wały będą niemniej zagrożone.

Piątek, 4 czerwca

W piątek miasta w całej Polsce musiały walczyć ze skutkami czwartkowej nawałnicy. Niepozorny potok Perełka płynący przez podwarszawskie Piaseczno zmienił się w rwącą rzekę. Skutek - zalane do pierwszego piętra bloki, podtopione piwnice oraz zniszczone samochody.

Najgorsza sytuacja była ponownie na południu kraju, w szczególności w Małopolsce. Poprad zniszczył most pomiędzy Nowym i Starym Sączem. Fala powodziowa na rzece zerwała dwa przęsła mostu. Jedno osiadło na dnie, a drugie zginęło w wodzie. Służby obawiały się, że może ono zagrażać kolejnym dwóm mostom, już na Dunajcu. Uszkodzone także zostały cztery z pięciu mostów w Muszynie.

Oglądaj
Rzeka dosłownie zalała most w Muszynie (Kontakt TVN24)
Wideo: Kontakt TVN24 Rzeka dosłownie zalała most w Muszynie (Kontakt TVN24)

Stawić czoła fali powodziowej musiało także Podkarpacie. W Jaśle z powodu przerwanych wałów pod wodą znalazła się większość miasta. Ewakuowano około 1,5 tysiąca ludzi.

Z kolei w województwie świętokrzyskim najbardziej ucierpiał Sandomierz. Woda wylewała się od strony ujścia do Wisły rzeki Trześniówka. Burmistrz miasta ogłosił ewakuację.

Oglądaj
Grzegorz Trzeciak ze stołecznej Straży Pożarnej - wypowiedź z czwarkowego wieczora (TVN24)
Wideo: TVN24 Grzegorz Trzeciak ze stołecznej Straży Pożarnej - wypowiedź z czwarkowego wieczora (TVN24)

Czwartek, 3 czerwca

Oglądaj
Wideo: TVN24, PAP "Spodziewamy się trzeciej fali"
Oglądaj
Mieszkańcy Gorzowa Wielkopolskiego wierzą, że wały nie przerwą (TVN24)
Wideo: TVN24 Mieszkańcy Gorzowa Wielkopolskiego wierzą, że wały nie przerwą (TVN24)

Powódź została pożegnana zbyt wcześnie. Potężne burze przeszły nad wieloma miejscami w kraju i przyniosły obfite opady deszczu. A rzeki ponownie przybrały.

Mocno zalało południowe dzielnice Warszawy. Najtrudniejsza sytuacja była na Ursynowie - woda wdarła się do piwnic wielu budynków oraz metra. Stacje Imielin i Stokłosy zostały nawet zamknięte na jakiś czas. Poza Ursynowem ucierpiały też Stara Miłosna, Wesoła, Międzylesie, Wawer oraz Wilanów i Piaseczno. Poza walką z wodą strażacy musieli usuwać połamane drzewa, które zrywały linie energetyczne. W czwartek rano wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski wprowadził alarm powodziowy dla gmin i powiatów południowego Mazowsza

Niebezpieczeństwo powodzi powróciło na Dolnym Śląsku. Alarmy powodziowe ogłoszono w 11 powiatach oraz gminie Kłodzko, mieście i gminie Ścinawa, gminie Zagrodno, gminie Piechowice oraz w mieście Jelenia Góra. Z kolei pogotowia przeciwpowodziowe wprowadzono w 16 powiatach oraz mieście Legnica. Służby hydrologiczne potwierdziły też, że na Odrze prawdopodobnie pojawi się druga fala kulminacyjna.

W tym czasie z kolejną falą powodziową na Wiśle i jej dopływach walczyły inne południowe województwa. W woj. małopolskim woda przelała się przez wały w Woli Rogowskiej. Wisła przekroczyła stan alarmowy w Karsach (na granicy Świętokrzyskiego z Małopolską) i w Annopolu (w woj. lubelskim). Zrujnowany przez majową powódź Sandomierz przygotowywał się na nadejście kolejnej fali.

W woj. śląskim z w powodu intensywnych opadów w prawie całym dorzeczu Wisły i Odry wzrosły poziomy wody, w niektórych miejscach znacząco przekraczając stany alarmowe. Doszło do lokalnych podtopień. W kilkunastu miastach i powiatach obowiązywał alarm powodziowy.

Kolejny dzień z bardzo długą falą kulminacyjną na Warcie walczył Poznań. Rzeka o 204 cm przekraczała stan alarmowy, a służby wciąż pracowały przy umacnianiu mocno nasiąkniętych wałów. Wysoki stan Warty utrzymywał się również w Gorzowie Wielkopolskim. Tam rzeka przybierała około 20 centymetrów na dobę. Ochotnicy i strażacy układali zabezpieczenia z worków z piaskiem.

Oglądaj
Ziemia zabrała domy
Wideo: TVN24 Ziemia zabrała domy
Oglądaj
Konferencja IMiGW o pogodzie na czwartek i piątek
Wideo: TVN24, Fot. IMiGW Konferencja IMiGW o pogodzie na czwartek i piątek

Środa, 2 czerwca

Kiedy poziom wody w rzekach na większości dotkniętych obszarów zdążył nieco opaść, pojawiły się kolejne niepokojące sygnały. - Nie mamy dobrych meldunków meteorologicznych, jeśli chodzi o południe kraju - poinformował w środę premier Donald Tusk. Nowa fala powodziowa miała się tam pojawić jeszcze tego dnia, ale woda nie powinna przerwać wałów.

Ponadto na południu osuwiska ciągle groziły katastrofami budowlanymi. Sześć domów uległo całkowitemu zniszczeniu, a 15 zostało poważnie uszkodzonych , kiedy o 3:30 w Kłodnem (pow. limanowski) doszło do osunięcia się zbocza góry. Wiele z uszkodzonych domów najprawdopodobniej nie będzie się nadawało do naprawy i ponownego zamieszkania.

W Zakopanem zebrał się po południu sztab antykryzysowy. Pogotowie przeciwpowodziowe obowiązywało na terenie gmin Zakopane i Bukowina Tatrzańska.

Na dolnym odcinku Wisły utrzymywały się stany alarmowe i ostrzegawcze.

Zagrożenie powodziowe wciąż utrzymuje się w Wielkopolsce.

Rośnie poziom wody na dolnym odcinku Odry, ale nie ma zagrożenia powodzią w województwie zachodniopomorskim.

Niedziela, 30 maja

Kolejny dzień pracy przy umacnianiu wałów w Poznaniu. Fala kulminacyjna na Warcie podniosła poziom wody w rzece do ponad 650 cm - o dwa metry wyżej, niż granica stanu alarmowego. Stolica Wielkopolski była coraz mocniej zagrożona, bo nasiąknięte wały znalazły się już na skraju wytrzymałości. Wyłączone z ruchu zostały ulice w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki.

