Polska północno-wschodnia
W północno-wschodniej Polsce sytuacja po nagłym, przedwczesnym ataku zimy wraca do normy. Zdecydowana większość dróg regionu jest przejezdna, ale skutki kataklizmu odczuwa jeszcze ok. 30 tys. osób pozbawionych prądu na Mazowszu.
DROGI
W Wałbrzychu znowu sypie ok. 2 cm śniegu 3 st.C tradycyjnie korek na ul. Wrocławskiej.
sms od widza na nr 516 444 474
W Polsce północno-wschodniej po trudnych środzie i czwartku, sytuacja na drogach wróciła do normy już w piątek.
W Warszawie korki w końcu tygodnia nie odbiegały znacząco od standardowych. W piątek uciążliwy był przejazd przez Wybrzeże Gdańskie w stronę Łomianek. Z korkiem na tej trasie kierowcy zmagać musieli się już od czwartku. Wyjątkowo trudny w piątek był też przejazd przez trasę katowicką w Nadarzynie. Przewrócił się tam tir i powstał długi korek.
W Łodzi w piątek lekko padał śnieg, ale wszystkie ulice były przejezdne. W całym województwie nie było doniesień o większych utrudnieniach.
Sytuacja znormalizowała się także na Podlasiu oraz Warmii i Mazurach. Drogi w obu regionach są przejezdne, nawierzchnie czarne, brak większych wypadków. Nasi internauci alarmowali jeszcze w piątek, że w niektórych miejscach jezdnia wciąż jest śliska.
SYTUACJA ENERGETYCZNA
Większość awarii trakcji elektrycznej w północno-wschodniej Polsce została już usunięta. Jak informował rzecznik PGE Dystrybucja Białystok, głównego dostawcy prądu w województwie podlaskim, Andrzej Piekarski, w środę po wichurze bez prądu było tam 90 tys. odbiorców. W czwartek rano - jeszcze ok. 3 tysięcy, m.in. w okolicach Łomży i Siemiatycz, a także Ełku w woj. warmińsko-mazurskim. Były to miejsca trudno dostępne, gdzie nie można było dojechać ciężkim sprzętem i gdzie niebezpiecznie było pracować w nocy. Czwartkowa pogoda pozwoliła usunąć te awarie. W piątek prąd wrócił już do wszystkich odbiorców.
Prądu nie ma nadal prawie 30 tys. gospodarstw domowych na Mazowszu - ok. 15 tys. z okolic Mińska Mazowieckiego, 1,4 tys. z okolic Otwocka, 1,9 tys. z rejonu Wołomina. Przywrócono funkcjonowanie głównych linii i dostawy energii elektrycznej do najważniejszych instytucji w Wesołej. W sobotę prąd miały odzyskać gospodarstwa domowe.
Wojewoda mazowiecki poinformował, że z uwagi na poprawę sytuacji rozwiązano powiatowe zespoły zarządzania kryzysowego w Mińsku Maz., Wyszkowie, Garwolinie.
STAN WÓD
Na Zalewie Wiślanym, w Elblągu, w tym na Wyspie Nowakowskiej poziom wody spadł poniżej stanów alarmowych już w piątek. Powodzianie, którzy spędzili noc ze środy na czwartek w szkole w Gronowie Górnym, zaczęli w czwartek wracać do domów.
W nocy ze środy na czwartek ewakuowano tam ponad 180 osób. Uprzedzano jednak, że do opuszczenia domów mają być gotowi wszyscy mieszkańcy wyspy - 400 osób. - Nowakowo tonie, domy położone przy wałach przeciwpowodziowych za chwilę będą zalane - pisali do nas internauci. Na szczęście nie było aż tak dramatyczne.
W samym Elblągu rzeka przerwała wały przeciwpowodziowe. - Woda z morza, wtłaczana do rzeki w Elblągu, wylewa się na ulice. Takiej wody nie widziałem od 12 lat – relacjonował jeszcze w środę po południu Aleksander Czerepko, kapitan portu w Elblągu.
Z wodą zmagali się także mieszkańcy Nowego Dworu Gdańskiego. Także tam silny wiatr wpychał wody Bałtyku w kierunku lądu. Woda zalała wiele domów i ulic. Straż pożarna w środę i czwartek wzmacniała wały powodziowe. Sytuację na szczęście udało się opanować, a woda zaczęła opadać.
W czwartek w Tolkmicku stan wody wyniósł 6,08 m a w Batorowie na Wyspie Nowakowskiej 6,16 m, podczas gdy stan alarmowy wynosi 6,30 m. Na Wyspie Nowakowskiej przywrócono prąd. Strażacy wypompowywali wodę z ulic i z mieszkań.
Powodzianom służby sanitarne przekazywały instrukcję, w jaki sposób mają postępować na terenach zalanych wodą.
Strażacy obronili most pontonowy w Nowakowie oraz stację przesyłu gazu w Elblągu. W nocy ze środy na czwartek przy usuwaniu wody i utrzymaniu wałów pracowało 400 strażaków, wojsko i służby komunalne.
ŁOs/bgr/sm/aga//kwj/kdj/tr
Komentarze (0)