tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

"Nie jestem zwyrodnialcem". Motorniczy zabił trzy osoby, nie chce wracać za kratki

zobacz więcej wideo »
"Nie jestem zwyrodnialcem". Motorniczy zabił trzy osoby, nie chce wracać za kratki
  • Motorniczy przeprasza na koniec procesu apelacyjnegoMotorniczy przeprasza na koniec procesu apelacyjnego
  • Motorniczy z wyrokiem za spowodowanie śmierci trzech osóbMotorniczy z wyrokiem za spowodowanie śmierci trzech osób
  • Motorniczy wyszedł na wolnośćMotorniczy wyszedł na wolność
  • Poznaliśmy najnowsze wyniki pracy biegłychPoznaliśmy najnowsze wyniki pracy biegłych
Foto: TVN24 Łódź | Video: TVN24 Łódź Motorniczy przeprasza na koniec procesu apelacyjnego

- Przepraszam wszystkich, którzy przeze mnie cierpieli (...). Zbłądziłem bardzo. To, co się stało, zostanie ze mną już na zawsze - mówił na koniec swojego procesu były motorniczy z Łodzi. W styczniu 2014 roku pijany prowadził tramwaj i doprowadził do śmierci trzech kobiet. Wyrok zostanie ogłoszony 27 września.

W łódzkim sądzie okręgowym odbyła się ostatnia rozprawa Piotra M. - motorniczego, który w styczniu 2014 roku pijany prowadził tramwaj i doprowadził do wypadku, w którym zginęły trzy osoby.

W czwartek obrońca Piotra M. wnioskował o to, aby doszło do konfrontacji biegłych, ale sędzia odrzucił wniosek i po kilkuminutowej przerwie zakończył przewód sądowy. Potem strony wygłosiły mowy końcowe. Wypowiedział się też sam motorniczy.

- Na początku chciałbym raz jeszcze przeprosić wszystkich poszkodowanych - mówił na sali sądowej.

Podkreślił, że liczy na to, że "wyrok pozwoli mu pozostać na wolności".

- Po wyjściu z aresztu zdobyłem zawód i zostałem zatrudniony. Mam długi i alimenty, które muszę spłacać. Po powrocie do celi nie będę mógł tego robić - podkreślał.

Zaznaczał, że "stała się olbrzymia tragedia".

- Pobłądziłem, zdaję sobie z tego sprawę. Ze swoim sumieniem będę musiał żyć do końca moich dni. Ale chciałbym pokazać, że nie jestem zwyrodnialcem. Że muszę trafić do zakładu karnego - mówił Piotr M.

Na koniec powiedział, że "każdą decyzję sądu przyjmie z godnością".

Jego obrońca w swojej mowie końcowej podkreślił, że wszelkie wątpliwości powinny być rozstrzygane na korzyść sądzonego.

- Pojawiła się opinia, że do wypadku przyczyniła się padaczka, która w kluczowym momencie pozbawiła mojego klienta przytomności - przypominał.

Z kolei prokuratura w swojej mowie końcowej zaapelowała do sądu o podtrzymanie wyroku pierwszej instancji, który skazywał Piotra M. na 13,5 roku więzienia.

Wyrok zostanie ogłoszony 27 września.

Najpierw skazany, potem wypuszczony

Proces w tej sprawie budzi olbrzymie emocje, bo jest pełen zwrotów akcji.

Piotr M. pił alkohol na pętlach, a potem kierował tramwajem, który 6 stycznia 2014 roku wjechał na skrzyżowanie ul. Piotrkowskiej i Brzeźnej na czerwonym świetle. Pojazd uderzył w bok samochodu osobowego, a potem śmiertelnie potrącił trzy kobiety przechodzące przez przejście dla pieszych. Wszystkie zginęły.

Piotr M. w dniu tragedii trafił do aresztu, a rok później - w sierpniu 2015 roku - usłyszał wyrok skazujący go na 13,5 roku więzienia. Sprawa wydawała się oczywista.