Na nadejście fali kulminacyjnej na Warcie czekali natomiast mieszkańcy Wronek. Miała tam dotrzeć 1 czerwca i osiągnąć poziom ok. 615 – 635 cm, dlatego w mieście trwały intensywne prace na wałach.

Na Śląsku trwało mozolne usuwanie skutków wielkiej wody. Pracowało przy nim blisko 600 strażaków z państwowej i ochotniczej straży pożarnej oraz z Czech i Niemiec. Duży problem wciąż stanowiły rozlewiska na terenach za wałami oraz na terenach depresyjnych, gdzie teren obniżył się w wyniku szkód górniczych. W rejonach górskich zagrożenie dla domów stanowiły osuwiska.

W niedzielę ustabilizowała się sytuacja w całym województwie mazowieckim. Woda Wiśle powoli opadała. Wały przeciwpowodziowe wciąż jednak były patrolowane. Cały czas trwały szczepienia przeciwtężcowe.

Oglądaj
Wideo: TVN24, fot. PAP "To dopiero początek walki o utrzymanie wałów"

Sobota, 29 maja

Oglądaj
Fala kulminacyjna na Warcie zbliża się do Poznania (TVN24)
Wideo: TVN24 Fala kulminacyjna na Warcie zbliża się do Poznania (TVN24)

Początek weekendu minął mieszkańcom Wielkopolski na umacnianiu wałów. Poziom wody na Warcie cały czas się podnosił, a powódź zagrażała przedmieściom Poznania. Sytuacja w samym mieście była jednak stabilna. W przygotowaniach na nadejście fali kulminacyjnej brali udział strażacy i wojsko.

Najtrudniejsza sytuacja panowała na terenie polderu Golina. Tam od kilku dni woda przelewała się przez wały. Część domów znajdujących się na polderze została podtopiona, a niektórzy mieszkańcy ewakuowani.

Trudna sytuacja i walka o utrzymanie wałów przeciwpowodziowych trwała w okolicy Śremu. Ciągle utrzymywał się tam bardzo wysoki stan wody. Po południu IMiGW poinformował, że sytuacja na wodowskazie w Śremie się stabilizuje. Podobnie na innych wodowskazach: Nowa Wieś Podgórna, Białośliwie na Noteci i Kościan na Kanale Kościańskim.

W sobotę groźna przestała być już Wisła. - Sytuacja powodziowa wzdłuż Wisły stabilizuje się – mówił rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak. Fala kulminacyjna dotarła już do Bałtyku, a stany powyżej alarmowego utrzymują się jedynie na północy woj. mazowieckiego, w woj. kujawsko-pomorskim i pomorskim.

Nadal niepokojąca sytuacja panowała w woj. świętokrzyskim i lubelskim, gdzie doszło wcześniej do zalania znacznych obszarów.

Na południu Polski, gdzie woda zaczęła opadać, ratownicy skupieni byli się głównie na osuszaniu zalanych terenów. W akcji pomagali m.in. strażacy z Francji, Niemiec, Łotwy, Litwy, Estonii, Czech, Danii, Rosji i Holandii, którzy przywieźli sprzęt - pompy o dużej wydajności.

Oglądaj
Aktualna sytuacja powodziowa
Wideo: TVN24, fot. PAP Aktualna sytuacja powodziowa

Piątek, 28 maja

W całym kraju nadal panuje względny spokój. W Poznaniu podwyższają wały i szykują się na nadejście fali powodziowej na Warcie. Prezydent miasta Ryszard Grobelny zapewnia że stolica Wielkopolski jest bezpieczna, prognozowana fala ma być 40 cm niższa od koron wałów. W dzielnicy poznania Starołęka trwa budowa prowizorycznego wału mającego uchronić kilka domów przed zalaniem.

Szczecin, podobnie jak Poznań, przygotowuje się na swoją falę, która ma nadejść pod koniec weekendu. W powiatach szczecińskim, gryfińskim i myśliborskim obowiązuje od piątku wprowadzony przez wojewodę alarm powodziowy. Trwa umacnianie wałów w rejonie Wyspy Puckiej, najbardziej narażonej na zalanie.

W piątek stan wody w Wiśle na Pomorzu nieznacznie się waha. Generalnie jest on nadal wysoki: rano w Tczewie wynosił 1001 cm i był o 181 cm wyższy od poziomu alarmowego. Miejscami zdarzały się przesiąki wody przez wały, sytuacja jest jednak niegroźna. Służby sanitarne na pomorzu ustaliły, że zanieczyszczenia niesione przez wezbraną Wisłę nie spowodują zagrożenia epidemiologicznego w Bałtyku.

W Małopolsce natomiast spodziewane oberwania chmur mogą spowodować nowe podtopienia. Stało się tak z sześcioma budynkami mieszkalnymi, szkołą podstawową i przedszkolem w gminie Łużna. Ogólnie jednak poziom wód na małopolskich rzekach się obniża. Stan alarmowy przekroczony jest już tylko w jednym miejscu. Największym problemem w tym województwie stały się osunięcia ziemi spowodowane przez silne deszcze i wezbrane rzeki.

Czwartek, 27 maja

Fala kulminacyjna na Wiśle dotarła już do Bałtyku, ale nadal stany alarmowe i ostrzegawcze w niektórych miejscach rzeki były przekroczone. W szybkim tempie wzrastał poziom wody na Odrze i Warcie. Nadal wiele miejsc na południu kraju było zagrożone osunięciami ziemi, spowodowanych opadami deszczu.

Oglądaj
W szybkim tempie wzrasta poziom wody na Odrze
Wideo: TVN24 W szybkim tempie wzrasta poziom wody na Odrze

Wojewoda wielkopolski Piotr Florek ogłosił alarm powodziowy dla kolejnych dziewięciu gmin województwa wielkopolskiego. Stabilna, lecz nadal trudna sytuacja utrzymywała się w gminie Golina, obok której zalano polder aby osłabić główną falę na Warcie. Na autostradzie A2 w kierunku Świecka za węzłem Sługocin na kilku kilometrach wprowadzono czasowe ograniczenia w ruchu.

Sytuacja w Lubuskiem poprawiała się, poziom Odry ulegał ciągłym spadkom. Prace na wałach trwały w całym województwie, łącznie wezbrana Odra spowodowała podtopienie 161 budynków. W województwie łódzkim w dalszym ciągu występował znaczny poziom zagrożenia powodziowego w dorzeczu rzeki Warty. Na 15 wodowskazach nadal przekroczone były stany alarmowe, kulminacyjna fala powodziowa przemieszcza się na rzece Warcie, przeszła przez Sieradz i minęła zbiornik Jeziorsko. Na rzece Pilicy przeszła przez Sulejów.

Zachodniopomorskie szykowało się na nadejście fali powodziowej na Odrze, zakazano wstępu na wały i ogłoszono wprowadzenie od dnia następnego alarmów powodziowych na najbardziej zagrożonych obszarach. W Małopolskim poziom wody w rzekach ciągle się obniżał, do rangi głównego problemu urosły osunięcia ziemi, zagrażające wielu budynkom. W gminie Pleśna osuwająca się ziemia całkowicie zniszczyła już 13 budynków.

