To był sezon Kubicy!
Było jak u Hitchcocka - najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie już tylko... rosło. Już w trzecim wyścigu sezonu Robert Kubica przełamał hegemonię Ferrari i McLarena, a sezon zakończył na 4. miejscu. Przeżyjcie to jeszcze raz w tvn24.pl.
Trzęsienie ziemi? Już podczas kwalifikacji do pierwszego Grand Prix sezonu - w Australii - mógł być na "pole position". Minimalny błąd w końcówce 3. części eliminacji sprawił, że Polak ruszył z 2. miejsca. Do mety wyścigu jednak nie dojechał - udewrzył w niego Kazuki Nakajima z Williamsa.
Przełamał hegemonię
Napięcie rosło - w drugim Grand Prix Malezji Kubica zajął znakomite drugie miejsce. Kulminacja przyszła w następnym wyścigu w Bahrajnie. Kubica po brawurowej jeździe wywalczył "pole position". Świat oniemiał, a anglojęzyczna prasa grzmiała: "First Pole on pole". Do mety Kubica dojechał na 3. miejscu i potwierdził, że to może być jego sezon.
Potem dla Kubicy przyszły dwa "słabsze" wyścigi - w GP Polak był czwarty, a w GP Turcji piąty. Potem Formuła 1 przenosła się do Monte Carlo i Kubica znowu był na ustach wszystkich - zajął drugie miejsce i jako jedyny z całej stawki nie popełnił żadnego błędu. A to wszystko w anormalnych, deszczowych warunkach.
A w następnym Grand Prix w Kanadzie Kubica przeszedł do historii. Lewis Hamilton wjechał w tył bolidu Kimi Raikkonena, a Kubica pomknął do mety. Jako pierwszy! Na drugim miejscu uplasował się Nick Heidfeld i szef BMW Sauber mógł oficjalnie odtrąbić: Zrealizowaliśmy cel na ten sezon.
Sinusoida Kubicy
Niestety, jego słowa okazały się prorocze. Kolejne GP nie były dla Kubicy udane: 5. miejsce we Francji, nieukończone GP Wielkiej Brytanii. 7. miejsce w Niemczech i ósme na Węgrzech. Polak przełamał się w Walencji - w 1. w historii wyścigu na ulicznym torze Kubica zajął ósme miejsce.
W Belgii Kubica był ósmy, ale w następnym wyścigu na Monzie znowu znalazł się na podium. Jego zespół zastosował dla niego taktykę jednego postoju i Polak dojechał w deszczowym wyścigu na 3. miejscu. Później był pechowy wyścig w Singapurze - Kubica jechał znakomicie, ale po pojawieniu się na torze "safety car", musiał zjechać do pit stopu i został ukarany. Na metę dojechał na 11. miejscu.
Podium było na wyciągnięcie ręki
I znowu było jak na sinusoidzie - w następnym GP w Japonii Kubica zajął znakomite 2. miejsce.
Szanse na tytuł Polak stracił w następnym wyścigu w Chinach, gdzie był szósty. W kończącym sezon GP Brazylii Kubica dojechał na 11. miejscu i spadł także z podium mistrzostw świata - zajął 4. miejsce, a trzeci Kimi Raikkonen wyprzedził Polaka tylko większą liczbą zwycięstw.
kczKomentarze (0)