/czytaj reportaż w Magazynie TVN24 na ten temat/

Przełomowe opinie - jedna po drugiej

Potem jednak rozpoczął się proces apelacyjny, który wywrócił sprawę do góry nogami. W zeszłym roku sąd otrzymał ekspertyzę biegłego neurologa. Stwierdził on, że motorniczy przed wypadkiem stracił przytomność - ale nie przez wypity alkohol, tylko niezdiagnozowaną dotąd padaczkę typu absence.

Adwokat motorniczego zwrócił wtedy uwagę, że jego klient nie powinien być za kratkami, bo nie ma ku temu przesłanek. Argumentował wtedy, że Piotr M. był już wtedy za kratkami ponad 20 miesięcy, czyli de facto odsiedział już karę za jazdę po alkoholu. A wypadek – jak wynikało z opinii biegłego – mógł z piciem na pętlach nie mieć niczego wspólnego.

Sąd przychylił się wtedy do argumentacji mec. Pawła Kozaneckiego i stało się coś, czego jeszcze niedawno nikt się nie spodziewał. Motorniczy wyszedł na wolność.

Przełomowa opinia biegłego spotkała się z krytyką prokuratury i oskarżycieli posiłkowych. Zażądali oni powołania kolejnych biegłych, którzy mieli odnieść się do opinii, dzięki której Piotr M. wyszedł na wolność. Efekt? Kolejny przełom.

W czerwcu na tvn24.pl jako pierwsi poinformowaliśmy o wynikach pracy czterech innych ekspertów - dwóch psychiatrów, neurologa i psychologa. Nie dopatrzyli się oni podstaw do mówienia o tym, że Piotr M. stracił przytomność z powodu choroby na podłożu neurologicznym.

Stwierdzili przy tym, że "z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością" należy uznać, że motorniczy zapadł w głęboki sen z powodu wypitego wcześniej alkoholu.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
marcinponiewierski
marcinponiewierski

Czy tramwajem czy rowerem powinien być skazany uczciwie.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      1
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

      Pozostałe informacje

      Ukradli samochód? Masz szansę go odzyskać, ale musisz się spieszyć

      Kradzież samochodu to przykra sprawa. Z polskich ulic, w ciągu jednej doby, znika średnio ponad trzydzieści aut. W odzyskaniu pojazdu może pomóc wrzucanie informacji o kradzieży na portale społecznościowe. Materiał programu "Raport" w TVN Turbo. zobacz więcej »

      Pięć samochodów zderzyło się pod Poznaniem. Tir na boku, jedno auto dachowało

      W Chludowie pod Poznaniem zderzyło się pięć pojazdów, w tym tir, który wpadł do rowu i leży na boku. Rannych jest 8 osób. Droga jest zablokowana. Zdjęcia z wypadku dostaliśmy na Kontakt 24. zobacz więcej »

      INFORMACJE BIZNESOWE »

      Kilka dni pod Andami. Zobacz, ile kosztuje podróż do Peru

      Kilka dni pod Andami. Zobacz, ile kosztuje podróż do Peru

      Koszty wycieczki do Peru sprawdził Jakub Porada. Najtańsze bilety z Warszawy do Limy (z dwoma przesiadkami) kosztują około 3700 złotych. Za wycieczkę 8-dniową z biurem podróży trzeba zapłacić prawie 10 tysięcy złotych. Materiał programu "Pokaż nam świat". zobacz więcej »

      INFORMACJE ZE ŚWIATA »

      Amerykanie wysyłają sygnał. Lotniskowiec USA w pobliżu Korei

      Amerykanie wysyłają sygnał. Lotniskowiec USA w pobliżu Korei

      Amerykański lotniskowiec Ronald Reagan prowadzi ćwiczenia z japońskimi okrętami wojennymi na wodach na południe od Półwyspu Koreańskiego - poinformowały japońskie siły zbrojne. Wspólne manewry obu państw rozpoczęły się 11 września i mają trwać 18 dni. zobacz więcej »

      INFORMACJE SPORTOWE »

      Wilk też może mieć czkawkę

      Zobacz toteraz.pl.

      Protesty w okolicach Hebronu, Zachodni Brzeg (Fot. ABED AL HASHLAMOUN/PAP/EPA) czytaj dalej »