Środa, 26 maja

Stan wód w rzekach woj. śląskiego stopniowo wraca do bezpiecznego poziomu. Podobnie jest na Podkarpaciu; trwa szacowanie strat. Poziom Wisły w Warszawie obniżył się do poziomu alarmowego, jednak wały są wciąż nasiąknięte wodą i ich wytrzymałość jest osłabiona.

Premier Donald Tusk zapowiedział kontrolę funkcjonowania i pracy przy zbiornikach przeciwpowodziowych. Poinformował, że trwa sprawdzanie, czy nie popełniono błędów przy zrzutach wody z tych zbiorników; w tej sprawie przeprowadzony zostanie także audyt zewnętrzny. Premier zapowiedział dodatkową pomoc dla terenów najbardziej dotkniętych powodzią. Jak podkreślił, w tym przypadku będą potrzebne dodatkowe projekty pomocowe, mające na celu odbudowę zniszczonych domów. Tusk ocenił, że tegoroczna powódź - jeśli chodzi o ilość wody i stan rzek - była większa niż w 1997 roku, ale straty są mniejsze.

Czoło fali powodziowej na Wiśle wpływa już do Bałtyku, poniżej Włocławka sytuacja na rzece jest pod kontrolą, nigdzie nie grozi przelanie. Fala na Odrze jest w okolicy Zielonej Góry i zbliża się do granicy niemieckiej, o czym nasi sąsiedzi są powiadomieni. CZYTAJ WIĘCEJ

Stan Wisły w Warszawie obniżył się w środę w południe do 650 cm, czyli do stanu alarmowego; o godz. 20 ma zostać odwołany alarm powodziowy dla kilku powiatów Mazowsza, a także Warszawy. Mimo wybić wód gruntowych w kilku miejscach oraz osunięć ziemi w Portach Praskim i Czerniakowskim, żaden z wałów przeciwpowodziowych w stolicy nie został przerwany. Po południu otwarty dla komunikacji miejskiej i samochodów osobowych został Wał Miedzeszyński. Od czwartku czynne będą wszystkie placówki oświatowe, które były zamknięte w stolicy w związku z zagrożeniem powodziowym. Na dotkniętych powodzią terenach gminy Słubice i Gąbin pod Płockiem zagrożenie zalania kolejnych miejscowości maleje.

Oglądaj
Paweł Frątczak o sytuacji w kraju/TVN24
Paweł Frątczak o sytuacji w kraju/TVN24

Aktualnie fala wezbraniowa Odry jest w Nowej Soli. Według IMiGW, wzrost stanów wody, powyżej stanu alarmowego, wystąpi na Odrze poniżej Nowej Soli do Słubic oraz przy ujściu Nysy Kłodzkiej oraz w ujściowym odcinku Baryczy i Bobru. Prezydent Nowej Soli zaapelował do mieszkańców miasta o pilną pomoc przy uszczelnianiu wałów przeciwpowodziowych. Podczas schodzenia fali kulminacyjnej na Odrze i Wiśle do Bałtyku nie grozi tzw. cofka - czyli wypychanie wody z powrotem do rzek.
Stabilizuje się sytuacja na Warcie w zbiorniku Jeziorsko w Łódzkiem, choć zrzut wody utrzymuje się na wysokim poziomie. Najtrudniejsza sytuacja w regionie jest wciąż w Uniejowie, gdzie woda zalała część terenów gminy.

Oglądaj
Ludzie na razie nie myślą o szczepieniach/TVN24
Ludzie na razie nie myślą o szczepieniach/TVN24
O 35 proc. zmniejszyła się powierzchnia rozlewiska w pow. tarnobrzeskim na Podkarpaciu. Po wylaniu Wisły, która zalała pięć dzielnic Tarnobrzegu i kilkanaście wsi w powiecie, powierzchnia zalewiska wynosiła 72 kilometry kwadratowe. W dalszym ciągu trwa umacnianie wału na rzece Łęg w Gorzycach. Choć wezbrana woda znacznie opadła, to wały są mocno nasiąknięte i istnieje realne zagrożenie, że pękną. Podobnie jest z wałami Wisły. Na miejscu trwa ich patrolowanie i umacnianie. Trwa także zasypywanie wału na rzece Breń w Czerminie, który rzeka przerwała w ubiegłym tygodniu. Tam zalanych zostało 50 km kwadratowych.

W województwie świętokrzyskim trwa szacowanie strat; zalanych zostało ponad 9,7 tys. gospodarstw i 55,5 tys. hektarów pól zostało zalanych w wyniku powodzi. Powódź dotknęła ok. 50 gmin w 10 powiatach województwa.

Stan wód w rzekach woj. śląskiego stopniowo wraca do bezpiecznego poziomu. W środę rano stany alarmowe były jeszcze przekroczone w sześciu punktach pomiarowych, m.in. na Wiśle. W każdym przypadku obserwowany jest systematyczny spadek poziomu wód; często poziom alarmowy przekroczony jest o kilka lub kilkanaście centymetrów.

W związku z powodzią od 16 maja strażacy na terenie całego kraju podjęli ponad 37 tys. interwencji oraz ponad 24 tys. ewakuacji ratowniczych. Oprócz strażaków PSP i OSP wspomaganych m.in. przez wojsko, policję i straż graniczną na terenach dotkniętych powodzią działa ponad 250 ratowników i strażaków z ośmiu państw Unii Europejskiej - Francji, Niemiec, Danii, Litwy, Łotwy, Estonii, Ukrainy oraz Czech.


Wtorek, 25 maja

Niepokojące prognozy. W nocy ze środy na czwartek na południu kraju znów zacznie padać deszcz. Taka pogoda utrzyma się również w czwartek - poinformował IMGW. Meteorolodzy uspokajają jednak, że duże opady nie powinny wywołać powodzi czy lokalnych podtopień.

Fala kulminacyjna na Wiśle dotarła na północ kraju. Od wtorkowego poranka walczą z nią mieszkańcy Pomorza i Wielkopolski.

Oglądaj
Pomorze przyjęło falę
Wideo: TVN24 Pomorze przyjęło falę

Na Pomorzu najbardziej zagrożone są Tczew i Gniew. W pierwszym mieście przez całą noc pracowali strażacy i policjanci, którzy bronili tczewskiego bulwaru. Z drugiego ewakuowano kilka rodzin.

