Prezydent: Słowa Obamy nie odzwierciedlają jego poglądów

Prezydent: Wysłałem list do Obamy, liczę na naprawienie błędu

Premier: Nie możemy akceptować takich słów

Polscy Żydzi oczekują osobistego sprostowania od Baracka Obamy

Wczoraj Obama użył sformułowania "polski obóz śmierci"

Diamenty Astosa

W odległym czasie, gdy możni panowie budowali potężne miasta i grody, pośród magnackich rodów żył jeden młodzieniec. Jego życie płynęło wartko i w przepychu. Nie było balu, w którym nie brałby udziału, nie byłoby wysokiego rodu, który by go nie znał, a jego majątek był powodem wielu zawistnych spojrzeń. Jednak ów młodzieniec, pomimo bogactw, nie był szczęśliwy. Tym, którym zdecydował się z tego zwierzyć, nie potrafili go zrozumieć.

Jednak kiedyś, podczas polowań młodzieniec zbłądził w lesie, a że zmierzchało, szukał kryjówki na noc, która zapewniłaby mu schronienie przed dzikimi zwierzętami. Idąc przez las trafił na małą chatkę, ukrytą pośród gąszczu bluszczu i czarnej jagody. Wszedł do obejścia, gdzie okazało się, siedział brodaty starzec. Ten, bez słowa skinął głową na swoje łóżko, dając znać młodemu szlachcicowi, by usiadł. Wtem odezwał się - Znam Twoją historię, Astosie, ludzie Ci zazdroszczą tego, co masz.

Młody szlachcic, zdziwiony tym, że starzec zna jego imię, spuścił jedynie głowę. Stary człowiek złagodził trochę ton - Ale wiem, że to wszystko, co jest w Twym posiadaniu nie jest Twoim szczęściem.

Starzec wyznał, że był niegdyś najbogatszym magnatem w królestwie. Jednak przez swe rozpustne życie stracił wszystko, więc zdecydował się na życie w głuszy, gdzie odnalazł swój spokój. Rozmawiali do świtu, a wraz z pierwszym promieniem starzec polecił młodzieńcowi, by ten udał się w Stare Góry, gdzie znajdzie to, czego szukał. Nie czekając dłużej młody Szlachcic wyruszył w drogę. Za wszystkie pierścienie, jakie miał, kupił wierzchowca i żywność. Droga była długa i męcząca. Dotarł jednak do Starych Gór, odarty z szat, brudny i zmęczony. Wykorzystując ostatki sił, wspinał się na najwyższy ich szczyt. Nie zważał na zmęczenie, ani liczne odrapania, i dotarł do celu swojej drogi. A gdy już się tam znalazł siadł na występie skalnym, spojrzał na świat i zachwycił się pięknem pól, oświeconych złocistym słońcem, falujące morze lasów, żyły rzek, spływające ze szczytów i liczne, idylliczne wioski, w których ludność prowadziła sielskie życie, pomimo iż nie mieli niczego, prócz siebie nawzajem.

Młody szlachcic uronił łzy, te zaś, kiedy spadły mu z policzków na dłonie, zamieniły się w najpiękniejsze diamenty, jakich nie tylko człowiek ale i Bóg nie potrafi sobie wyobrazić. W ten sposób szlachcic odnalazł swoją duszę i samego siebie. I po raz pierwszy poczuł, jak bije mu serce.

Darthroman

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opini.