tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Dała mu dom, a on ją zabił. Zwłoki zawinął w dywan i wyrzucił

Dała mu dom, a on ją zabił. Zwłoki zawinął w dywan i wyrzucił
Foto: KMP Elbląg | Video: tvn24 Oskarżony najpierw przyznał się do zbrodni, potem zmienił zdanie

Rusza proces w sprawie niezrozumiałej i bestialskiej zbrodni. 27-letni mężczyzna w sylwestra 2016 roku miał zabić nożem staruszkę, a jej zwłoki, zawinięte w dywan, wyrzucić. Kobieta wcześniej przygarnęła mężczyznę. Choć nie byli spokrewnieni, mówiła do niego "wnuczku".

W Sądzie Okręgowym w Elblągu zaczyna się dziś proces Adriana D. Grozi mu najwyższy wymiar kary przewidziany przez polskie prawo – dożywocie. Zarzut: zabójstwo 79-letniej mieszkanki wsi Rychliki (woj. warmińsko-mazurskie).

Ostatni sylwester

Ustalenia śledczych nie pozostawiają wiele miejsca na domysły. Adrian i jego przyszła ofiara mieli szykować się do celebracji Nowego Roku, gdy wybuchła między nimi kłótnia. Adrian D. najpierw miał uderzyć 79-latkę, a gdy upadła, dwa razy ugodzić ją nożem. Oboje mieli być pod wpływem alkoholu.

Zwłoki kobiety zawinięte w dywan znaleziono dzień później – 1 stycznia – po południu, niedaleko pobliskich zabudowań. – Ci, co ją znaleźli, myśleli, że to dziewczynka, bo ta kobieta była bardzo drobna. Jak przyszedłem z policjantem, to zobaczyłem, że to sąsiadka, pani Teresa – opowiadał reporterowi "Uwagi!" TVN Sebastian Maruszak, mieszkaniec wsi.

Według sąsiadów kobieta była pogodną starszą panią. - Spokojna, uśmiechnięta. Tak jak mieszkam tu 12 lat, żadnego konfliktu z nią nie było - opowiadał "Uwadze!" Maruszak. Przez większość życia pani Teresa pracowała jako woźna w pobliskiej szkole. Była znana i lubiana przez całe Rychliki.

Samotna "babcia" i gniewny "wnuczek"

- Pochowała męża, dwóch synów, córkę – przypominał sobie Maruszczak. Jej jedyni bliscy żyli w innych miejscowościach. To właśnie samotność miała pchnąć kobietę do przygarnięcia w 2015 roku pod swój dach obcego mężczyznę.

- Przyjechał tu z firmą z Grudziądza na drogę 527 układać polbruk. Chodził po wsi, szukał miejsca – opowiadał "Uwadze!" pan Sebastian. - Ona go przygarnęła. Mówiła później na niego "wnuczek", on mówił do niej "babciu". Nigdy się nie skarżyła. Mówiła, że nie ma z nim problemów i że jest dla niej bardzo dobry: że obiad ugotuje, drzewo przyniesie, podłogi umyje – wspomina sąsiad pani Teresy.

Później wyszło na jaw, że mężczyzna został wyrzucony przez swoich bliskich z ich domu w Grudziądzu. Miał kraść i wszczynać awantury. - Był karany za przestępstwo kradzieży - przyznaje Jarosław Żelazek z prokuratury rejonowej w Elblągu. Siedział w więzieniu.

Bliska krewna, do której dotarła "Uwaga", twierdzi, że bała się mężczyzny. – Było widać, że on potrzebował lekarza psychiatry, ale nie przypuszczałam, że może zabić – opowiada.

Cały materiał "Uwagi!" TVN o zbrodni w Rychlikach można zobaczyć tu: link.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem, czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
jawotr
jawotr

Bezpieczna Polska... tylko ludzie niebezpieczni.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      1
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        4
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

      Pozostałe informacje