Oglądaj
Wielkopolska ogłasza alarm przeciwpowodziowy
Wideo: TVN24 Wielkopolska ogłasza alarm przeciwpowodziowy

Wielkopolska ogłasza alarm przeciwpowodziowy. Obowiązuje on w gminach położonych wzdłuż Warty od zbiornika Jeziorsko do Poznania. Według wojewody Piotra Florka, samemu miastu woda jednak nie zagraża. Lokalne władze zdecydowały się na lokalny zrzut wody do polderu w miasteczku Zagórów, niedaleko Konina. Bez przerwy trwa na tych terenach obserwacja wałów i zabezpieczanie ewentualnych przecieków. Zrzut wody ze zbiornika Jeziorsko utrzymywany jest na stałym poziomie i wynosi 360 metrów sześciennych na sekundę. W Poznaniu wodowskaz pokazał rano 426 cm. Rzeka nie przekracza w tym miejscu stanu alarmowego. Fala ma tam dotrzeć w sobotę.

Oglądaj
Poważna sytuacja w Dobrzykowie
Wideo: TVN24 Poważna sytuacja w Dobrzykowie

Wciąż trudna jest sytuacja na Wiśle w okolicach Płocka. Po wysadzeniu wału w Dobrzykowie woda stopniowo opada, ale jej stan jest nadal wysoki. W gminach Słubice i Gąbin cały czas trwa akcja ewakuacyjna. Obejmuje ona około 4 tysięcy osób. Woda wdarła się na te tereny przez wyrwę w wale w okolicach Świniar.

Poziom Wisły w Warszawie powoli opada. O 7.30 rano we wtorek zanotowano 718 centymetrów. To wciąż o 68 centymetrów więcej niż wynosi stan alarmowy dla stolicy. W wielu miejscach wały są mocno nasiąknięte.

Na Lubelszczyźnie Wisła nadal znacznie przekracza stany alarmowe. Poziom wody w rzece systematycznie, ale bardzo powoli opada. Kolejny dzień trwa walka o utrzymanie wałów. Wisła w Annopolu od północy opadła o ok. 10 cm i rano we wtorek przekraczała tu stan alarmowy o prawie 164 cm. W niżej położonych Puławach Wisła w nocy opadła o 18 cm i we wtorek płynęła powyżej stanu alarmowego o ponad metr. W Dęblinie rzeka przekracza stan alarmowy o 30 cm. Fala powodziowa na Wiśle jest bardzo długa. Wysoki poziom rzeki na Lubelszczyźnie utrzymuje się już wiele dni. Woda w wielu miejscach sięga korony wałów. Są one już bardzo nasiąknięte i stają się coraz mniej stabilne, narażone na uszkodzenie. Od tygodnia strażacy, żołnierze, mieszkańcy walczą o ich utrzymanie na całej długości Wisły w Lubelskiem.

Oglądaj
Powódź w obiektywie internautów (Kontakt TVN24)
Wideo: TVN24 Powódź w obiektywie internautów (Kontakt TVN24)

Stabilizuje się sytuacja powodziowa w dorzeczu rzeki Pilicy na terenie woj. łódzkiego. Nadal istnieje jednak wysoki poziom zagrożenia powodziowego w dorzeczu rzeki Warty, szczególnie na odcinku od Sieradza przez Uniejów do granicy z Wielkopolską. Na wszystkich rzekach województwa łódzkiego - poza Bzurą - stan wód utrzymuje się powyżej stanów alarmowych. Tylko poniżej zapory zbiornika Jeziorsko na Warcie woda wciąż się podnosi i utrzymuje się zagrożenie w Uniejowie.

Oglądaj
Śląskie: Osuwiska w miejscowości Międzybrodzie Bialskie
Wideo: TVN24 Śląskie: Osuwiska w miejscowości Międzybrodzie Bialskie

Wciąż wysoki jest również poziom wody w niektórych miejscach na Dolnym Śląsku. Fala kulminacyjna na Odrze jest na granicy z Lubuskiem, we wsi Dobrzejowice. To najbardziej newralgiczny punkt w regionie, bowiem w Dobrzejowicach znajduje się 5-kilometrowy wał w budowie. Od kilku dni trwa jego umacnianie. Fala kulminacyjna przepływa także przez Głogów. Sytuacja w mieście jest stabilna, bowiem woda utrzymuje się w korycie. Gdzieniegdzie dochodzi do niewielkich przesiąków, które na bieżąco są likwidowane.

W Słubicach w Lubuskiem ewakuowano pacjentów szpitala. Powodem decyzji było niskie położenie placówki i zagrożenie zalania dolnych kondygnacji. W powiatach położonych nad Wartą i Notecią obowiązuje pogotowie powodziowe. Samorządy zostały zobowiązane do stałego monitoringu stanu wałów przeciwpowodziowych i w razie konieczności przygotowania ich do nadejścia fali kulminacyjnej. Z prognoz hydrologicznych wynika, że wysokość fali kulminacyjnej na Warcie osiągnie w Skwierzynie 485-496 cm (stan alarmowy 420), a w Gorzowie Wlkp. - 509 cm (stan alarmowy 420). W związku z wysokim stanem Odry wystąpi także cofka na Warcie. Obecnie Warta przekracza w Gorzowie Wlkp. i Kostrzynie nad Odrą poziomy ostrzegawcze.

Trudna sytuacja powodziowa utrzymuje się wciąż w województwie śląskim. Choć poziom wód powoli opada, wiele posesji jest nadal pod wodą, nieprzejezdnych jest wiele dróg, utrudnienia występują też na kolei. Trwa usuwanie skutków powodzi - w tym intensywna odbudowa wałów, a także szacowanie strat.

W związku z powodzią, we wtorek zamknięte są drogi w województwach: śląskim, dolnośląskim, świętokrzyskim, pomorskim i podkarpackim. Utrudnienia występują również w ruchu pociągów.

Stan wody w rzekach. IMGW
Rozkład dobowej sumy opadów. IMGW

Poniedziałek, 24 maja

Rośnie tragiczny bilans powodzi. Według oficjalnych statystyk policji woda zabrała już 13 ludzkich żyć. Wciąż poszukiwany jest także 15-latek z Krzyżanowa, jednak akcję przerwano wieczorem z powodu ciemności.

Sama sytuacja powodziowa w części kraju już stabilizuje się. Na południu woda powoli opada, ale niepokojące są prognozy pogody, które mówią, że w ciągu najbliższych dni możemy spodziewać się obfitych opadów i burz. Według prognoz IMiGW deszcze nie powinny jednak doprowadzić do powstania drugiej fali powodziowej.

Do rejonów zagrożonych powodzią dołączyło mimo tego woj. wielkopolskie. Dlatego wojewoda Piotr Florek ogłosił alarm przeciwpowodziowy dla Poznania i 30 gmin województwa w związku z przekroczeniem stanów ostrzegawczych i alarmowych w rzekach. Liczy jednak, że jeśli sytuacja meteorologiczna się nie pogorszy, to Poznań i okolice nie będą musiały stawiać czoła powodzi.

Bardzo powoli opadają wody głównych rzek woj. śląskiego - Wisły i Odry; wciąż pozostają one w granicach wartości alarmowych, a poza wałami utrzymują się rozlewiska. Groźne lokalnie, po spodziewanych opadach, mogą być mniejsze rzeki.

Na Dolnym Śląsku fala kulminacyjna doszła w poniedziałek do Ścinawy. We Wrocławiu trwa oczyszczanie zalanej dzielnicy Kozanów.

W centrum kraju najtrudniejsza sytuacja jest na Mazowszu jest w powiecie płockim w rejonie Świniar, gdzie w niedzielę doszło do przerwania wału. W poniedziałek setki osób - strażaków, żołnierzy i ochotników wciąż pracowało nad jego umacnianiem Z kolei wieczorem władze Płocka wezwały do ewakuacji 400 osób zagrożonych z terenów zagrożonych podtopieniem.

Trudna sytuacja jest też w okolicach Kozienic, gdzie trwa umacnianie wałów, gdyż pojawiają się tam przesiąki. Na odcinku 4 km ułożono tam około 20 tys. worków z piaskiem. Stan jest na bieżąco monitorowany. W regionie płockim prowadzona jest akcja pomocy poszkodowanym.

W Warszawie sytuacja bez zmian. Woda opada, ale powoli. Ok. godz. 21:00 jej poziom sięgał 734 cm. W poniedziałek do szkół i przedszkoli nie poszły dzieci ze 120 szkół. Prezydent stolicy zapowiedziała, że te placówki zamknięte będą także we wtorek. Z ruchu wyłączona jest także wzdłuż wałów przeciwpowodziowych ul. Wał Miedzeszyński. Z tego powodu w Warszawie tworzą się korki. Wieczorem w dzielnicę Wawer zaczęła podtapiać wybijająca woda gruntowa, która zalała piwnice wielu domów i bloków.

Na Lubelszczyźnie poziom Wisły nadal jest bardzo wysoki. Woda opada, ale bardzo powoli i rzeka wciąż przekracza stany alarmowe. Kolejny dzień trwa walka o utrzymanie wałów. Wisła w Annopolu w nocy z niedzieli na poniedziałek obniżyła się tylko o dwa cm, przed południem rzeka przekraczała tu stan alarmowy o prawie 180 cm. W niżej położonych Puławach Wisła płynęła powyżej stanu alarmowego o prawie 140 cm, a w Dęblinie - nieco ponad 40 cm.

W bardzo złym stanie jest 7-kilometrowy odcinek wałów w okolicach miejscowości Kępa Gostecka i Kępa Solecka w gminie Łaziska. Bardzo trudna sytuacja jest także na wałach w miejscowości Parchatka niedaleko Puław. Wał podwyższono tam o 60 cm, ale w wielu miejscach dochodzi do przesiąków.

Powoli, ale systematycznie obniża się poziom wody w Wiśle na terenie Kujawsko-Pomorskiego. Służby kryzysowe stale monitorują stan wałów i zabezpieczeń, ewakuowani mieszkańcy wracają do swych domów.


Niedziela, 23 maja

Powódź przemieszcza się coraz dalej na północ. W Warszawie poziom wody wciąż bardzo wysoki, ale opada. Choć zdecydowana większość brzegów stolicy oparła się dotąd wielkiej wodzie, nie wytrzymał wał w Porcie Praskim.

Oglądaj
Wideo: TVN24, fot. Kontakt TVN24/Kasia i Kornel "Drugiej fali się nie spodziewamy"
Przeciek udało się zatamować. Władze zamykają Wał Miedzeszyński.

Fala kulminacyjna przeszła przez tamę na Wiśle we Włocławku. Była mniejsza i przyszła wcześniej niż się spodziewano. Najgorsze już za Włocławkiem.

Mała fala we Włocławku to efekt dziury w Wale pod Płockiem, w miejscowości Świniary w gminie Słubice. Potężna wyrwa spowodowała tam ewakuację ok. 4 tys. ludzi, ale w najczarniejszym scenariuszu swoje domy będzie musiało opuścić aż 10 tys. ludzi.

Ratownicy próbują załatać wał, ale walka może potrwać nawet kilka dni.

Trzeci dzień służby ratownicze prowadzą ewakuację mieszkańców gminy Wilków w Lubelskiem, zalanej po przerwaniu przez Wisłę wału przeciwpowodziowego. Większość ludzi nie chce opuszczać swoich domów. Rozlewisko wciąż się powiększa.

Poprawia się natomiast sytuacja na wyniszczonym przez powódź południu. W Sandomierzu w nocy z soboty na niedzielę Wisła opadła o 12 cm. Do dotkniętych powodzią osób dociera m.in. pomoc żywnościowa.

Na Śląsku alarm powodziowy obowiązuje nadal w Katowicach, Gliwicach, Piekarach Śląskich, Siemianowicach Śląskich i Sosnowcu, powiatach będzińskim i raciborskim oraz w gminach Sośnicowice i Zebrzydowice. Na wielu pozostałych terenach w miejsce alarmu wprowadzono pogotowie przeciwpowodziowe.

Na Podkarpaciu poziom wszystkich rzek systematycznie opada. Stany alarmowe w niedzielę rano przekracza jeszcze Wisła i San, ale ich wody także opadają.

Sobota, 22 maja

Warszawa opiera się fali kulminacyjnej, która z upływem

Oglądaj
Błękitny nad Warszawą
Wideo: TVN24 Błękitny nad Warszawą
czasu opada. Mimo tego prezydent stolicy Hanna-Gronkiewicz Waltz decyduje się na zamknięcie w poniedziałek części szkół, przedszkoli i żłobków w dzielnicach zagrożonych podtopieniem. Informuje też, że poprosiła o ekspertyzy specjalistów niemieckich, którzy mają doświadczenie w przeprowadzaniu masowych ewakuacji.

Bardziej dramatycznie wygląda walka z wodą w innych częściach kraju. Z gminy Wilków nad Wisłą trzeba było ewakuować siedem tys. osób, po tym jak 80 proc. jej powierzchni znalazło się pod wodą. Z kolei we Wrocławiu Odra przerwała wał i zalała dzielnicę Kozanów. Woda zalała teraz o powierzchni 80 ha.

Na nadejście fali przygotowuje się już północna Polska. Wiele osób z niepokojem patrzy też na Włocławek, gdzie istnieje obawa, że tamtejsza tama może nie wytrzymać siły żywiołu.

Piątek 21, maja

Wielka fala w stolicy i na Mazowszu będzie dłuższa, może osiągnąć wysokość nawet 780 centymetrów. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie utrzyma się do niedzieli, ale do poniedziałku wieczorem. Wojewoda mazowiecki ostrzegł: - Wcześniej czy później te wały gdzieś nie wytrzymają. Miejmy nadzieję, że nie w Warszawie, ale jesteśmy na to przygotowani.

Według IMGW stabilizacja nastąpi około 19., ale wysoka woda - do 970 cm - nadal będzie się utrzymywać. Fala kulminacyjna szybciej, niż wcześniej prognozowano, bo jeszcze w piątek, dotrze do Płocka. Wojewoda ogłosił alarm powodziowy w pozostałych mazowieckich powiatach

Fala kulminacyjna na Odrze o wysokości 730 cm ma dotrzeć do Brzegu. Już w czwartek woda w mieście podniosła się na tyle, że służby kryzysowe zdecydowały o zamknięciu mostu w ciągu drogi krajowej 39. Policja kieruje ruch objazdami. Wciąż zamknięta jest też obwodnica Opola, przez którą przelewa się ok. metra wody.

Czwartek, 20 maja

W czwartek Warszawa przygotowywała się do kulminacji fali powodziowej.

Poziom Wisły przekroczył wieczorem o kilka centymetrów stan alarmowy, który wynosi 650 cm, a wody wciąż przybywało. Około 100 mieszkańców warszawskiej Pragi oraz wojsko i strażacy cały dzień układali worki z piaskiem wzdłuż linii wzbierającej Wisły naprzeciwko ZOO.

Kulminacyjny punkt fali powodziowej - 772 cm - spodziewany jest w stolicy w piątek w godzinach popołudniowych. Według władz Warszawy, przerwanie wałów przeciwpowodziowych na Mazowszu jest jedynie kwestią czasu, może to się stać także w stolicy. Najbardziej zagrożony jest wał zawadowski, ciągnący się wokół Wilanowa, Łuku Siekierkowskiego i Solca.

Komenda Stołeczna Policji uruchomiła specjalny numer telefonu, pod którym warszawiacy mogą uzyskać informację o bieżących utrudnieniach w ruchu - 22 603 80 02

Wieczorem na Opolszczyźnie zalane były 94 miejscowości. Najtrudniejsza sytuacja była w dolinie Odry poniżej Opola i w dzielnicy Metalchem, gdzie do umacniania ponad stuletnich wałów włączyło się wojsko. W sumie wykorzystano ponad 80 tys. worków z piaskiem.

Powoli opadał poziom Odry w Krapkowicach i Opolu, gdzie woda w szczytowym momencie osiągnęła 8 metrów. Powoli obniżał się też stan Małej Panwi, której wody przerwały wał w Czarnowąsach i zalały część miejscowości. Przez przerwane wały woda wlewała się też m.in. do Żelaznej, gdzie miejscami poziom przekraczał metr. Bez prądu na Opolszczyźnie pozostawało prawie 450 gospodarstw. Zagrożona była też elektrownia Opole wraz z rozdzielnią główną.

Poziom wody na podkarpackich rzekach wciąż wysoki. Po przerwaniu w środę wału przez rzekę Trześniówkę woda zalała kilka miejscowości w gminie Gorzyce, m.in. Trześń, Sokolniki, Orliska Sokolickie, Zalesie Gorzyckie i częściowo Furmany. Strażacy i mieszkańcy przez całą noc z czwartku na piątek umacniali wał na rzece Łęg. Pomagali im skierowani do tej pracy więźniowie W sumie na Podkarpaciu ewakuowano ok. 3 tys. osób w powiatach: mieleckim, krośnieńskim, ropczycko-sędziszowskim, leżajskim, strzyżowskim, jasielskim, brzozowskim, tarnobrzeskim, mieleckim i łańcuckim. Na terenie województwa zostało podtopionych i zalanych w sumie 21 powiatów i 95 gmin.

Z wojewódzkich magazynów przeciwpowodziowych do zabezpieczenia działań ratowniczych wydano ponad 1 mln worków oraz 800 metrów rękawa przeciwpowodziowego. Także więźniowie kierowani byli do pomocy w walce z powodzią.

W Tarnobrzegu na osiedlu Wielowieś wyłowiono zwłoki 59-letniego mężczyzny. Prawdopodobnie utonął we własnym mieszkaniu. W miejscowości Juszczyna k. Żywca (śląskie) z potoku wyłowiono ciało 63-letniego mężczyzny

Sytuacja na Podbeskidziu też była poważna. W Lanckoronie w powiecie wadowickim (Małopolskie) na zboczach okolicznych wzgórz powiększały się osuwiska, które zniszczyły trzy budynki i zagroziły kolejnym 50. Większość mieszkańców została ewakuowana.

Gmina w dramatycznym apelu poprosiła o pomoc, bo samorząd nie posiada mieszkań socjalnych, do których można przenieść poszkodowanych. "Od zaraz" potrzebnych jest 10 mieszkań co najmniej na rok, a poszkodowani raczej nie wrócą już do swych domów, także tych, które stoją. Uszkodzenia konstrukcji to wykluczają.

W mocno doświadczonych przez powódź Czechowicach-Dziedzicach (Śląskie) sytuacja na Wiśle znacznie poprawiła się. Wieczorem rozpoczęła pracę po przerwie spowodowanej podtopieniami czechowicka oczyszczalnia ścieków. Działają już przepompownie.

Na Śląsku Cieszyńskim gminy robiły pierwsze przymiarki do szacunków strat. W Goleszowie szacują, że zniszczeniu lub uszkodzeniu przez wodę uległo 20 procent budynków, a w Wiśle woda uszkodziła około 400 budynków. W powiecie oświęcimskim (Małopolska) zatopionych jest 1201 budynków, z czego najwięcej w gminie Kęty - 553. Ewakuowanych zostało łącznie 378 osób. Nieprzejezdnych jest 12 dróg, 3 mosty i jeden wiadukt.

Środa, 19 maja

Wezbrana Wisła w nocy wtorku na środę przerwała w Krakowie wał przeciwpowodziowy. Zalana została ul. Nowohucka, kilka firm, ogródki działkowe i Wojewódzka Baza Przeciwpowodziowa. Ok. 200 żołnierzy i strażaków buduje nowy wał przeciwpowodziowy w miejscu, gdzie doszło do jego przerwania (przy ul. Na Zakolu Wisły). Ul. Nowohucka jest zamknięta do odwołania. Poziom wody w Wiśle powoli opadał przez cały dzień. Po godz. 4. w Bielanach wynosił on 945 cm (425 cm powyżej stanu alarmowego). W najgorszym momencie było to 957 cm. Nadal zamknięty jest Most Dębnicki w centrum Krakowa.

Ewakuowano mieszkańców z rejonu ulic: Nowohucka, Na Zakolu Wisły, Koszykarska, Płaszowska, Myśliwska. Rano ewakuowano 133 osoby, a kolejnych 200 poźniej w ciągu dnia.

Stan wód na polskich rzekach w poniedziałek (fot. IMiGW)
Gdzie będzie dziś padać? (IMGW)
Stan wody w rzekach (IMGW)
Rozkład dobowej sumy opadów (IMGW)

Wieczorem prezydent Majchrowski poinformował, że poziom Wisły opadł w ciągu doby o 60 cm, a sytuacja został opanowana. Nie znaczy to jednak wcale, że wszystkie wały są w pełni bezpieczne. Część z nich ciągle lekko przecieka. Największe niebezpieczeństwo przerwania wału groziło w środę w rejonie ulicy Wioślarskiej w okolicach mostu Zwierzynieckiego na Salwatorze. Tam cały czas pracują ekipy zabezpieczające nadwątlony wał.

Łącznie na terenie Krakowa w obrębie zagrożonych wałów pracuje ponad 1,2 tysiąca strażaków zawodowych i ochotników, 40 żołnierzy, 600 policjantów. Do akcji włączono też 58 więźniów ze strażnikami.

Zdecydowanie gorzej było na Wiśle poniżej Krakowa. Wały zostały przerwane w Szczucinie w powiecie dąbrowskim przy dopływie rzeki Breń do Wisły na terenie województwa podkarpackiego. Dodatkowo poziom wody w Wiśle był podnoszony przez trzy następujące po sobie fale kulminacyjne z Dunajca, Raby i Wisły.

Wały nie wytrzymały także w dwóch miejscach w okolicach Sandomierza. Tam strażacy, wojsko i ochotnicy bronili przed zaleniem hutę szkła i okoliczne osiedla. Równie dramatyczną walka trwa w Nowym Korczynie - w powiecie pracowało około 250 żołnierzy i kilkuset strażaków. Z kolei w rejonie Połańca kilkuset strażaków i wojsko oraz wolontariusze starają się utrzymać 27 km wałów wiślanych. Zużyto tam już ok. 40 tys. worków z piaskiem, na wałach układane są kołnierze podwyższające.

Miejscowości położone w dole Wisły przygotowują się na przejście fali powodziowej - alarm ogłoszono w wielu powiatach położonych nad Wisłą i jej dopływach w województwie lubelskim i mazowieckim

Również trudna sytuacja panowała na Odrze. W Koźlu woda przedostaje się przez wał w okolicach budowanej obwodnicy miasta. Na miejscu pracuje ciężki sprzęt. Nie działa komunikacja PKS, komunikacja miejska jeździ bez rozkładu. Prezydent miasta przygotował punkty ewakuacji dla mieszkańców, ale chętnych było niewielu.

Wieczorem przez Opole ma przejść fala kulminacyjna. Woda zalała już część obwodnicy miasta, ale władze zapewniają, że zmodernizowane wały są w stanie wytrzymać wodę wyższą o nawet dwa metry i miastu nie grozi powódź taka, jak w 1997 roku. Od godziny 18 obowiązuje alarm powodziowy dla Wrocławia i powiatów: wrocławskiego, średzkiego, trzebnickiego. Stolica dolnego śląska spodziewa się uderzenia fali powodziowej w piątek rano. Wojewoda dolnośląski zdecydował także, że w środę zostanie zalany polder Lipki-Oława o pojemności 38 mln m sześciennych, aby nadmiar wody w Odrze nie przerywał wałów i nie doszło do niekontrolowanego zalania. W związku z tym poproszono mieszkańców Starego Górnika i Starego Otoka o zabezpieczenie domów i ewakuację. Niewielu się na to zdecydowało.

- Na razie nie ma potrzeby ogłaszania stanu klęski żywiołowej - powiedział premier Donald Tusk w Tarnobrzegu. Dodał, że jeśli okaże się to jednak koniecznie, decyzję podejmie wraz z rządem i nie będzie patrzył na kalendarz wyborczy. Jego wprowadzenie oznaczałoby zmianę terminu wyborów prezydenckich.

Wtorek, 18 maja

Mieszkańcy położonych nad Odrą miejscowości w południowej części kraju noc spędzili czekając na zapowiadaną falę kulminacyjną powodzi.

O świcie przeszła ona przez Racibórz. Poziom wody o godz. 3. w nocy sięgnął na wodowskazie w Raciborzu-Miedoni 870 cm. W krytycznym momencie woda podeszła na metr pod szczyt wałów. Wieczorem na ewakuację zdecydowało się ok. 25 osób spośród 10 tys. poinformowanych o niebezpieczeństwie.

Na Dolnym Śląsku sytuacja hydrologiczna przez noc się nie zmieniła. Obowiązywały pogotowia przeciwpowodziowe w dolinie Odry w powiatach: oławskim, wrocławskim, trzebnickim, średzkim, wołowskim, legnickim, lubińskim, górowskim, głogowskim i mieście Wrocław.

16 zastępów straży pożarnej skierowano do miejscowości Buków w powiecie wodzisławskim. Sztuczny zbiornik przeciwpowodziowy Polder Buków na Odrze zaczął tracić szczelność przy wałach, które starano się umacniać od wtorkowego rana (także przy użyciu ciężkiego sprzętu). Wójt gminy zarządził ewakuację około 360 mieszkańców Bukowa. W środę nad ranem nadeszła optymistyczna informacja, że strażakom udało się zabezpieczyć zbiornik i że niebezpieczeństwo zostało zażegnane.

Nad ranem Wisła przelała się przez wały w Bieruniu w okolicach Tychów. Przedstawiciele magistratu oświadczyli, że jest o wiele gorzej niż podczas wielkiej powodzi w 1997 roku. - W Bieruniu jest klęska żywiołowa, powódź na skalę, której jeszcze nie było. W tej chwili ewakuujemy ludzi i zabezpieczamy najcenniejszy dobytek - mówił wiceburmistrz Bierunia Jan Podleśny. Ocenił on, że będzie musiało być ewakuowanych około 7 tysięcy osób.

Bardzo trudne warunki panowały w samym Krakowie. Spore utrudnienia były na ul. Księcia Józefa (wylotowa w stronę Oświęcimia), zalana była m.in. ul. Tyniecka. Na "zakopiance" pod Krakowem (Mogilany) doszło do wypadku z udziałem busa, w którym zostało rannych osiem osób. Według pierwszych ustaleń doszło do niego z powodu niedostosowania prędkości przez kierującego do bardzo trudnych warunków jazdy. Droga została zablokowana.

Burmistrz Sandomierza - w związku z nadciągającą falą kulminacyjną na Wiśle - zarządził ewakuację prawobrzeżnej części miasta. Fala kulminacyjna spodziewana jest we środę około południa, jednak już teraz wszystkie służby ratunkowe w mieście postawione są w stan najwyższej gotowości. Każdy dom powiadamiany jest przez grupę wolontariuszy o tym, że przygotowywane są miejsca noclegowe w szkołach, a na mieszkańców czekają podstawione autobusy.

Na Podkarpaciu alarm powodziowy obowiązywał w powiatach: ropczycko-sędziszowskim; jasielskim; sanockim w gminach: Zarszyn i Sanok; dębickim w gminach: Brzostek i Dębica; strzyżowskim; rzeszowskim w gminach: Boguchwała, Lubenia, Dynów, Trzebownisko i Tyczyn; mieleckim; krośnieńskim; łańcuckim dla gmin: Czarna, Białobrzegi, Żołynia; brzozowskim: w gminie Haczów oraz Rzeszowie. W kolejnych 13 ogłoszono pogotowie przeciwpowodziowe.

Późnym wieczorem w Czechowicach-Dziedzicach władze wezwały część mieszkańców do ewakuacji. Domy opuścić musiało 1,8 tys. mieszkańców. "Z uwagi na brak odpowiedniej ilości sprzętu pływającego (amfibie i łodzie motorowe) potrzebnych do ewakuacji mieszkańców na większą skalę zalecamy przygotowanie (o ile to możliwe) własnych pojazdów do ewakuacji" - zaapelowano na stronie internetowej miasta.

W ciągu dnia premier Donald Tusk odwiedził dotknięte powodzią Kobiernice na Śląsku oraz Proszówki i Pcim w Małopolsce. Zapewniał mieszkańców, że chociaż na pomoc i reperację szkód trzeba będzie wydać dziesiątki miliardów złotych, to rząd nie zostawi powodzian samym sobie. Zapowiedział też, że będzie rozmawiał z największymi firmami ubezpieczeniowymi o przyspieszonym trybie wypłacania ubezpieczeń.

Tusk zapewnił również, że wyciągnie konsekwencje, jeśli okaże się, że za późno spuszczono wodę ze zbiorników retencyjnych. Podkreślił jednak, że teraz najważniejsze jest jak najlepsze skoordynowanie prac służb ratowniczych. Wyraził też nadzieję, że skala powodzi - jeśli chodzi o całą Polskę - nie będzie gigantyczna i obiecał wrócić do zalanych miejscowości za kilka dni, aby zobaczyć jak wygląda sytuacja. Podkreślił jednak, że na razie nie wprowadzi stanu klęski żywiołowej.

Poniedziałek, 17 maja

Piwnica w Nowym Targu (internauta j.)
Maków Podhalański (fot. internauta Mateusz)
Rzeka Silnica w Kielcach (fot. internautak Ewelina)

W poniedziałek sytuacja pogodowa w Polsce była bardzo trudna. Poza terenami zalanymi w niedzielę, woda dotarła na nowe. Zdecydowano o ewakuacji części mieszkańców.

W Małopolsce ewakuowano łącznie około 340 osób w powiatach nowosądeckim, bocheńskim, brzeskim, wielickim i oświęcimskim. Postanowiono o ewakuacji kolejnych 1500 w powiecie brzeskim oraz trudnej do określenia liczby mieszkańców powiatu wielickiego. Służby odnotowano około 1800 interwencji, działania prowadzi 1132 strażaków PSP oraz 5718 strażaków OSP.

Na terenie województwa śląskiego ewakuowano 70 osób. Odnotowano 890 interwencji. Pracuje 1287 ratowników PSP oraz 2312 strażaków OSP.

Alarm przeciwpowodziowy został ogłoszony na terenie sześciu powiatów: w bieruńsko-lędzińskim, bielskim, cieszyńskim, pszczyńskim, raciborskim, wodzisławskim oraz Tychowej, Bielsko-Białej i gminy Zebrzydowice. Pogotowie przeciwpowodziowe ogłoszono na terenie czterech powiatów: w będzińskim, gliwickim, raciborskim, tarnogórskim, żywieckim oraz ośmiu miast: Rybnika, Gliwic, Piekar Śląskich, Bytomia, Zabrza, Rudy Śląskiej, Żor i Jastrzębia Zdroju, a także na terenie gminy Rudziniec.

Najgorsza sytuacja panuje w powiatach żywieckim, bielskim (z miastem Bielsko-Biała), cieszyńskim i gliwickim (z miastem Gliwice). Możliwa jest ewakuacja ok. 200 osób w Zabrzu, w związku z zagrożeniem przerwania wałów na Kłodnicy. Służby zarządzania kryzysowego są w pogotowiu. W Przyszowicach ewakuowano 70 osób.

Powódź wdarła się także na tereny Świętokrzyskiego. Stany alarmowe przekroczyły wody w zlewni Nidy, Czarnej Staszowskiej, Koprzywianki, Kamiennej oraz Wisły.

Po południu stan wód niepokojąco wzrastał na Lubelszczyźnie i w Łódzkiem.

Niedziela, 16 maja

Na małopolskich rzekach stan alarmowy przekroczony był w niedzielę wieczorem w sześciu miejscach, a stan ostrzegawczy w 23. Alarmy powodziowe zostały ogłoszone na terenie gmin: Liszki i Skawina (powiat krakowski), Rzezawa, Łapanów i Bochnia (powiat bocheński), Gnojnik i Borzęcin (powiat brzeski) oraz Bobowa (powiat gorlicki). Pogotowie przeciwpowodziowe obowiązywało na terenie powiatów brzeskiego, gorlickiego, tarnowskiego, nowosądeckiego, limanowskiego, a także w miastach: Kraków, Nowy Sącz, Stary Sącz.

W województwie śląskim zalane zostały powiaty bielski, cieszyński, żywiecki. W Bielsko-Białej ogłoszono alarm powodziowy. Pogotowia przeciwpowodziowe zostały ogłoszone w Spytkowicach koło Wadowic i Brzeszczach w powiecie oświęcimskim. W Wadowicach nurt wezbranej Dąbrówki porwał mostek przy stadionie miejscowej Skawy. We Frydrychowicach˙woda podtopiła kilka gospodarstw rolnych. Stan alarmowy Wisła przekroczyła w Ustroniu i Goczałkowicach, Iłownica w Czechowicach-Dziedzicach i Pszczynka w Pszczynie. Stan ostrzegawczy został przekroczony na: Wiśle w Jawiszowicach, Sole w Oświęcimiu i Stryszawce w Suchej Beskidzkiej, a także na Skawie w Jordanowie i Zatorze.

Alarmy i pogotowie przeciwpowodziowe ogłoszono w czterech powiatach województwa podkarpackiego i w Krośnie. W niedzielę obowiązywały w całym powiecie ropczycko-sędziszowskim, w powiecie jasielskim: dla miasta Jasła, Kołaczyce oraz w gminach: Skołoszyn, Jasło i Brzyska; w powiecie sanockim w gminie Zarszyn, a w powiecie dębickim w gminie Dębica i Brzostek. Pogotowia przeciwpowodziowe oogłoszono w powiatach: krośnieńskim, jasielskim, dębickim, strzyżowskim (gmina Niebylec), brzozowskim oraz w mieście Krosno.

Najtrudniejsza sytuacja jest w zlewni Wisłoka i Wisłoki. W niedzielę w wyniku intensywnych opadów deszczu i spływu wód opadowych, tylko na tych dwóch rzekach i ich dopływach, zanotowano wzrost poziomu wody od 1 do nawet 180 cm.

Obfity deszcz spadł jednak nie tylko na południu. Lało także w centralnej Polsce.

SYTUACJA NA DROGACH I TORACH

POWÓDŹ - INFORMACJE, ZDJĘCIA I FILMY OD INTERNAUTÓW WYSYŁANE NA KONTAKT TVN24

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje